Jeśli kończysz szkołę filmową i uzyskujesz uprawnienia do prowadzenia produkcji filmowej, pracujesz, doskonalisz się, wysilasz, aby dostać Złote Lwy i Oskara. Słowem, dbasz aby zachować zasady, zdrowy rozsądek, i zasłużyć na nagrodę. Mandatu za zły film nie ma.

Jeśli kończysz kurs prawa jazdy i uzyskujesz uprawnienia do prowadzenia pojazdów, zaczynasz… unikać kar za łamanie zasad i brak zdrowego rozsądku. Nagrody za jazdę zgodnie z przepisami nie ma.

A nawet jest gorzej, bo gdy zachowujesz nakazany przepisami dystans do poprzedzającego pojazdu, jesteś traktowany jak frajer, a przepisowa luka jest zajmowana, przez kogoś, kto kary się nie boi… Lub nie ma motywacji aby zachowywać się na drodze elegancko i bezpiecznie.  Na jezdni „dobry”, to ten co zachowuje się źle.

Za jazdę na „wydrę”, delikatne wymuszenia, zablokowanie skrzyżowania na czerwonym, etc,  nikt nie wyciąga konsekwencji. I choć wnerwiają wszystkich, to nikt nie ma zamiaru zachowywać się inaczej. Pomijam kilku frajerów, czyli siebie między innymi.

Zachowywanie przepisów w ruchu drogowym, to przejaw frajerstwa. Nie kultury i dobrych manier! O nie! Za jazdę precyzyjnie według zasad, dostosowaną do warunków pogodowych, wieku i umiejętności, nagrodą jest satysfakcja. Najlepiej głęboko skrywana. Nikt nie chce etykiety „frajer”.

Podajcie mi choć jeden powód, dla którego kierowca  sam z siebie chciałby dążyć do doskonałości na drodze? Doskonałości w sensie dosłownym: nawet w nocy na pustej drodze wśród pól będzie jechał 90km/h. Co nas do takiego zachowania motywuje? Nic.

Teraz przenieśmy tą motywację do szkół. Zdobywanie wiedzy jest żmudne i nudne. Zresztą po co szkoła? My dorośli wiemy po co! Patrzymy na zbijające bąki małolaty i wnerwiamy się, bo na ich miejscu karmilibyśmy młode mózgi językami obcymi, historią, rozszerzoną chemią i tym wszystkim co tak bardzo jest potrzebne… później. Jako dojrzali ludzie, mamy wiele motywacji aby płacić za kursy, szkolenia, studia! A kiedyś? Co NAS w dzieciństwie motywowało do nauki? Oceny? No bez żartów! Starsi czytelnicy mogą wspominać lęk przed laniem. Choć dziś wiemy, że przemoc to marna zachęta.

System nie motywuje.

Przedstawiciele narodów też nie mają motywacji aby ulepszać Ziemię. Weźmy dowolne ustawy, nawet te w obcych językach.  Jaką motywację ma urzędnik państwowy aby czynić świat lepszym? Podobnie jak każdy kierowca: żadnej!

To jak wjechanie na pomarańczowym na zakorkowane skrzyżowanie. Zablokujemy tych z poprzecznej ulicy i mamy w nosie ile czasu stracą, komu nie pomogą, ile stresu to spowoduje… Bezmyślność, powiecie? A co motywuje premierów i kierowców, do myślenia o innych? Kara? Nagroda? I jedni i drudzy nagrody nie mają! I tak samo unikają kary.

Mirosław Olędzki

Czy zgadzasz się z autorem?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

 

 

Skomentuj