Sekrety Warszawy część XI Niektóre są skrzętnie ukryte przed wzrokiem przechodniów, inne widzimy codziennie, jadąc do pracy czy po prostu spacerując. Wszystkie jednak mają swoją niezwykłą historię lub tajemnicę. Tym razem w przewodniku Polska Mówi po nieznanej Warszawie Ewa Sztompke opowiada o Pomniku Bohaterów Warszawy czyli Warszawskiej Nike

Często podróżuję autokarami pełnymi turystów po Warszawie, pokazując im nasze piękne miasto. Kiedy jedziemy Trasą W-Z od strony Śródmieścia w kierunku Wisły, tuż przed wlotem Trasy do tunelu, zdarza się, że ktoś z moich gości zawoła: „O, Syrenka!”. A to przecież  nie Syrenka  tam stoi tylko Nike, mitologiczna bogini zwycięstwa. Łatwo się pomylić, bo w końcu obie to kobiety, w dodatku półnagie i z mieczem wysoko uniesionym.

Pomnik Nike, a właściwie pomnik Bohaterów Warszawy 1939-1945, to okazały monument. Cokół wykonany z żelbetu, imitującego kamień mierzy sobie 14 metrów wysokości i żeby było ciekawiej jest w środku pusty. Sama bogini zwycięstwa, odlana z brązu, do drobnych kobiet nie należy. Mierzy 7 metrów wysokości, 6 metrów długości i 3 metry szerokości. Wagę też ma sporą jak na kobietę, bo bagatela około 10 ton. Sam miecz, który Nike wznosi nad głową waży 1000 kilogramów i ma 6 metrów długości. Żeby nie wypadł z rąk bogini od podmuchów wiatru został specjalnie wzmocniony wtopionymi wewnątrz stalowymi prętami. Niektóre źródła podają, że w środku miecza znajdują się też struny fortepianowe, mające ułatwiać jego gibkość. Przy bardzo silnym wietrze miecz Nike może odchylać się nawet o 15 centymetrów.

Pomnik Bohaterów Warszawy należy do mojej ulubionej kategorii warszawskich pomników, które zmieniały swoje miejsce. Na trasę W-Z przywędrował dopiero 15 grudnia 1997 roku. Gdzie zatem stał wcześniej i dlaczego zawiódł nadzieje warszawiaków w nim pokładane? Zacznijmy od początku.

Po odwilży gomułkowskiej w 1956 roku, zaczęto snuć plany, aby wreszcie upamiętnić  monumentem Powstanie Warszawskie. W 1957 roku powołano komitet budowy pomnika, który rozpoczął zbiórkę pieniędzy. Warszawiacy odpowiedzieli entuzjastycznie i wkrótce udało się zebrać 7 milionów złotych. Patronat honorowy nad budową pomnika objęło „Życie Warszawy”. Próżno by jednak szukać we wzmiankach prasowych z 1957 roku słów o budowie Pomnika Powstania Warszawskiego. Władza ludowa pomimo wcześniejszych zapowiedzi, postanowiła upamiętnić wszystkich wojennych bohaterów Warszawy.

Konkurs na projekt pomnika wygrał Marian Konieczny. Przed ostateczną akceptacją artysta musiał dokonać w projekcie pewnych zmian. Na skutek nacisków władzy z projektu zniknęły elementy, kojarzące się z powstańczymi barykadami.

Zaplanowana na dzień 1 sierpnia 1964 roku data odsłonięcia pomnika została przesunięta z przyczyn oczywistych. 20 rocznica wybuchu powstania zbyt mocno wiązała monument z pamięcią o powstańcach. Uroczystość odsłonięcia monumentu odbyła się parę dni wcześniej, 20 lipca 1964 roku, w północnej pierzei placu Teatralnego, w miejscu rozebranych ruin Pałacu Jabłonowskich – przedwojennego warszawskiego ratusza.

Stanęła więc bogini zwycięstwa naprzeciwko gmachu Teatru Wielkiego na pustym obszernym placu, gdzie wcześniej wznosił się ratusz naszego miasta, z którego prezydent Stefan Starzyński wzywał warszawiaków do obrony miasta w 1939 roku. Wypalone ruiny Pałacu Jabłonowskich, choć nadawały się do odbudowy, władza ludowa postanowiła rozebrać a fundamenty przykryć nawierzchnią placu Teatralnego.

W latach PRL-u przy pomniku poświęconym Bohaterom Warszawy 1939-1945 odbywały się różne uroczystości i państwowe, i artystyczne. Tu zagraniczne delegacje składały wieńce i kwiaty.

W roku 1990 powstał projekt odtworzenia północnej fasady placu Teatralnego. Należało więc dla bogini Nike znaleźć nowe miejsce. Postanowiono monument przesunąć nieco w dół, do Trasy W-Z. Projekt adaptacji pomnika w nowym miejscu wykonał  jego autor – Marian Konieczny. W listopadzie 1995 roku posąg Nike  został zdjęty z cokołu i poddany renowacji, aby powrócić w grudniu 1997 roku na nowy cokół w nowym miejscu.

I tak nasza bogini z rozwianymi włosami i gniewną twarzą młodej dziewczyny wydaje się płynąć razem z chmurami dzielnie trzymając gotowy do walki miecz, symbol zwycięstwa. A że zawiodła troszeczkę pokładaną w niej nadzieję to trudno. Już jej wybaczyliśmy, bo w końcu ona nam przypomina o wszystkich warszawiakach, którzy zginęli w czasie II wojny światowej. Tych, co bronili  naszego miasta we wrześniu 1939 roku, tych, którzy ginęli na ulicach Warszawy w czasie okupacji, zamordowanych w obozach zagłady i na Pawiaku oraz tych, którzy stracili życie w Powstaniu Warszawskim.

Warszawska Nike została też upamiętniona w pieśni wykonywanej przez Edmunda Fettinga, do której słowa napisał J. Miller a muzykę skomponował Marek Sart „Dzień dobry Nike”.

Wysłuchała Anna Krzesińska

Fot. Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Więcej ciekawych opowieści znajdziemy w Sekretach Warszawy.

 

Skomentuj