Gdy bank przedstawi wyciąg oraz dowód pisemnego wezwania dłużnika do zapłaty, sąd może wydać nakaz zapłaty. Jeśli dłużnik w porę się nie sprzeciwi bank może egzekwować dług. To szczególny, uproszczony rodzaj postępowania, który pozwala na szybkie ścignięcie długu.

Jeden z przepisów – konkretnie art. 485 § 3 kodeksu postępowania cywilnego –  pozwala dziś bankom na dochodzenie zadłużenia w postępowaniu nakazowym.

Kiedyś banki rzadko korzystały z tej furtki. Miały bowiem silniejszą broń przeciwko dłużnikom: bankowy tytuł egzekucyjny (BTE). Ale w 2015 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że BTE jest niekonstytucyjnym rozwiązaniem. Dlatego kiedy zlikwidowano BTE, banki masowo zaczęły sięgać po tryb nakazowy. Jest on dość wygodny i skuteczny, bo zwykle dłużnicy nie wiedzieli, że mają prawo wnosić zarzuty od sądowego nakazu zapłaty, więc nakazy na rzecz banków stawały się prawomocne. Można było na ich podstawie egzekwować dług bez nadawania klauzuli wykonalności.

Na praktyki banków skarżyli się klienci. Wnosili skargi do rzecznika praw obywatelskich. W ich efekcie Adam Bodnar zwrócił się do ministra sprawiedliwości o zmianę przepisów. Przekonywał, że nie ma żadnych podstaw, aby banki były lepiej traktowane niż inni przedsiębiorcy czy uczestnicy obrotu gospodarczego.

Minister sprawiedliwości zgodził się z uwagami RPO. Zapewnił, że także jego zdaniem uprzywilejowanie wierzytelności banków nie ma dziś żadnego uzasadnienia. Dlatego jak informuje Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, w resorcie trwają prace, których celem jest wyeliminowanie feralnego przepisu z systemu prawnego.

Wiceminister Warchoł zwraca uwagę, że dzięki wyrokom Trybunału Konstytucyjnego uchylono przepisy, które dawały bankom prawo do wystawiana bankowego tytułu egzekucyjnego oraz przyznawały wyciągom bankowym moc dokumentu urzędowego. Dlatego w tym kontekście utrzymanie przywilejów banków w sprawach nakazowych jest najpewniej niezgodne z Konstytucją. Uderza bowiem w zasadę równości wobec prawa. Jest też niezgodne z zasadą sprawiedliwości społecznej oraz ochroną praw konsumentów.

– No coż, jeśli minister ma zamiar doprowadzić do takich zmian, to oczywiście ich dokona. To nie nowość, że na fali populizmu wprowadza się regulacje, które paradoksalnie nie poprawią sytuacji dłużników. To dla nich pyrrusowe zwycięstwo. Postępowania sądowe się wydłużą. Koszty procesów się zwiększą. Bo przecież przez czas uzyskiwania tytułu egzekucyjnego naliczane są odsetki karne. Kto na tym straci? Dłużnik.  – mówi mec. Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich. 

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@polskamowi.pl

Skomentuj