Kolejne jadłodzielnie, czyli miejsca, w których można podzielić się z innymi ludźmi jedzeniem, powstają na terenie całej Polski. Na PolskaMowi.pl więcej o tym jak działają takie punkty.

Jadłodzielnie opierają się na zasadzie foodsharingu, który polega na ratowaniu żywności przed zmarnowaniem, zgodnie z hasłem: „Jedz, dziel się i kochaj, i nie marnuj jedzenia” .

W jaki sposób? Otóż dzieląc się żywnością, której mamy w nadmiarze i która nie jest nam potrzebna, z innymi ludźmi. W ogólnodostępnych Jadłodzielniach znajdują się lodówki oraz półki i każdy może poczęstować się jedzeniem albo zostawić produkty, których ma za dużo. Pierwsze tego typu miejsce powstało w Warszawie. Dziś (16.10) odbędzie się otwarcie kolejnego punktu w stolicy – tym razem na Grochowie, szczegóły tutaj. Kolejne funkcjonują już m.in. w Zielonej Górze, Krakowie, Wrocławiu Szczecinie, Grudziądzu czy Toruniu.

W grodzie Kopernika projekt powstał z inicjatywy toruńskiej radnej Sylwii Kowalskiej i miejskiego społecznika Michała Piszczka.

Zaczęło się od tego, że spotkaliśmy się z Sylwią i zaczęliśmy rozmawiać o tym co można zrobić w naszym mieście, aby zapobiegać marnowaniu żywności. Dziewczyny z Warszawy, które poznały zasady funkcjonowania Jadłodzielni w Niemczech, podpowiedziały nam jak ją założyć w Toruniu. Im realizacja pierwszego tego typu miejsca w stolicy zajęła cztery miesiące, bo musiały przetrzeć szlaki. W Toruniu trwało to trzy tygodnie, bo mogliśmy skorzystać z ich porad. Dzięki uprzejmości handlowców dostaliśmy za darmo boks na targowisku „Manhattan”. Musieliśmy zorganizować lodówkę oraz półki i płacimy tylko za prąd. Celowo wybraliśmy to miejsce, bo jest tam sporo warzyw, owoców i wielu handlowców oddaje nam to, co nie sprzedadzą – wyjaśnia w rozmowie z reporterką PolskaMowi.pl Michał Piszczek.

Pierwsza Jadłodzielnia w Toruniu mieści się w boksie nr 27 na Manhattanie przy ul. Działowskiego 87 na Rubinkowie. Działa cały tydzień w godzinach 6-22. Druga powstała w DS nr 3 przy ul. Moniuszki 16/20 (działa cały tydzień, w godz. 7-20), dzięki pomocy UMK. Okazało się, że studenci już wcześniej wymieniali się żywnością, a teraz ta wymiana odbywa się w jednym, ustalonym miejscu. Trzecia działa siedem dni w tygodniu, całą dobę przy ulicy Waryńskiego 19 i opiekują się nią ludzie z fundacji Coffe House, pomagającej osobom wykluczonym i bezdomnym.

Nie patrzymy na to kto coś przynosi, a kto coś zabiera. Wydaje mi się, że przychodzą różni ludzie: bezdomni, emeryci czy osoby dobrze sytuowane. Jadłodzielnie są dla wszystkich. Nie stygmatyzujemy nikogo mówiąc, ze jest to instytucja pomocowa, bo od tego jest Caritas czy MOPS, które dobrze spełniają swoje zadania. Fenomen Jadłodzielni polega na tym, że każdy z nas może podzielić się z tym czego ma za dużo i jest to jedyne tego typu miejsce, gdzie można przynieść swoje jedzenie, a tamte organizacje nie mogą go przyjmować – podkreśla w rozmowie z reporterką portalu Michał Piszczek.

Najczęściej w lodówce i na półkach toruńskich Jadłodzielni pojawiają się owoce, warzywa, słoiki z różnymi przetworami, nabiał (śmietana, maślanki, mleko) i kanapki. Ważne, żeby każda rzecz była opisana i miała wskazaną datę ważności. Nie wolno przynosić surowych jaj, surowego mięsa i alkoholu. Regulamin dostępny jest w każdym z punktów. Bodajże najważniejsza zasada jest prosta – nie przynosimy czegoś czego sami byśmy nie zjedli. I rzeczywiście, nie zdarzyło się, żeby ktoś przyniósł coś zepsutego.

Jeżeli komuś spodobała się idea dzielenia się jedzeniem i chciałby założyć Jadłodzielnię w swoim mieście, może skontaktować się z toruniakami (szczegóły tutaj).

Jest to bardzo proste. Takie miejsce może powstać w bloku, szkole, biurze czy w jakimś ogólnodostępnym punkcie. Nie jest potrzebna nawet lodówka, tylko wtedy nie można przynosić łatwo psujących się produktów. Osobom zainteresowanym służymy informacjami, zasadami i regulaminem – podsumowuje pan Michał.

Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

fot. Jadłodzielnia Foodsharing Toruń

 

Skomentuj