Znamy powody uniewinnienia przez sąd koleżeński białostockiego prokuratora, który odmawiając wszczęcia sprawy związanej z namalowaniem swastyki porównał ją do symbolu szczęścia.

Zdaniem sędziów oskarżyciel nie dopuścił się przewinienia dyscyplinarnego. Winni byli dziennikarze Gazety Wyborczej, bo przytaczając decyzję prokuratury dokonali „dziennikarskiej manipulacji”, a ich publikacja nacechowana była „niechęcią wobec prokuratury i pozbawiona obiektywizmu”.

Kontrowersyjny wyrok sądu dyscyplinarnego dla prokuratorów z czerwca 2014 r. to pierwsze orzeczenie dyscyplinarne prokuratora, które ujrzało światło dzienne. Wniosek w tej sprawie skierowała do prokuratury Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Wydobycie kontrowersyjnego orzeczenia nie było dotychczas możliwe. Prokuratorzy – w przeciwieństwie do sędziów, adwokatów, notariuszy czy komorników – jako jedyni prawnicy mieli niejawne dyscyplinarki. Wszystko zmieniło się niedawno. W marcu 2016r. zmieniono przepisy. Mocą nowej ustawy przesądzono o jawności wszystkich dotychczasowych wyroków. Stanowią one informację publiczną, do której dostęp może mieć każdy obywatel. Dosłownie każdy. Jest tylko jeden warunek: trzeba złożyć wniosek.

–  Ujawnienie tego orzeczenia pozwala na prowadzenie merytorycznej dyskusji o całości sprawy. Zwracam uwagę, że odmowa wszczęcia postępowania była szeroko komentowana. Późniejsze orzeczenie dyscyplinarne i jego niejawność tylko zwiększyło zainteresowanie sprawą. Teraz po zapoznaniu się z jego treścią można w oparciu o materiały źródłowe komentować działanie sądu dyscyplinarnego – uważa Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej.

Czego dowiadujemy się z wyroku? Przede wszystkim jakie były dokładnie okoliczności sprawy i co przesądziło o tym, że w czerwcu 2014 r. uniewinniono prokuratora.

Przypomnijmy: sprawa stała się głośna w czerwcu 2013 r., kiedy opisali ją dziennikarze Gazety Wyborczej. Po doniesieniach medialnych zaangażował się w nią osobiście prokurator generalny Andrzej Seremet. Z jego inicjatywy młodym prokuratorem, który wydał decyzję zajął się rzecznik dyscyplinarny w Prokuraturze Apelacyjnej w Białymstoku. Zarzucił on prokuratorowi Dawidowi Roszkowskiemu – autorowi feralnej decyzji – oczywistą i rażącą obrazę przepisów. Uznał, że bezzasadnie odmówił on w czerwcu 2013 r. wszczęcia sprawy związanej z namalowaniem swastyki na jednym z białostockich transformatorów. Jego decyzja wywołała oburzenie ze względu na pojawiające się w uzasadnieniu zdanie, że swastyka to także symbol szczęścia. Rzecznik piętnował decyzję prokuratora i uzasadnienie, w którym znalazły się „zbędne określenia, wykraczające poza rzeczową argumentację”, które mogły wywołać przekonanie o niekaralności propagowania faszyzmu.

Sąd dyscyplinarny był innego zdania niż rzecznik dyscyplinarny. Uwierzył w wyjaśnienia prokuratora Roszkowskiego. Uznał, że nie budzą one wątpliwości, są logiczne i komplementarne z pozostałymi dowodami. Jak podkreślił sąd, prokurator przytaczając informację o swastyce powołał się na Wikipedię i ujął cytowany tekst w cudzysłów. Nie mógł przypuszczać, że rys historyczny dotyczący swastyki będzie brany pod uwagę przy interpretowaniu jego decyzji. Zdaniem sędziów wbrew doniesieniom prasowym prokurator nie poddał w wątpliwość odbioru znaczenia swastyki w naszym kraju. Stwierdził w decyzji, że w Europie i Ameryce Północnej swastyka po II Wojnie Światowej kojarzona jest wyłącznie z nazizmem i Adolfem Hitlerem. Ponadto podstawę odmowy wszczęcia dochodzenia stanowił fakt, iż w działaniu sprawcy nie doszukał się zamiaru bezpośredniego. Dlatego zdaniem sądu nie można zarzucić obwinionemu „oczywistej i rażącej” obrazy przepisów prawa i uchybienia godności urzędu prokuratorskiego.

Według sędziów nie można przyjąć, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w sposób oczywisty rodziło konieczność wszczęcia dochodzenia. Determinowało natomiast konieczność przeprowadzenia co najmniej czynności sprawdzających, służących zweryfikowaniu jego treści. Czynności te mogłyby polegać na np. na przesłuchaniu w charakterze świadka osoby, która złożyła pisemne zawiadomienie o przestępstwie. Dopiero po przeprowadzeniu takich czynności prokurator byłby uprawniony do podjęcia decyzji o wszczęciu lub odmowie wszczęcia dochodzenia. Słusznie zatem zakwestionowano sposób pracy prokuratora, ale naruszenie przepisów nie było rażące. Niewłaściwa ocena zawiadomienia o przestępstwie i uchybienia zostały skorygowane przez jednostkę nadrzędną w ramach nadzoru. W toku nowego dochodzenia przeprowadzono konieczne czynności procesowe, a następnie sprawę umorzono z powodu niewykrycia sprawcy. Negatywne skutki decyzji prokuratora Roszkowskiego zostały więc cofnięte. A składającym zawiadomienie nie została wyrządzona szkoda.

Sąd nie dopatrzył się naruszenia godności w przytoczeniu definicji swastyki z Wikipedii. Ale przywołanie cytatu uznali za „niefrasobliwe”. Mieli wątpliwości co do prawidłowości analizy prawnej sytuacji, i użytych przez prokuratora argumentów. Te niedomagania – ich zdaniem – powinny stać się przyczynkiem do rozważenia potrzeby objęcia prokuratora aprobatą (obowiązkiem uzgadniania decyzji z szefem) lub zobowiązania do podniesienia kwalifikacji zawodowych.

Negatywne skutki dla wizerunku prokuratury były według sędziów wynikiem „manipulacji dziennikarskiej zmierzającej do stworzenia fałszywego obrazu stanowiska prokuratury białostockiej w zakresie zwalczania przestępstw z tzw. nienawiści”. Ich zdaniem w publikacjach przytaczano wyrwane z kontekstu części decyzji, całkowicie zaś pomijano tę część definicji swastyki, która odnosiła się do polskich realiów.  Zdaniem sędziów wykreowany przez dziennikarzy wizerunek prokuratury jako „instytucji sprzyjającej osobom propagującym faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołującym do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość był efektem niezachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu materiałów. Według sędziów treść publikacji dziennikarzy Gazety Wyborczej zatytułowanej „Prokuratura daje zielone światło neonazistom” „nacechowana jest niechęcią wobec prokuratury i pozbawiona obiektywizmu”.

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@polskamowi.pl

 

 

 

 

 

Skomentuj