Sposobów na poprawę ściągalności abonamentu radiowo-telewizyjnego było już wiele. Kolejne rządy próbowały przekonać Polaków do jego płacenia. Niewiele to jednak dało. Czy najnowszy projekt ministra Glińskiego okaże się skuteczny? Niektórzy już teraz ostro mu się sprzeciwiają!

Na początek trochę statystyki. Według danych GUS w 97 procentach polskich gospodarstw domowych znajdują się telewizory. Tymczasem tylko niespełna 50 procent zarejestrowało odbiorniki telewizyjne, z czego  prawie połowa korzysta ze zwolnień. Natomiast abonament opłaca jedynie 13 procent gospodarstw domowych. Z kolei jak informuje KRRiT pod koniec 2016 roku z opłatami abonamentowymi zalegały dwa miliony gospodarstw domowych, w których były zarejestrowane telewizory lub radia. Kwota zaległości za ostatnie pięć lat, w stosunku do których możliwa byłaby egzekucja, przekracza już trzy miliardy złotych.

    – Jest co najmniej kilka różnych przyczyn, dla których ludzie nie płacą abonamentu RTV. Wśród najpowszechniejszych można wymienić słaby system kontroli i egzekucji tej opłaty. Praktycznie nie słyszy się, by zwykli obywatele ponosili poważne sankcje z powodu niezarejestrowanego telewizora czy radia. Na społeczne postrzeganie wagi abonamentu silnie wpłynęła też rewolucja informacyjna i internetowa. Rynek mediów jest bardzo różnorodny – możemy sobie wyobrazić, że korzystamy tylko z komercyjnej telewizji, radia, prasy czy stron WWW i w zupełności zaspokajają one nasze potrzeby informacji, rozrywki, kontaktu z kulturą. Z drugiej strony – z oferty mediów publicznych możemy korzystać przez nowoczesne kanały, które w obecnym kształcie ustawy nie skutkują obowiązkiem abonamentowym: radia posłuchamy w smartfonie, a serial czy reportaż obejrzymy na tablecie bądź komputerze z platformy typu VOD. W ten sposób obowiązek opłaty omijają głównie młodzi, mobilni Polacy. Jest wreszcie grupa widzów i słuchaczy, którym oferta mediów publicznych po prostu się nie podoba – uważają ją bądź za upolitycznioną, bądź zbyt mało misyjną, schlebiającą niskim gustom – podkreśla w rozmowie z reporterką portalu PolskaMowi.pl socjolog doktor Magdalena Bergmann.

Jak wiadomo, do tej pory rejestracją odbiorników, pobieraniem opłat, kontrolą abonamentową i weryfikowaniem zwolnień zajmowała się Poczta Polska. Ten system nie do końca sprawdził się jednak w praktyce, chociażby ze względu na wspomniany wyżej brak możliwości kontroli.

W tym miesiącu resort kultury zaprezentował rozwiązanie, które ma jednak sprawić, że Polacy zaczną płacić abonament RTV.  Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o opłatach abonamentowych, Poczta Polska ma zyskać bowiem wsparcie ze strony operatorów sieci kablowych i platform satelitarnych. Wiceminister kultury Paweł Lewandowski, który jest odpowiedzialny za przygotowanie tego projektu, na marcowej konferencji prasowej wyjaśniał, że jest on oparty na domniemaniu, że każda osoba, która wykupiła usługę telewizji płatnej do domu, posiada telewizor. Tak więc operatorzy zostaną zobowiązani do przekazywania danych klientów do systemu Poczty Polska.

Dane, które będą udostępnione, to będą dane podstawowe osoby, która zakładamy, że posiada odbiornik. To nie będą wszystkie dane dotyczące abonentów. Nie interesuje nas i Poczta nie będzie zainteresowana tym, jakiego typu usługa jest dostarczana – zaznaczył na marcowej konferencji prasowej szef MKiDN Piotr Gliński.

Koszty, które poniosą dostawcy płatnej telewizji z tego powodu, mają być im zwracane. Wysokość wynagrodzenia, uwzględniająca również rozsądny zysk dostawców, ma określić Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w odpowiednim rozporządzeniu.

Zadaniem dostawców telewizji płatnej będzie włączenie się do procesu rejestracji odbiorników oraz identyfikacji ich użytkowników. Poczta Polska nadal będzie zajmować się rejestrowaniem odbiorników, kontrolowaniem wykonywania obowiązku rejestracji czy pobieraniem opłat od abonentów.

Minister kultury podkreśla, że wszystkie zapisy w ustawie są zgodne z prawem. Innego zdania jest jeden z operatorów płatnej telewizji – Cyfrowy Polsat. W oświadczeniu czytamy: „Uznajemy taką propozycję zmian legislacyjnych za niezgodną z zasadą konstytucyjnej równości obywateli wobec prawa, a ujawnienie chronionych danych osobowych klientów płatnej telewizji za naruszającą ich prawa konsumenckie i osobiste.” Całość oświadczenia znajdziemy tutaj.

Tymczasem resort kultury już liczy potencjalne zyski. Jak wyliczył Paweł Lewandowski, gdyby udało się wyegzekwować opłatę abonamentową od wszystkich osób, które posiadają usługę telewizji płatnej dałoby to kwotę 1,234 miliarda złotych.

Zakładamy, że w pierwszym roku działania ustawy dodatkowe wpływy z tytułu abonamentu wyniosą 365 milionów złotych, a w kolejnych latach 730 milionów złotych –  podkreślił wiceminister kultury.

Zmiany w ustawie o opłatach abonamentowych oznaczają także abolicję dla osób, które posiadają zaległości z tytułu nieuiszczania opłat abonamentowych. Przygotowano też nagrodę dla osób, które do tej pory rzetelnie opłacały abonament radiowo-telewizyjny.

Chcemy zorganizować natychmiast po wprowadzeniu ustawy coś w rodzaju loterii, która dawałaby choćby symboliczną rekompensatę tym obywatelom, którzy abonament regularnie płacili – poinformował minister kultury.

Projekt Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego trafił do konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych, które potrwają do 24 marca. Podczas konferencji wicepremier poinformował także, że do projektu zostanie wniesiona autopoprawka.

Tam jest zapisane vacatio legis sześciomiesięczne. My przewidujemy, że będzie ono nieznacznie krótsze, myślę że może to być 1,5-2 miesiące. Tak, aby ta mała ustawa abonamentowa mogła jak najszybciej wejść w życie – stwierdził minister Gliński. –  Nowe regulacje mogłyby najwcześniej wejść w życie w czerwcu. W najgorszym przypadku wrzesień –  październik –  dodał.

To jednak dopiero początek zmian. Wicepremier podkreślił, że Ministerstwo Kultury przygotowuje też drugi projekt tzw. dużą ustawę medialną. Zakłada ona, że opłata za media publiczne pobierana byłaby wraz  z PIT, CIT i KRUS i wynosiłaby 6-8 złotych. Płaciłby ją każdy obywatel, a nie jak obecnie każde gospodarstwo domowe.
–  Chciałbym, aby od 1 stycznia 2018 r. weszła w życie duża ustawa medialna, ale stuprocentowej gwarancji nie mamy – podsumował na konferencji wicepremier.

Anna Krzesińska

 

Skomentuj