PolskaMowi.pl prezentuje subiektywny i stworzony wspólnie z Czytelnikami ranking kilku cukierni z Warszawy i okolic, gdzie powstają słodkie pyszności, które cieszą podniebienia smakoszy.

Cukiernia „Ambrozja” ul. Wspólna 22b (dzielnica Wesoła)

O cukierni: Rodzinna firma, która sekret smaku swoich wyrobów opiera na wieloletnim doświadczeniu właścicieli i własnych, sprawdzonych recepturach.

Czytelnik PolskaMowi.pl Marcin Kaźmierczak: Dla mnie to najlepsza cukiernia po prawej stronie Wisły. Najbardziej smakuje mi comber, czyli ciasto czekoladowe. Jest po prostu przepyszne. Lubię też ciasteczka ponczowe. Oczywiście bezkonkurencyjne są pączki z cukierni „Zagoździński”, ale te z „Ambrozji” są też bardzo smaczne. Latem jadam tam dobre lody, a jesienią i zimą cudowne rurki z kremem. Cukiernia jest połączona ze sklepem ze sporym wyborem win, a pan Robert potrafi doradzić dobre wino na różne okazję.

***

„Bezownia” ul. F. Joliot-Curie 11 lokal 1 (róg ul. Malczewskiego, Mokotów)

O cukierni: Słodką przygodę zaczynali od bez, czyli tortów bezowych, Pavlowy i bezików. W ofercie mają także serniki, ciasta czekoladowe, tarty i ciasteczka.

Czytelnik PolskaMowi.pl Wojciech Frelich: W pewien smutny, pochmurny i deszczowy dzień wybrałem się na coś słodkiego do „Bezowni”. Na pierwszy rzut oka pawilon nie zachęcał jakoś szczególnie do zajrzenia do środka, lecz wrażenie to było mylne, bardzo mylne. Ciepły i przyjemny wystrój lokalu sprawia, że od razu człowiek czuje się lepiej. Witrynka ze  słodkościami prezentuje się bardzo ładnie, wszystko jest czyste i schludne. W środku znajduje się stolik, przy którym można, w przyzwoitej cenie, napić się dobrej kawy. Ceny ciastek trochę powyżej tych, jakich się spodziewałem, ale nie rujnują portfela. Pamiętam, że moim pierwszym łupem padła babeczka z  budyniem i owocami. To była naprawdę smaczna kompozycja. Od tamtej pory bywam tam regularnie i jeszcze nigdy się nie zawiodłem.

***

Cukiernia Jarzyna, ul. Grodziska 3A, Brwinów

O cukierni: Założył ją w 1976 roku Kazimierz Jarzyna, mistrz cukiernictwa. Cukiernia słynie z  tortów, pączków, jagodzianek i faworków. Posiada liczne grono stałych klientów, nie tylko z Brwinowa, ale także z bliższej i dalszej okolicy,

Czytelniczka PolskaMowi.pl Aneta Lipińska: Podoba mi się, że jest to rodzinna cukiernia z tradycjami. Można tam kupić torty, ciasta, ciastka, desery, a także produkowane na miejscu lody i czekolady. Punktem obowiązkowym wszystkich imprez w mojej rodzinie są torty właśnie z tej cukierni, najczęściej mój ulubieniec – lodowy, bezowy z malinami. Bardzo lubię też ciasteczka maroni i wieniec drożdżowy ze śliwkami, który bardzo często można kupić jeszcze ciepły. Pycha. Latem obowiązkowo wybieram się tam na jagodzianki – najlepsze w okolicy. Jagody otoczone są cienką warstwą ciasta. Po prostu poezja. Kilka lat temu do cukierni dobudowana została kawiarnia, dzięki temu można tam nie tylko zjeść pyszne ciasto, ale także napić się dobrej kawy i poplotkować ze znajomymi.

***
Cukiernia „Sękacz”, ul. T. Bora-Komorowskiego 12, Al. Stanów Zjednoczonych 27A,  ul. Namysłowska 8

O cukierni: Firma została założona w 1984 roku przez Zygmunta Wojtkowskiego.  Nazwa cukierni pochodzi od ciasta sękacza, który podbił podniebienia klientów, m.in. dzięki oryginalnej recepturze.

Czytelnik PolskaMowi.pl Andrzej Chyłek: Mimo iż cukiernia ma jeszcze trzy swoje siedziby w Warszawie nie jest typową sieciówką. To co zawsze wyróżniło punkt przy ul. T. Bora-Komorowskiego to dwie przemiłe panie, które zawsze dodają uśmiech do sprzedawanych wyrobów. Można tam dostać trzy produkty który mogą kandydować do najlepszych w Warszawie. Pierwszą taką dobrocią są małe pączki, o których nikt jeszcze nie powiedział, że mu nie smakują. Zawsze świeże, nie mają nadzienia, są oblane lukrem i sprzedawane na kilogramy. Jak raz się spróbuje tych pączków, już nigdy nie będzie chciało się jeść innych. Kolejnym takim przysmakiem jest sękacz – świeży, słodki oraz oblany lukrem po boku. Godna polecenia jest także jagodzianka, która jest produktem sezonowym. Zawsze ze świeżych jagód i co najważniejsze jest w niej więcej jagód niż samej bułki. Podsumowując – wchodzisz do „Sękacza”, kupujesz i cieszysz się łakociami.

Drodzy Czytelnicy, a jaka jest Wasza ulubiona cukiernia? Piszcie w komentarzach!

Tekst Anna Krzesińska

Fot. archiwum rozmówców i Anna Krzesińska

Skomentuj