Sąd koleżeński uznał, że młody białostocki prokurator Dawid Roszkowski nie dopuścił się przewinienia dyscyplinarnego, kiedy w 2013 r. odmówił wszczęcia sprawy dotyczącej swastyki. Uznał m.in., że w Azji jest ona symbolem szczęścia. Zdaniem sędziów, to dziennikarze Gazety Wyborczej dopuścili się „dziennikarskiej manipulacji”, a ich publikacja nacechowana była „niechęcią wobec prokuratury i pozbawiona obiektywizmu”.

– Zarzuty prokuratorskiego sądu wobec dziennikarzy są absurdalne. To niedobra próba wybielania kolegi po fachu na przekór faktom. Prokurator nie dopełnił obowiązków i nieprawidłowo rozstrzygnął sprawę, ale winni są dziennikarze, którzy sprawę nagłośnili – komentuje Jakub Medek, współautor tekstu „Prokuratura daje światło neonazistom”, który ukazał się w Gazecie Wyborczej w czerwcu 2014 r. Tekst wywołał burzę w prokuraturze i skłonił najwyższe władze prokuratury do szczególnego nadzorowania postępowań związanych z propagowaniem faszyzmu.

Medek przypomina, że decyzja prokuratora Roszkowskiego nie była podyktowana niewykryciem sprawców.

– Prokurator Roszkowski odmawiając wszczęcia sprawy wskazywał, że swastyka w niektórych częściach świata jest symbolem szczęścia. Powołanie się w oficjalnej decyzji na argument umniejszający negatywne znaczenie swastyki, budzi oburzenie w polskim kontekście historycznym. Zwłaszcza po doświadczeniach II wojny światowej. Prokurator kierował się dziwnym, źle pojętym poczuciem humoru, licząc, że sprawa nigdy nie ujrzy światła dziennego. A stało się inaczej – dodaje Jakub Medek.

Kontrowersyjny wyrok sądu dyscyplinarnego dla prokuratorów z czerwca 2014 r. to pierwsze orzeczenie dyscyplinarne prokuratora, które ujrzało światło dzienne. Wydobyła go z prokuratury Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

Szczegóły opisaliśmy w tekście: Sąd koleżeński: dziennikarska manipulacja w tekście o prokuraturze i swastyce http://www.polskamowi.pl/polska-wazne/sad-kolezenski-dziennikarska-manipulacja-w-tekscie-o-prokuraturze-i-swastyce/

Sąd dyscyplinarny uniewinnił prokuratora od zarzutów dyscyplinarnych. Uznał, że nie można mu zarzucić „oczywistej i rażącej” obrazy przepisów prawa i uchybienia godności urzędu. Prokurator postąpił nieprawidłowo, bo po wpłynięciu zawiadomienia powinien podjąć czynności sprawdzające i dopiero po nich przeprowadzeniu mógł podjąć prawidłową decyzję o umorzeniu czy odmowie wszczęcia. Ale – jak podkreślili sędziowie – niewłaściwa ocena zawiadomienia o przestępstwie i uchybienia prokuratora zostały skorygowane przez jednostkę nadrzędną. W toku nowego dochodzenia przeprowadzono konieczne czynności procesowe, a następnie sprawę umorzono z powodu niewykrycia sprawcy. Negatywne skutki pierwszej decyzji zostały więc cofnięte. Nie została więc wyrządzona szkoda.

Co z fragmentem decyzji o historii swastyki i porównaniu do symbolu szczęścia? Sąd koleżeński uznał, że przywołanie cytatu z Wikipedii było „niefrasobliwe”. Ale z drugiej strony prokurator powołując się na Wikipedię,  ujął cytowany tekst w cudzysłów. Nie mógł więc przepuszczać, że rys historyczny będzie brany pod uwagę przy interpretacji jego decyzji. Zdaniem sędziów wbrew doniesieniom prasowym prokurator nie poddał w wątpliwość odbioru znaczenia swastyki w naszym kraju. Stwierdził przecież w decyzji, że w Europie i Ameryce Północnej swastyka po II Wojnie Światowej kojarzona jest wyłącznie z nazizmem i Adolfem Hitlerem. A podstawę odmowy wszczęcia dochodzenia był brak w działaniu sprawcy zamiaru bezpośredniego, a nie uznanie swastyki za symbol szczęścia.

Dlatego negatywne skutki dla wizerunku prokuratury wywołała nie decyzja prokuratora, ale wspomniany tekst dziennikarzy Gazety Wyborczej zatytułowany „Prokuratura daje zielone światło neonazistom”. Zdaniem sędziów publikacja „nacechowana jest niechęcią wobec prokuratury i pozbawiona obiektywizmu”. A jej autorzy dopuścili się „manipulacji dziennikarskiej zmierzającej do stworzenia fałszywego obrazu stanowiska prokuratury białostockiej w zakresie zwalczania przestępstw z tzw. nienawiści”. Sędziowie wytykali, że w publikacjach przytaczano wyrwane z kontekstu części decyzji prokuratora, całkowicie zaś pomijano tę część definicji swastyki, która odnosiła się do polskich realiów.  Zdaniem sędziów wykreowany przez dziennikarzy wizerunek prokuratury jako „instytucji sprzyjającej osobom propagującym faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołującym do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość był efektem niezachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu materiałów.

–  Ujawnienie tego orzeczenia pozwala na prowadzenie merytorycznej dyskusji o całości sprawy. Odmowa wszczęcia postępowania była szeroko komentowana. Późniejsze orzeczenie dyscyplinarne i jego niejawność tylko zwiększyło zainteresowanie sprawą. Teraz po zapoznaniu się z jego treścią można w oparciu o materiały źródłowe komentować działanie sądu dyscyplinarnego – uważa Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej.

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@polskamowi.pl

 

 

Skomentuj