Coraz więcej dorosłych osób kupuje kredki i zaczynają… kolorować. PolskaMowi.pl sprawdziła skąd wzięła się ogromna popularność kolorowanek dla dorosłych.

Przypomnijmy. Ta moda przywędrowała do nas z Zachodu, a książką dzięki której kolorowanie wśród osób dorosłych stało się modne był „Tajemnicy ogród” szkockiej ilustratorki Johanny Basford.  Znajdziemy w niej niezwykłe rośliny i zwierzęta do pokolorowania, labirynty do przejścia, ornamenty do dokończenia, a także miejsce na własną twórczość. To jednak nie jest jedyna dostępna na rynku pozycja. Obecnie niemalże w każdej księgarni możemy kupić kolorowanki dla dorosłych m.in. z motywami  roślinnymi, zwierzęcymi, modowymi, a także z zabytkami, reprodukcjami znanych obrazów czy mandale.

Tym samym, choć kolorowanie kojarzy nam się z dzieciństwem, to obecnie stało się zajęciem, które łączy pokolenia.

Kiedy jadę do domu rodzinnego, to siadamy przy stole i każda z nas koloruje – poczynając od mojej 5–letniej siostrzenicy, poprzez moje siostry i mnie, a na mojej 65-letniej mamie kończąc. Świetnie się przy tym bawimy.  Każda z nas ma inną technikę – kolorując korzystamy z kredek, flamastrów i cienkopisów. Moja mama koloruje bardzo często, bo twierdzi, że ją to relaksuje i uspokaja. Uważam, że to świetna zabawa dla małych i dużych, a także ciekawy sposób na spędzenie czasu  – podkreśla w rozmowie z dziennikarką portalu Monika Juszczuk.

Specjaliści podkreślają, że w naszym zagonionym świecie przyda się nam się taka chwila relaksu z kredkami i kolorowanką.

Na co dzień często towarzyszy nam hałas, pośpiech, presja, wymagania w pracy i w domu, niewielka ilość snu oraz ruchu. Reakcja organizmu na wszechobecny stres i napięcie zazwyczaj przejawia się w objawach fizjologicznych takich, jak: napięcie mięśni, bóle głowy, problemy żołądkowe oraz te natury psychicznej. Rysowanie czy kolorowanie może być dobrym sposobem na relaks i oderwanie się od codziennych spraw. Już nasze babcie szukały ukojenia i spokoju w czynnościach manualnych takich, jak: robienie na drutach, szydełkowanie czy wyszywanie. Twórcze działanie ma kojący wpływ na umysł. Może pomóc nam zatrzymać natłok myśli, uspokoić oddech i rozluźnić napięte ciało. Ponadto, kolorowanki mogą być też dobrym sposobem na nudę – zajmują czas i ręce, co może być pomocne dla osób walczących z nałogiem, np. rzucającym palenie papierosów czy będącym na diecie. Praca w skupieniu może usprawnić też naszą koncentrację, która jest tak bardzo rozluźniona przez nowoczesne technologie. Kolorowanki zapewne nie sprawią, że znikną nasze problemy i zmartwienia, ale może dzięki nim, poczujemy się choć trochę lepiej. Na pewno warto spróbować – stwierdza w rozmowie z reporterką PolskaMowi.pl psycholog, psychoterapeuta, specjalista terapii uzależnień Monika Chrupek.

Aby zacząć swoją przygodę z kolorowaniem, nie trzeba wiele. Na początek należy wybrać interesującą nas kolorowankę…

Wszystko zależy od preferencji. Można wybrać taką dla dorosłych, ale znam osoby, które korzystają z kolorowanek dla dzieci i bawią się przy tym świetnie. Trzeba też oczywiście kupić kredki. Polecam takie, które będą w miarę dobrej jakości, ale w niewielkiej ilości kolorów tak, żeby jednocześnie nie zniechęcić się złą jakością, ale i nie zbankrutować. No i najważniejsze – należy potraktować to jako relaks i dobrą zabawę. W końcu to mają być kolorowanki antystresowe, a nie stresogenne. Każdy może kolorować i nie trzeba mieć do tego specjalnych umiejętności. Warto też pamiętać, że w kolorowaniu nie ma ograniczeń. Te kontury to tylko sugestia. Poza tym ogranicza nas tylko własna wyobraźnia. Można bowiem podchodzić do tematu standardowo i użyć kredek albo zaszaleć.  Bo dlaczego by nie pokolorować obrazka kawą? Albo nie zasypać go brokatem? W sumie w grę wchodzi wszystko, co zostawi ślad na papierze. Kredki, farby, pastele, pisaki, a nawet artykuły spożywcze albo np kosmetyki do makijażu – wylicza w rozmowie z reporterką portalu  Patrycja, znana jako blogerka Zaczarowa Kredka. – Ale ostrzegam, kolorowanie uzależnia. Jak człowiek wpadnie, to nie ma ucieczki – podsumowuje z uśmiechem.

Anna Krzesińska

fot. Anna Krzesińska, archiwum rozmówczyń

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Skomentuj