"Niektóre są skrzętnie ukryte przed wzrokiem przechodniów, inne widzimy codziennie jadąc do pracy czy po prostu spacerując. Wszystkie jednak mają swoją niezwykłą historię lub tajemnicę. Co tydzień poznamy kilka z takich miejsc razem z warszawską przewodnik Ewą Sztompke."

* Cmentarz Choleryczny

Jest w Warszawie cmentarz, chyba najbardziej ukryty ze wszystkich warszawskich nekropolii. Jest nie tylko dobrze ukryty, ale także trudno dostępny, ponieważ znajduje się na kolejowym nasypie linii kolei Nadwiślańskiej, dokładnie na niewielkiej trójkątnej przestrzeni otoczonej torami kolejowymi. Nasyp kolejowy stanowi naturalną granicę między Pragą Północ i Targówkiem, tak więc cmentarz leży na pograniczu tych dwóch dzielnic.

Cmentarz powstał w 1872 roku w czasie epidemii cholery. Wtedy to miejsce znajdowało się na peryferiach Pragi z dala od miejskiej zabudowy. Chcąc zapobiec rozprzestrzenianiu się cholerycznych zarazków, wybrano je na pochówek ofiar choroby. Miejsce spoczynku znalazły tu 484 osoby. Kiedy w 1877 roku poprowadzono tamtędy linię kolejową, cmentarz nadal istniał. Został zlikwidowany dopiero w 1908 roku. Pojedyncze groby zrównano z ziemią, a odnalezione ludzkie szczątki złożono we wspólnej mogile. W ten sposób cmentarz choleryczny został skazany na zapomnienie. Przez wiele lat wspólny grobowiec był dewastowany. O cmentarzu przypomnieli kolejarze, którzy w 2009 roku przeprowadzali remont kolejowego torowiska. Wówczas teren nekropolii został uporządkowany. Grobowiec otoczono ceglanym murem, postawiono nowy krzyż i tablicę pamiątkową, a teren podłączono do miejskiego monitoringu i oświetlono. Nie da się tam dojść w sposób legalny, choć władze praskiej gminy pracują nad tym, aby droga do tego miejsca była bezpieczna. Dostępu bronią bowiem otaczające nekropolię tory kolejowe i właściwie najlepiej zobaczyć go z okien kursujących tędy pociągów.

* Pętla tramwajowa Pelcowizna i pomnik „Cudu nad Wisłą” 

Pętla Pelcowizna została otwarta 28 września 1924 roku w związku z budową linii tramwajowej wzdłuż ulic Wysockiego, Białołęckiej i Odrowąża. Tak oto Nowe Bródno, przyłączone do Warszawy w 1916 roku, zostało skomunikowane z miastem. Pętla znajdowała się na końcu ul. Piotra Wysockiego, ale wtedy ulica ta miała nieco inny przebieg. Dzisiaj śladów dawnej pętli należy zatem szukać przy wlocie ulic Wysockiego i Bazyliańskiej, między domami ul. Wysockiego 40,44 a torami kolejowymi.

Pierwsze tramwaje, które tu dotarły, nazywane były „oczkiem”, gdyż oznakowane były numerem 21. Linia ta łączyła Bródno z placem Teatralnym i biegła wspomnianymi wyżej ulicami i dalej ul. 11-go Listopada, Wileńską, Zygmuntowską (dziś to Al. Solidarności), Krakowskim Przedmieściem do Miodowej i Senatorską do placu Teatralnego. Po wojnie „oczko” już nie docierało na Pelcowiznę, gdyż linia zmieniła trasą. W zamian pojawiły się tu tramwaje linii nr 3 a później 1, 2 i 12. Ostatni tramwaj linii nr 3 odjechał z pętli Pelcowizna 16 października 1971 roku. Następnego dnia trasę zamknięto, równocześnie otwierając nową trasę tramwajową, która służy mieszkańcom Bródna po dziś dzień. Po dawnej pętli tramwajowej pozostały pamiątki: kilkanaście metrów zachowanego bruku ( tzw. „kocich łbów”), słupy trakcyjne, pełniące również funkcję ulicznej latarni oraz słup przystanku tramwajowego, na którym obecnie, zamiast rozkładu jazdy, wisi tabliczka informująca o historii tego miejsca. Dodatkową ciekawostką są ślady po kulach z czasów drugiej wojny światowej, które możemy odnaleźć na żeliwnych słupach.

