– W Warszawie trwa rzeź drzew – alarmują mieszkańcy i stołeczne stowarzyszenia. Czy uda się jej zapobiec?

Od początku  tego roku drzewa w stolicy ścinane są nader często. To pokłosie  nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, która weszła w życie w 2017 roku. Zgodnie z nią nie jest już wymagane zezwolenie na wycinanie drzew lub krzewów, które rosną na nieruchomościach, stanowiących własność osób fizycznych i – co istotne –  są usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Stołeczni właściciele gruntów postanowili to wykorzystać i tym samym przez ostatnie miesiące drzewa padają gęsto.

Na internetowych forach można poczytać o tych najdrastyczniejszych przypadkach – na ulicach: Na Skarpie, Stalowej, Mydlarskiej, Kobielskiej a także w Starej Miłosnej czy w Wawrze.  Dramatycznie było też w sobotę, 18 lutego, kiedy to w kilka godzin wycięto kilka dużych drzew i większość krzewów, znajdującym się na skwerze przy Nowogrodzkiej 43, czyli tuż pod oknami urzędników dzielnicy Śródmieście.

  –  Deweloper, który przejął działkę w niejasnych okolicznościach na skutek dzikiej reprywatyzacji wykorzystał “Lex Szyszko” ( tak, od nazwiska ministra środowiska, nazywana jest  nowelizacja ustawy o ochronie przyrody – red.), by wyciąć drzewa i krzewy w jednym z najbardziej zanieczyszczonych rejonów miasta. Prawo zostało złamane. Drzewa zostały wycięte w celach gospodarczych. W tym miejscu chce zbudować biurowiec. Nie ma planu miejscowego od lat. Zawiadomiliśmy o tym policję – poinformowało Stowarzyszenie „Miasto Jest Nasze”.

   Urząd dzielnicy Śródmieście wydał oświadczenie, w którym zaprzeczył, że ma coś wspólnego z wycinką drzew oraz krzewów i jest zbulwersowany, zarówno rozmiarem jak i sposobem jej przeprowadzenia.  Stołeczni urzędnicy alarmują, że takich wycinek może być znacznie więcej i w konsekwencji może doprowadzić to do szybkiej degradacji drzewostanu stolicy. Jak szacują, na terenach prywatnych w granicach Warszawy może rosnąć nawet pół miliona drzew, które są teraz pozbawione jakiejkolwiek ochrony. Władze Warszawy nie chcą pozostać obojętne i przedstawiły projekt zmian w ustawie, który mają ochronić stołeczny drzewostan.

            – Chcemy zaapelować do posłów, bo czas liczymy już nie w tygodniach i miesiącach, ale w drzewach, które padają w Warszawie bez żadnej kontroli. Pragniemy przedstawić projekt zmian w ustawie, który nie tylko cofa te skandaliczne błędy, które zostały popełnione, ale przede wszystkim przywraca gminom prawo do kształtowania zieleni na swoim terenie. W tym celu niezbędne jest ponowne zaostrzenie przepisów, które na nowo wprowadza konieczność uzyskiwania zezwoleń na usunięcie drzewa przez osoby fizyczne – powiedział podczas konferencji wiceprezydent Michał Olszewski.

Chcemy też, aby przedsiębiorcy i deweloperzy ponosili obciążenia współmierne do prognozowanych zysków. Usunięcie drzewa nie może być jedynie nieznaczącą pozycją w kosztorysie inwestycji, ale powinno się wiązać z należytą rekompensatą finansową lub też realizacją nasadzeń zastępczych. Teraz nawet nielegalna wycinka może przebiegać w zasadzie bez jakichkolwiek obciążeń – dodał.

Sprawa znajdzie swój finał w Sejmie. Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas poniedziałkowego spotkania z przedstawicielami warszawskich i podwarszawskich struktur partii zadeklarował, że przepisy dotyczące wycinki drzew na prywatnych posesjach będą zmienione.  Z kolei Platforma Obywatelska zapowiedziała podczas  konferencji prasowej, że jeszcze dziś (tj. 21.02.) złoży w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, który przywraca gmin prawo do wyrażania zgody na wycinkę drzew.

tekst i fot. Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

 

Skomentuj