Jak poradzić sobie w absolutnych ciemnościach, korzystając tylko i wyłącznie ze słuchu, węchu, dotyku i równowagi? Tego można dowiedzieć się na „Niewidzialnej Wystawie” w Warszawie.

Ekspozycja składa się z części widzialnej i niewidzialnej. W tej pierwszej zwiedzający mają możliwość zobaczyć m.in. maszynę do pisania brajlem oraz inne przedmioty i narzędzia, których niewidomi używają na co dzień. Dowiadują się też, czym jest tajemniczo brzmiąca tyflografika czyli pomoce dydaktyczne dla osób niewidzących.

 

W drugiej części zwiedzający na około godzinę trafiają do całkowicie ciemnych pomieszczeń, które zwiedzają, korzystając tylko i wyłącznie ze zmysłów słuchu, węchu, równowagi i dotyku. Ich przewodnikami  są osoby niewidome lub niedowidzące. Na ekspozycji odwiedza się zaś miejsca, które znamy z codziennego życia. Jakie? Dyrekcja prosi, aby nie zdradzać, co konkretnie tam się znajduje, bo chodzi o to, aby ludzie na nic się nie nastawiali i sami przekonali się, jak wygląda świat z perspektywy osoby niewidomej. Czasem dla niektórych zwiedzających ciemność okazuje się zbyt przerażająca i rezygnują, ale  zdarza się to bardzo rzadko.

Zazwyczaj jest tak, że zwiedzający odczuwają strach tylko w pierwszym pomieszczeniu. Jest ono niezabudowane, nie ma w nim eksponatów, zadań do wykonania i dzięki temu można oswoić się z ciemnością. Jest to też czas na poznanie grupy, z którą będzie się zwiedzać i przewodnika, który robi wszystko, aby ułatwić pobyt w ciemnościach.

 

Trochę strachu może pojawić się też kiedy okazuje się, że trzeba gdzieś iść, coś zrobić i warto oderwać się od ściany. Na wystawie „wkładamy” człowieka, który widzi w „buty” osoby niewidomej. Chodzi nam o to, aby żył jak osoba niewidoma, czyli nie sunął zachowawczo po ścianie, ale wyszedł ze swojej strefy komfortu i spojrzał na świat z innej perspektywy. Nie pokazujemy świat osób niewidomych, bo świat jest jeden – osób zdrowych, chorych, widzących, niewidzących, blondynek, brunetek, etc. –  podkreśla dyrektor Małgorzata Szumowska.

Oczywiście, jeżeli ktoś się źle poczuje, to będzie mógł w każdej chwili wyjść. Trzeba jednak nastawić się na ciekawe przeżycie i doświadczenie, podczas którego poznamy sposób funkcjonowania osoby niewidomej. To naprawdę nie jest inny świat, tylko pokazany z innej perspektywy – potwierdza przewodniczka Anna Kołowiecka.

 

Do części niewidzialnej ekspozycji nie można zabrać zegarków, okularów i telefonów. Jak wyjaśnia dyrektor, ludzie czasami wpadają w panikę na wieść o tym, że nie będą mieli przez godzinę kontaktu ze światem zewnętrznym. Później okazuje się, że dzięki temu zrelaksowali się, skupili się na sobie i wewnętrznych przeżyciach. „Zabierany” jest bowiem wzrok, ale dzięki temu można odkryć inne zmysły – słuch, węch, dotyk i właśnie w taki sposób „zobaczyć” świat. Zwiedzanie odbywa się przeważnie w grupach ośmioosobowych, czasami mniejszych.

Czasami są to znajomi, czasami tylko część się zna, a czasami to zupełnie obce osoby. Nagle znajdują się w ciemnej bańce otoczeni opieką przewodnika. Co ważne, w codziennym życiu to  osoby widzące bardziej wspierają osoby niewidome, a tu jest odwrotnie. Niesamowite jest to, że mimo iż te osoby nie znają się, robią wszystko, aby na sobie polegać i działać zespołowo. Rzadko zdarza się outsider, który odrywa się od grupy i wszystko bada na własną rękę.

 

Poza tym okazuje się, że w ciemności człowiek otwiera się na inne osoby i siłą rzeczy nie zwraca uwagi na strój, fryzurę czy zegarek. Nagle wszyscy nie tylko zaczynają się słyszeć, ale i słuchać. Muszą też komunikować się w sposób precyzyjny, bo w ciemności nie można przecież kiwnąć głową.  Trzeba dokładnie powiedzieć gdzie się znajdujemy, co trzymamy, co robimy i w jaki sposób ktoś może pomóc. To zwiedzanie to lekcja nie tylko o dysfunkcji wzroku, ale także o nas samych. W tych niecodziennych warunkach możemy odkryć coś o sobie – podkreśla Małgorzata Szumowska. Celem wystawy jest też pokazanie rodzinom osób młodych niewidomych, żeby nie ograniczali tych ludzi. Chodzi o to, żeby mogli realizować swoje pasje i marzenia, bo przecież osoby niewidome mogą normalnie żyć –  podsumowuje pani dyrektor.

Lokalizację, możliwość rezerwacji, godziny funkcjonowania znajdziemy tutaj.

Tekst i fot. Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Od autorki:
Weszłam na część niewidzialną i nagle otoczyła mnie przerażająca ciemność. Ogarnęła mnie panika i chciałam wyjść i uciekać stamtąd jak najdalej. Wtedy usłyszałam miły głos – jak się okazało mojej wspaniałej przewodniczki Ani. Moje przerażenie szybko minęło, a później była już tylko ciekawość, co będzie dalej… W ciemnościach, które, dzięki Ani, oswoiłam spędziłam wyjątkową godzinę i „zobaczyłam” wiele ciekawych rzeczy. Dzięki temu inaczej spojrzałam na świat.  Anna Krzesińska

Skomentuj