Czy Sąd Najwyższy wycofa wniosek złożony do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy o dostępie do informacji publicznej? Jak dowiedział się portal Polska Mówi Sieć Obywatelska Watchdog apeluje o wycofanie wniosku.

Już 10 maja ma być rozpoznany wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (złożony w 2013 r. za czasów poprzedniego prezesa) w sprawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Gdyby TK uznał racje SN prawo do informacji praktycznie przestałoby istnieć.

Dlatego Sieć Obywatelska Watchdog Polska apeluje do prof. Małgorzaty Gersdorf, pierwszej prezes SN o wycofanie wniosku złożonego przez poprzednika. Powód? Skład TK wyznaczony do sprawy składa się z osób nieuprawnionych do orzekania.  Przewodniczącym ma być bowiem Mariusz Muszyński, a sprawozdawcą Julia Przyłębska. Oprócz nich ustawę o dostępie do informacji publicznej ma oceniać Grzegorz Jędrejek, Zbigniew Jędrzejewski oraz Leon Kieres. Sieć ostrzega, że TK nie gwarantuje obecnie ochrony praw i wolności.

W piśmie organizacja zwraca uwagę, że „jakiekolwiek rozstrzygnięcia dotyczące stosowania art.61 Konstytucji (gwarantuje prawo do informacji – red.) i ustawy o dostępie do informacji publicznej powinny zostać odłożone do momentu, gdy Trybunał będzie na nowo chronił prawa obywateli”.

Zdaniem Sieci Obywatelskiej obecna sytuacja polityczna może doprowadzić do daleko idącego zagrożenia dla kolejnego fundamentu demokratycznego państwa prawa, jakim jest jawność. Organizacja przypomina, że prawo do informacji jest prawem człowieka, a to oznacza jeszcze większy obowiązek poszanowania.

Co może się stać, gdy obecny TK zajmie się sprawą jawności? Możliwy jest czarny scenariusz: TK może stwierdzić niekonstytucyjność wielu przepisów, które dziś gwarantują obywatelom, organizacjom społecznym i mediom dostęp do informacji dotyczących władzy i polityków.

Sieć przypomina, że po naruszeniu wolności zgromadzeń, upolitycznieniu mediów publicznych, próbie naruszenia niezależności władzy sądowniczej, atakach na organizacje społeczne, jawność pozostaje jedynym narzędziem kontroli społecznej nad rządzącymi.

Najwięcej stracić mogą media i wolność prasy. Każda bowiem zmiana w regulacjach dotyczących dostępu do informacji uderza w nie bezpośrednio. Ustawa prawo prasowe odsyła dziennikarzy do ustawy o dostępie do informacji publicznej.

„Jesteśmy gotowi do debaty o jawności i jej gwarancjach. Również jesteśmy gotowi spierać się o nią w sądach administracyjnych, co już czynimy…Jednakże nie powinniśmy oddawać pola politykom w tak trudnych czasach dla nas wszystkich” – kończą list do pierwszej prezes SN  Katarzyna Batko-Tułuć i Szymon Osowski z Sieci Obywatelskiej.

Przypomnijmy: SN w 2013 r. skierował do Trybunału wniosek, w którym zakwestionował konstytucyjność dzisiejszych reguł udostępniania informacji publicznych. Wielu zarzuca do dziś, że SN działał w tym przypadku we własnej sprawie i nadużywał swojej pozycji ustrojowej dla poprawy pozycji procesowej w sprawach, w których sam był stroną procesową. SN ustawicznie odmawiał bowiem obywatelom i organizacjom różnych informacji, a następnie przegrywał spory przed sądami administracyjnymi.  Stąd wziął się pomysł, aby zakwestionować przepisy na podstawie, których orzekały sądy administracyjne.

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@infor.pl

Skomentuj