Znajduje się tu również zabytkowy pomnik Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Nolens volens pętla tramwajowa na Nowym Bródnie stała się ważnym miejscem na mapie osiedla. Z pewnością z tego powodu mieszkańcy Bródna właśnie tutaj postanowili wznieść pomnik „Cudu nad Wisłą”. Dokładnie 15 sierpnia 1925 roku, czyli w piątą rocznicę pokonania na polach Ossowa armii bolszewickiej, odsłonięto monument, na którym znalazła się tablica z napisem: W 5-tą rocznicę „Cudu nad Wisłą” i zwycięstwa nad nawałą bolszewicką w dniu 15 sierpnia 1920 r. pomnik ten fundują mieszkańcy Nowego Bródna. 15 sierpnia 1925 r. W latach PRL-u pomnik popadł w zapomnienie, został zdewastowany ale przetrwał do naszych czasów. Odremontowany w 1995 roku jest jednym z najstarszych w Warszawie upamiętnień Cudu nad Wisłą.

* Smerfowe domki na Okęciu 

Osiedle „Zakątek” na Okęciu przy ulicy Ustrzyckiej można z pewnością uznać za ewenement w zabudowie Warszawy. Okrąglaki, ule, grzybki albo domki smerfów – takie nazwy pojawiają się w opisach wspomnianego osiedla, składającego się z modernistycznych kopułowych domów wybudowanych w latach 60 ubiegłego wieku.

Pomysł na ich budowę zrodził się 1956 roku w kręgach warszawskich naukowców, którzy założyli Spółdzielcze Zrzeszenie Domów Jednorodzinnych „Zakątek”. Na działkach wykupionych od prywatnych właścicieli, wśród okęckich pól, zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu kopulaste domy kształtem przypominające właśnie grzyby. Projektantem osiedla był  Andrzej Iwanicki. Koszty budowy były ogromne, a czasy niesprzyjające. W przeciągu dziesięciu lat powstało tych domów zaledwie dziesięć z planowanych siedemdziesięciu. Spółdzielnia upadła, a wraz z nią plany dużego, kopulastego osiedla. Warto wiedzieć, że okrągły kształt domów pozwalał inwestorom obejść co nieco PRL-owskie prawo. Otóż normą dla domów jednorodzinnych był ustawowy metraż 110m2. Metraż ten był jednak liczony w pomieszczeniach o wysokości przekraczającej 2,20 m. Pod kopułami miejscami było niżej, co pozwalało budować domy o powierzchni większej nawet o 30 m2.

Centralną częścią domu był łącznik zwieńczony płaskim dachem na styku trzech lub dwóch kopuł. W łączniku zaprojektowano jadalnię, a w kopułach salon, sypialnię, kuchnię i łazienkę. Ponieważ pomieszczenia o obłych kształtach trudno było urządzić dostępnymi na rynku meblami, architekt zaprojektował specjalne szafy i pawlacze, które były w podstawowym wyposażeniu mieszkania. Smerfowe domki w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku otoczone zostały zwykłymi blokowiskami i powoli zaczęły tracić swój urok. Kopułowe kształty też przestały odpowiadać mieszkańcom. Niektóre z tych domów zostały rozebrane inne przebudowane. Zostało pięć  tych oryginalnych, nieprzekształconych. Wpisane są do gminnego rejestru zabytków. Dziś, poza mieszkańcami, mało kto zagląda na Ustrzycką do dawnego osiedla „Zakątek”, które miało być awangardowym projektem mieszkaniowym dla wybrańców w siermiężnych czasach PRL-u.

Wysłuchała Anna Krzesińska

Fot. Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Skomentuj