Rozpoczął się sezon wiślanych atrakcji. Warszawiacy i turyści już kolejny rok mogą pływać łodziami, stateczkami czy katamaranami po Wiśle. Ludzie, związani z wiślaną żeglugą, opowiedzieli portalowi PolskaMówi.pl o niezwykłych chwilach, które zdarzyły się na królowej polskich rzek.

O tym, że warto popłynąć Wisłą nie trzeba nikogo przekonywać. Nie wszyscy jednak wiedzą, że rejs może być niezłym początkiem panieńskiego wieczoru.
Początkowo  planowaliśmy, że naszymi klientami będą turyści i wycieczki ornitologiczne, ale wpadliśmy na pomysł, aby na chwilę powiesić na łódce… firanki. Kobiety je pokochały i naszą specjalnością stały się wieczory panieńskie. Panie są bardzo grzeczne i przestrzegają zasady z kartki, która wisi na łodzi – „Nie tańczę, nie śpiewam i nie rozbieram się”. Brałem już udział w ponad trzystu tego typu imprezach, chyba żaden mężczyzna nie przeżył tylu wieczorów panieńskich – śmieje się Artur Matuszewski z Warszawskiej Przystani Wodnej Aquatica.  Na jego łódce odbywały się także zaręczyny oraz śluby – jeden zwykły, a drugi serialowy. Osoby, które z nim pływają są zaskoczone czystością rzeki. Nasz rozmówca tłumaczy, że jeżeli ktoś jest nieprzekonany, że Wisła jest czysta zawozi go na wyspę Poniatówka, znajdującą się za mostem Poniatowskiego. Widać, że tamtejszy piasek, jak i opływająca wyspę rzeka jest bardzo czysta. Poza tym nie ma żadnych przeszkód, aby płynąć tą łódką i pomoczyć sobie nogi.

Z kolei Maciej Szałęga ze spółki “Po Wiśle” podkreśla, że w ramach Warszawskiej Żeglugi Rekreacyjnej  każdy mieszkaniec i turysta może znaleźć coś dla siebie i że warto wybrać się nad rzekę i to w każdych okolicznościach przyrody. Bardzo mocno utkwił mu w pamięci pewien pan, który był bardzo niezadowolony, że płyną kiedy trwała burza.

Kiedy jednak był na środku Wisły i grzmiało, a on był zamknięty w oszklonym pomieszczeniu i wydało się, że deszcz pada mu na twarz, a przecież był suchy i bezpieczny, to stwierdził, że nigdy w życiu nie przeżył nic tak fascynującego – wspomina pan Maciej. – Bardzo często łódź  wynajmują też grupy turystów zagranicznych, którzy nie wyobrażają sobie zwiedzania miasta bez wizyty nad rzeką i rejsu. W grudniu zeszłego roku byli to m.in. Brytyjczycy, którzy w połowie grudnia zarezerwowali sobie rejs ze śniadaniem. Mimo iż większość warszawiaków uważa, że zimową porą Wisła dosłownie „znika” z mapy – podsumowuje z uśmiechem.

Tegoroczną nowością jest szkuta, czyli łódź która kiedyś służyła do transportu piasku czy soli z Krakowa do Gdańska, później ją rozbierano, sprzedawano drewno i wracano pieszo do domu. Nowej łodzi nikt jednak nie zamierza rozbierać. Będzie można pływać na niej na trasie z pomostu 511 np. do bulwarów i podziwiać panoramę albo zachody słońca. Kapitan Sławomir Nowakowski śmieje się, że selfie z nim jest wliczone w opłatę za rejs.

Warto wiedzieć:  2017 jest Rokiem Rzeki Wisły. Więcej informacji można znaleźć tutaj.


Tekst i fot., video Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Skomentuj