Piłkarze Legii pobici na stadionie przy Łazienkowskiej? Policja nie przyjęła żadnego zgłoszenia, a Klub wydał oświadczenie, że potępia całe zajście. Portal PolskaMowi.pl prezentuje szczegóły tej sprawy.

Do zdarzenia doszło w nocy z 1 na 2 października na klubowym parkingu przy ulicy Łazienkowskiej 3. Piłkarze wracali z meczu z Lechem Poznań, który przegrali 0:3. Jako pierwszy informacje podał dziennikarz sportowy Krzysztof Stanowski na Twitterze.

Przegląd Sportowy opisuje, że na piłkarzy czekało ponad 50 kibiców. Do autokaru wszedł jeden z nich i „zaprosił” ich na zewnątrz. Piłkarze sądzili, że czeka ich nieprzyjemna rozmowa, ale od razu zostali zaatakowani. Uderzano ich głównie w tył głowy, z „liścia” w twarz. Tak, by czuli się upokorzeni, ale nie odnieśli większych obrażeń. Oberwał nawet asystent trenera Aleksandar Vuković.

Usłyszeli też, że jeżeli nie zaczną lepiej grać, to sytuacja może się powtórzyć. Jak nieoficjalnie udało się ustalić, „oszczędzono” tylko kilku piłkarzy, w tym Arkadiusza Malarza i Michała Kucharczyka. Oberwał za to asystent trenera Aleksandar Vuković, związany z drużyną z Łazienkowskiej od wielu lat. Nie został także uderzony trener Legii Romeo Jozak.

Szkoleniowiec po meczu nie zostawił suchej nitki na piłkarzach.

Co ciekawe, komenda Stołeczna Policja nie otrzymała żadnego zgłoszenia w tej sprawie. Klub po wielu godzinach milczenia i braku jakichkolwiek komentarzy ze strony rzeczniczki Legii wydał oficjalne oświadczenie. Poinformował w nim, że dokładnie analizuje zajścia, które miały miejsce w nocy z 1 na 2 października, po powrocie drużyny z przegranego meczu w Poznaniu. Czytamy też, że pierwsze ustalania wskazują, że grupa osób weszła na teren stadionu zgodnie z przyjętą praktyką po meczach wyjazdowych, co nie dawało ochronie obiektu podstaw do niepokoju. Niestety, po wjeździe autokaru na parking doszło do ostrej wymiany zdań i szarpaniny z udziałem zawodników oraz członków sztabu, które łącznie trwały ok. 8 minut. Klub ma świadomość silnych emocji związanych z niepowodzeniem sportowym drużyny, ale jednoznacznie potępia wyrażanie ich w sposób odbiegający od przyjętych norm.

Jak informuje serwis Legia.net piłkarze nie chcą o tym zdarzeniu rozmawiać i bardziej źli są na siebie i na to, jak prezentują się na boisku, niż na kibiców.
Z kolei Przegląd Sportowy podkreśla, że niektórzy zawodnicy zastanawiają się czy nie rozwiązać kontraktów z winy klubu po tym incydencie, gdyż Legia nie zapewniła im ochrony na terenie obiektu, do czego jest zobowiązana. Mogą więc mieć podstawy, aby rozstać się ze swoim pracodawcą.

Przypomnijmy. Legia jest aktualnym Mistrzem Polski i w zeszłym sezonie jako pierwszy polski klub od dwudziestu lat awansowała do Ligii Mistrzów. Legioniści zagrali z Realem Madryt, Borussią Dortmund i Sportingiem Lizbona. Zajęli trzecie miejsce i awansowali do 1/16 Ligii Europy, gdzie ulegli Ajaxowi Amsterdam.

W tym sezonie wiedzie im się znacznie gorzej. W 11 kolejkach ekstraklasy przegrali 5 razy, tyle samo wygrali, a raz zremisowali (mają ujemny bilans bramkowy) i z sumą 16 punktów plansują się obecnie na 8 pozycji w tabeli, do lidera tabeli Górnika Zabrze mając 6 punktów straty. Nie awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy. W połowie września Klub zakończył współpracę z trenerem Jackiem Magierą, a na jego miejsce zatrudnił nowego szkoleniowca Chorwata Romeo Jozaka.

Legia od początku sezonu gra słabo i to jest fakt. Legioniści przegrali Superpuchar, ponieśli porażkę w walce o Ligę Mistrzów i Ligę Europy. Zaczęli też regularnie gubić punkty w Ekstraklasie. Są powody do niepokoju, ale jak na razie winnymi zostali tylko trener Jacek Magiera i dyrektor sportowy Michał Żewłakow. A to zbyt duże uproszczenie, gdyż przyczyn słabej postawy Legii jest wiele. Przede wszystkim drużyna jest najsłabsza kadrowo od lat, nie ma zawodników dających odpowiednią jakość z przodu, w ofensywie. Nie ma też atmosfery i nie poprawia tego też nowy szkoleniowiec takimi wypowiedziami jak po spotkaniu z Lechem w Poznaniu. Na razie nie ma podstaw do optymizmu i tego, że wkrótce będzie lepiej. Ale trzeba wierzyć, czasem jeden wygrany mecz odwraca losy całego sezonu podsumowuje w rozmowie z reporterką portalu PolskaMowi.pl Marcin Szymczyk, redaktor naczelny portalu Legia.net

Anna Krzesińska

fot. Legia.Net/Marcin Szymczyk

Skomentuj