Kilka miesięcy temu Siedlce znalazły się w czołówce niechlubnego rankingu miast najbardziej zanieczyszczonych smogiem. Czy jest nadzieja, że do następnej zimy opuszczą tę listę? Dla Polska Mówi Bartosz Szumowski.

Na to pytanie próbowano odpowiedzieć na spotkaniu „Smog w Siedlcach – stan powietrza tej zimy!!! Jaka perspektywa…?”, zorganizowanym w Bibliotece Pedagogicznej przez siedleckie koło Polskiego Klubu Ekologicznego.

Jaskinia i papierosy

Jak mówi Magdalena Daniel, ordynator Oddziału Chirurgii i Traumatologii Dziecięcej w Mazowieckim Szpitalu Wojewódzkim, to, co dziś znamy jako smog, zawsze towarzyszy ludzkości.

– Kiedy nasi przodkowie żyli w jaskiniach, a w stojące nieopodal drzewo trafił piorun, występowały takie same produkty spalania jak dzisiaj. Teraz, kiedy zapylenie jest stałe, tych produktów jest bardzo dużo, więc bardziej nam szkodzą. Oczywiście dochodzą też do nich elementy chemiczne, czyli spaliny pojazdów i zanieczyszczenia powstałe z palenia plastików. Jeszcze 20 czy 30 lat temu plastikowe butelki nie lądowały w piecach, bo dominowały opakowania szklane albo papierowe. W tej chwili rodzajów plastików jest bardzo dużo, a wiele osób spala, co się da i ile się da. Nic więc dziwnego, że tam, gdzie są duże skupiska ludzi, występuje bardzo duże skażenie powietrza, czyli smog – mówi pani doktor.

Jak dodaje, to skażenie nie może pozostać bez wpływu na nasze zdrowie:

– Dym z komina pieca, który nie do końca spala węgiel, daje efekt taki jak palenie papierosów. Tyle że papierosy zaszkodzą szybciej, bo stężenie szkodliwych jest w nich nieco większe elementów niż w dymie. Smog nie przynosi efektu natychmiastowego w postaci na przykład zatrucia. Ale, choć działa powoli, jest skuteczny. Niektóre pyły, zwłaszcza bardzo drobnocząsteczkowe, przenikają do naszego organizmu i działają zatorowo. Kiedyś ofiarami udarów były osoby w naprawdę podeszłym wieku, dziś są one coraz częstsze u 50-latków. To dowód, że w środowisku jest coś, co wyzwala mechanizmy powstawania chorób, które dawniej występowały znacznie później.

„Czyste” myślenie

Magdalena Daniel i dr hab. Teodozja Lipińska z Wydziału Nauk Ścisłych Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach, które mówiły o smogu na spotkaniu Polskiego Klubu Ekologicznego, potwierdzają, że w Siedlcach to rzeczywisty problem.

– Oczywiście smog w Siedlcach nie jest tak duży jak Krakowie czy Warszawie, ale momentami bywał był spory. I mierzalny, bo na miejscu znajduje się stacja pomiarowa – podkreśla druga z pań. – A czy gdzie indziej jest większy? Niestety nie wiadomo, bo na terenie Polski stacje pomiarowe nie tworzą gęstej sieci. Najbliższe są w Warszawie, Otwocku i Białej Podlaskiej.

Potwierdza to doktor Daniel:

– Siedlce nie są wolne od smogu, ale to niejedyne takie miejsce w Polsce. Ten sam problem na 90% miast, gdzie brak odpowiedniego sposobu zasilania w energię i ciepło. Dlatego musimy eliminować to, co szkodzi ludziom czy środowisku, i stawiać na czyste energie, jak energia słoneczna i wietrzna. Czyli po prostu przestawić się na „czyste” myślenie.

– Na zmniejszenie smogu realny wpływ ma nie tylko państwo i władze lokalne. Każdy z nas też – dodaje T. Lipińska.

Bartosz Szumowski

Skomentuj