PZL-Świdnik zaprezentował w Warszawie śmigłowiec AW101. Maszyna przyleciała do nas z Włoch. Pokaz obserwowała reporterka portalu Polskamowi.pl. Czy będzie to nowy helikopter polskiej armii?

AW101 czyli AgustaWestland ma największy zasięg w swojej klasie, duży udźwig, jest bezpieczny, bo posiada trzy silniki i jako jedyny śmigłowiec ma zdolność tankowania w locie. Odpowiada też potrzebom, które, jak podkreślił przedstawiciel PZL-Świdnik, mają polscy marynarze, którzy od lat chcą mieć następcę Mi-14, czyli śmigłowiec o dużym zasięgu.

Obecnie na świecie użytkowanych jest 220 sztuk AW101 m.in. w armiach brytyjskiej, duńskiej, kanadyjskiej, włoskiej czy japońskiej.

Na tym pokazie prezentujemy AW101 w wersji dla wojsk specjalnych, czyli to z czego jest on słynny. Jak wszyscy wiedzą jest to śmigłowiec, który w Wielkiej Brytanii służy przede wszystkim w marynarce wojennej. Nie jest to jedyna jego funkcja. Włoska armia korzysta bowiem z tego śmigłowca dla wojsk specjalnych. Mamy więc maszynę, która spełnia warunki obu armii – przekonywał Krzysztof Krystowski z PZL-Świdnik.

Maszyna AW 101 przyleciała do Polski z Włoch. Jego produkcją zajmuje się angielsko-włoskie korsorcjum Augusta Westland. Włoscy piloci przylecieli zaprezentować maszynę, która być może trafi do polskiej armii. MON ogłosił bowiem przetarg na dostawę szesnastu śmigłowców dla wojska – po osiem dla sił specjalnych i marynarki. Bierze w nim m.in. udział PZL-Świdnik.

Nasza fabryka produkuje części tego śmigłowca, i dzięki temu już teraz 100 osób ma pracę. Mamy potencjał zarówno intelektualny, jak i pracowniczy, aby produkować taki śmigłowiec w Polsce. Wszystko zależy jednak od offsetu i wielkości skali zamówienia. Jestem przekonany, że mamy ofertę, która spełnia warunki polskiej armii. Decyzja należy do MON – podkreślił Krzysztof Krystowski.

Jak informuje Ministerstwo Obrony Narodowej, termin składania ofert mija 13 marca.

Tekst, fot., video Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Skomentuj