Kula armatnia (lub po prostu kula) to używany w przeszłości pełny pocisk bez ładunku wybuchowego, wystrzeliwany z działa.

Zastosowanie armatniej kuli jest powszechnie znane. Kulę wkłada się do Grubej Berty albo jakiejś innej kolubryny i wystrzeliwuje daleko by zniszczyć każdy możliwy ślad życia. Nie wszyscy jednak wiedzą, że armatnia kula  służyła także  rozwojowi nauki. Pierwszym, który ją odkrył był Galileusz wiecznie potrzebujący pieniędzy dla swojej wielodzietnej rodziny. Wpadł on na pomysł zbudowania teleskopu. Liczył na godziwą zapłatę za swój wynalazek. Była to prosta konstrukcja z jedną soczewką na każdym z końców teleskopowej tuby. Szkło pochodziło z wyspy Murano, było niezwykle czyste i nie miało zielonkawego zabarwienia szkła, które wytwarzano w innych miejscach. Największym problemem pozostawało jak z prostej szklanej płytce nadać kształt soczewki. Galileusz rozwiązał go przez pocieranie szkła o kulę armatnią i tak po wielu tygodniach  prób stworzył najsilniejsze soczewki na świecie. Pierwsza próba oglądania świata przez ten nowy instrument przybliżyła oddalone o 50 km statki dziesięciokrotnie. Obserwacje nieba przez teleskop nie tylko potwierdziły heliocentryczny układ wszechświata, ale także pozwoliły zobaczyć księżyce orbitujące wokół Jowisza – kolejny dowód, że Ziemia nie znajduje się w centrum i że nie jest jedyną planetą, wokół której krążą inne obiekty. Galileusz opublikował swoje odkrycia w „Dialogu”, rozprawie popierającej istnienie systemu heliocentrycznego i na nieszczęście autora napisanej językiem zrozumiałym dla szerszej publiczności. To skierowało na niego oczy kościoła zaniepokojonego poglądami podważającym boski porządek wszechświata. Jego opinie uznano za tak niebezpieczne, że Wielka Inkwizycja pod groźbą tortur zmusiła go do ich odwołania, uwięziła w areszcie domowym, zaś „Dialog” pozostawał na liście ksiąg zakazanych przez 200 lat.

Po raz drugi kula armatnia weszła na naukową scenę przez pewien zakład zawarty nad filiżanką kawy. Teleskop odkryty przez Galileusza i wszyscy jego ulepszeni następcy umożliwiły żeglugę w dalekie i nieznane strony. Statki mogły bezpieczniej przewozić ładunki, w tym także worki z ziarnami kawy, która natychmiast zasmakowała Europejczykom.  Powstawały kawiarnie szybko stające się miejscem zagorzałych dyskusji o sensie świata i całej reszty. Niektóre spory kończyły się zakładami, a do najsłynniejszego z nich doszło w 1684 roku, gdy Edmund Halley – ten sam, który odkrył kometę – założył się o niebagatelną kwotę 2 funtów (ówczesny tygodniowy zarobek), że odkryje co spaja wszechświat. O pomoc w znalezieniu rozwiązania poprosił słynnego profesora matematyki Isaaka Newtona.
Powszechnie znana jest historia o jabłku, które spadło w odpowiednim miejscu i czasie by zainspirować Newtona do stworzenia teorii grawitacji. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że był to wynik kilkuletnich obserwacji nocnego nieba przez teleskop zwierciadlany oraz rozważań nad tym dlaczego planety krążą wokół słońca, a wokół planet ich księżyce cały czas utrzymują się na swoich eliptycznych orbitach. Newton założył, że musi istnieć jakaś centralna siła nie pozwalająca obiektom oddalać się od siebie. Wyobraził, więc sobie, że na szczycie Ziemi, powyżej atmosfery stawia armatę, która wystrzeliwuje kulę. Jeśli jej prędkość jest zbyt mała spadnie ona na Ziemię, jeśli zbyt duża odleci w kosmos, gdyż znajdzie się poza polem przyciągania.  Jednak trzecia, przy strzale nadającym odpowiednią szybkość zaczyna krążyć po orbicie, tak jak Księżyc krąży wokół Ziemi.  Tak odkrył grawitację, a następnie prawo powszechnego przyciągania. Siłę utrzymującą planety w ruchu.

Kula armatnia posłużyła też do określenia wieku Ziemi. W połowie XVIII w. zakładano, że nasza planeta ma może 6 tysięcy lat albo po prostu jest wieczna. Ta ostatnia koncepcja wiązała, się ze stworzeniem Ziemi stałej i niezmiennej przez boską siłę.

George-Louis Leclerc, książę de Buffon odrzucał boską koncepcję stworzenia świata. Jego ambicją było ustalenie prawdziwego wieku Ziemi. Stosując wynalezione przez Newtona prawo stygnięcia eksperymentował rozgrzewając do białości…10 żelaznych kul, wielkości od 1 do 10 centymetrów. Buffon założył, że na początku świat był rozgrzaną do białości kulą i gdyby można było wyliczyć jak długo ona stygła poznalibyśmy wiek naszej planety. Dziś wiemy, że jego odkrycie było błędne, jednak w XVIII wieku zaszokował wszystkich ogłaszając, że po 34 270 latach Ziemia ostygła tak, że „nie parzyła w dotknięciu”, po 74 832 latach osiągnęła obecną temperaturę, natomiast po 168 123 latach spadnie ona na tyle, że życie na Ziemi stanie się niemożliwe. Zgodnie z jego rewelacjami pozostały nam jakieś 93 tysiące lat.

I tak właśnie trzy metalowe kule odegrały swoją rolę w długiej i żmudnej historii nauki. Można zaryzykować stwierdzenie, że dzięki nim wiemy, co utrzymuje nas na planecie mającej niecałe 5 miliardów lat. Choć i ten wiek wraz z nowymi dowodami budzi zastrzeżenia. Podobno Ziemia jest znacznie młodsza. W każdym razie nadal obserwujemy z niej niebo przez teleskopy, dziś znając ich położenie z sekundową dokładnością.

 Justyna Zwolińska

 

Skomentuj