Tatuaże - kiedyś „zdobiły” głównie skazańców, dziś zrobiły się popularną ozdobą. Z tatuatorką Anną Rozwadowską rozmawia Anna Krzesińska

Parafrazując znany dowcip: Przychodzi człowiek do tatuażysty i…?

… i ma iskierkę w oczach. Widać, że podjął ważną dla siebie decyzję i bardzo chce zrobić sobie tatuaż. Radość wręcz od niego bije. Nie widać zdenerwowania, za to jest ekscytacja, która trwa jeszcze długo po zrobieniu tatuażu. Lubię rozmawiać z osobą, którą tatuuję. Dużo się też śmiejemy. A uśmiech na twarzy, który pojawia się, kiedy ktoś ogląda nowy tatuaż, to najlepsza nagroda dla tatuażysty za wysiłek.

Zanim jednak nastąpi szczęśliwy finał upływa czasem sporo czasu. Ile przeciętnie trwa wykonanie tatuażu?

Czas potrzebny na wykonanie tatuażu jest różny. Mały napis można zrobić w około 20 minut, przedramię w kilka godzin, natomiast całe plecy to już wiele, wiele godzin pracy. Sporo zależy również od skomplikowania wzoru, kolorystyki, itd. Bywa też tak, że skóra odmawia współpracy i przestaje przyjmować tusz, wtedy nie ma innego wyjścia – trzeba przerwać tatuowanie. Ponowną pracę w tym samym miejscu można podjąć po minimum dwóch tygodniach. Jednak zazwyczaj ostateczny proces gojenia trwa dłużej.

A jakie wzory są najczęściej wybierane?

To jest bardzo ciekawe i zastanawiające – ludzie chcą mieć coś, co już ktoś nosi. Robimy sporo tatuaży portretowych, nie tylko osób bliskich osoby tatuowanej, ale też, a może przede wszystkim, piękne twarze (szczególnie kobiece) w ciekawych aranżacjach. Bywają one słodkie, kolorowe, ale też często mroczne, w otoczeniu czaszek czy róż. Oczywiście, wśród kwiatów króluje niepodzielnie róża. Kwiatowe wzory oczywiście najczęściej wybierają kobiety. Wśród mężczyzn popularne są też wilki. Muszę przyznać, że na początku zaskoczyła mnie chęć kopiowania wzorów. To był szok! Myślałam, że ludzie będą chcieli mieć oryginalne wzory. A tu nie! Jest to dosyć uciążliwe dla tatuażysty. (śmiech)

Dlaczego?

Nie lubimy kopiować, bo mamy głowy pełne pomysłów. Najśmieszniejsze jest to, że jak ktoś już się zdecyduje na autorski projekt, to inni są zachwyceni i również by chcieli go skopiować… Ciężko namówić na coś nowego. Można by pomyśleć, że klient się boi, że nie ufa tatuażyście, ale przecież tak nie jest. W końcu przychodzi do studia i udostępnia swoją skórę, poddaje się modyfikacji ciała i nie żałuje tego.

Ważne jest zatem zaufanie do tatuażysty?

Zdecydowanie. A można je zdobyć tylko oglądając poprzednie prace. Poza tym tatuażysta musi czuć styl i projekt, wtedy tatuaż będzie najlepszy. Jeśli klient mu narzuca, np. żąda zbyt dużego zacieniowania, to może to nie wyjść tak jak trzeba. Dlatego wybierając tatuażystę warto patrzeć na jego autorskie rysunki, w jakim stylu się porusza, na czym się zna. Jeśli ktoś nie umie rysować, to tym bardziej nie będzie umiał tatuować. Dzisiaj tatuażyści najczęściej projekt przygotowują w formie kolażu zdjęć. Jeżeli klient przejrzy portfolio i podobają mu się wcześniejsze tatuaże, to może liczyć na dobry efekt.

Tatuaże kiedyś „zdobiły” głównie więźniów, dziś zrobiły się popularną ozdobą. Kto najczęściej przychodzi do studia tatuażu? 

Przychodzą kierownicy, kierowcy, sprzedawcy, sanitariusze, osoby młode i starsze, również kobiety po sześćdziesiątce. Osobiście nie tatuowałam lekarza, czy prawnika, ale wiem, że i oni też robią sobie dziary. Generalnie – pełen przekrój (uśmiech).

Porozmawiajmy o tych mniej przyjemnych aspektach. Nie da się ukryć, że robienie tatuażu boli…

To prawda, boli. Jednych mniej, innych bardzo. Są miejsca bardziej delikatne w pobliżu kości, jak: głowa, łokieć, stopa czy kolano, ale co człowiek, to różne odczucia. Niektórzy podczas tatuowania zasypiają. Ból określają jako „mizianie”, lekkie drapanie. Inni za każdym przyłożeniem igły nabierają powietrza i mają „świeczki w oczach”. Na szczęście tych bardziej wrażliwych jest mniej. Gorzej się tatuuje, gdy kogoś bardzo boli.

A z jakimi trzeba liczyć się kosztami?

Cena zależy od wielkości i skomplikowania tatuażu. Mały napis można sobie zrobić za 150-200 złotych, sesja około sześciogodzinna waha się w przedziale cenowym 800-1200 złotych. W tym czasie można wytatuować np. jedną stronę przedramienia. Tak zwany rękaw np. w realizmie zajmie około 4-5 sesji (czasem mniej, jeśli wzór jest prosty). Jeśli na ręku mają znaleźć się wzory Maori, to taki rękaw może kosztować około 6 tysięcy. Wszystko zależy od stawki w salonie i wielkości ręki.

Trzeba pamiętać, że nie płaci nie tylko za samą usługę, ale też za lata nauki, rysunku i tatuażu, za kosztowne sprzęty, farby itd. Do tego my podejmujemy się modyfikacji cudzego ciała, to też jest obciążające dla pracownika. Nikt nie powinien więc się dziwić, że tatuażysta w 15 minut (plus 20 minut przygotowania) zrobi np. napis na nadgarstku i weźmie za to 200 złotych.

Tatuować się każdy może, czy jednak istnieją jakieś przeciwwskazania zdrowotne?

Nie trzeba mieć żadnego zaświadczenia, ale klient ma obowiązek poinformować studio o swoich przypadłościach. Jednak to on sam bierze odpowiedzialność za decyzję. Jeśli nie powie, to przecież nikt nie zgadnie, że np. ma cukrzycę. A bywa się, że w takich przypadkach rany trudniej się goją.

Wiem, że uwielbiasz swoją pracę i jesteś nią pochłonięta bez reszty. A czy można powiedzieć, że  tatuowanie „wciąga” tatuowanych? Wracają?

Po kolejny tatuaż zawsze się wraca. Jak nie za miesiąc, to za rok, dwa, trzy… Ale się wraca.

Zazwyczaj ma się ulubionego tatuażystę. Ja mam takiego  klienta, który ma co miesiąc nowy pomysł, chociaż poprzedni był już ostatnim. (śmiech).  Wiele osób wraca nie tylko do tatuażysty, ale też do studia, chociaż bywa, że jego ulubiony tatuażysta już nie pracuje w tym miejscu.  Dobry klimat może zdziałać cuda.

anna.krzesinska@polskamowi.pl

autorka zdjęć: Anna Rozwadowska

 

Skomentuj