Sekrety Warszawy część XVI Widzisz a nie zawsze wiesz. Tym razem Ewa Sztompke opowiada reporterce portalu PolskaMówi.pl o Grobie Nieznanego Żołnierza.

W Europie po I Wojnie Światowej, która pochłonęła wiele ludzkich istnień, zrodziła się tradycja powstawania symbolicznych mogił, aby uczcić pamięć tych, których miejsca pochówku były nieznane.

Inicjatorem budowy mogił  bezimiennie poległych żołnierzy był Francuz – Fryderyk Simon, działacz wielu francuskich towarzystw patriotycznych. Simon stracił trzech synów w czasie I Wojny Światowej i nigdy nie odnalazł ich ciał. Rozpoczął więc starania o utworzenie symbolicznego miejsca pamięci poległych żołnierzy.

Na jego wniosek władze Francji zdecydowały, że takie miejsce powstanie pod Łukiem Triumfalnym. 10 listopada 1920 roku do Cytadeli w Verdun zostało przywiezione osiem trumien z prochami nieznanych żołnierzy. Liczba ta symbolizowała osiem odcinków frontu wojennego, gdzie odbywały się najbardziej krwawe działania wojenne. Najmłodszy z francuskich żołnierzy, składając kwiaty na jednej z trumien dokonał wyboru. Ta trumna z ciałem nieznanego żołnierza stała się symbolem śmierci miliona pięciuset tysięcy żołnierzy poległych na frontach I Wojny. 28 stycznia 1921 roku prochy nieznanego żołnierza zostały złożone pod Łukiem Triumfalnym. Na grobowej płycie pojawił się napis:  ICI REPOSE UN SOLDAT FRANÇAIS MORT POUR LA PATRIE 1914–1918 (Tu spoczywa żołnierz francuski, który poległ za ojczyznę).

W Polsce już na początku 1922 roku rozgorzała dyskusja na temat miejsca przyszłego spoczynku nieznanego żołnierza. Spór został rozstrzygnięty przez przypadek. Otóż w przejściu arkadowym Pałacu Saskiego, w którym swoją siedzibę miał wówczas Sztab Generalny Wojska Polskiego, ktoś zostawił granitową płytę z napisem : „Tu leży żołnierz nieznany”. Fakt ten przesądził kwestię wyboru lokalizacji żołnierskiego grobu. 4 kwietnia 1925 roku w Ministerstwie Spraw Wojskowych przeprowadzono losowanie cmentarza, z którego miały być ekshumowane zwłoki żołnierza. Wyboru dokonał ogniomistrz 14 pułku artylerii Józef Buczkowski – najmłodszy kawaler Orderu Virtuti Militari. Generał Władysław Sikorski ogłosił uroczyście, że wybór padł na „pobojowisko lwowskie”.

Do Lwowa razem z oficjalną delegacją pojechała  matka jednego z żołnierzy, pani Jadwiga Zarugiewiczowa. To ona, kładąc swoją dłoń na jednej z trzech wykopanych trumien, dokonała ostatecznego wyboru. Po uchyleniu wieka okazało się, że w trumnie spoczywa ciało młodego, około 15-letniego, chłopaka w polskim mundurze, szeregowca z przestrzeloną czaszką. Szczątki  Nieznanego Żołnierza złożono kolejno do trumien: sosnowej, metalowej i dębowej.

30 października 1925 roku uroczysty kondukt żałobny przeszedł ulicami Lwowa z kaplicy na Cmentarzu Łyczakowskim do Katedry Lwowskiej. Następnego dnia trumna została złożona na armatniej lawecie i przetransportowana na dworzec kolejowy, a potem złożona w wagonie. Był to ten sam wagon, którym rok wcześniej przewieziono do Warszawy ze Szwajcarii ciało Henryka Sienkiewicza. Po pożegnaniu salwami armatnimi i wyciem fabrycznych syren, specjalny pociąg wyruszył w kierunku Warszawy, zatrzymując się na mijanych stacjach, gdzie oddawano cześć nieznanemu bohaterowi.

2 listopada, ozdobiony Białym Orłem i barwami narodowymi, pociąg dotarł do Warszawy. Trumna na lawecie armatniej wyruszyła do Archikatedry Warszawskiej Św. Jana. Na czele konduktu, tuż za trumną szły dwie matki, dwie wdowy, dwie siostry i dwóch inwalidów wojennych. Za nimi Minister Spraw Wojskowych generał Władysław Sikorski i władze państwowe oraz niezliczone rzesze mieszkańców Warszawy.

Po nabożeństwie żałobnym, któremu przewodniczył ksiądz kardynał Aleksander Kakowski, żołnierza odznaczono Orderem Virtuti Militari i trumnę przewieziono na Plac Saski. Składaniu do grobu prochów Nieznanego Żołnierza towarzyszyła salwa 21 armatnich wystrzałów. Prezydent Stanisław Wojciechowski zapalił wieczny znicz, a żołnierze 36 pułku piechoty zaciągnęli wartę przy mogile z napisem: „Tu leży Żołnierz Polski poległy za Ojczyznę”.

Wokół grobu umieszczono 15 urn z ziemią z miejsc, gdzie ginął polski żołnierz oraz granitowe tablice z wyrytymi nazwami pól bitew. Od dnia 2 listopada 1925 roku Grób Nieznanego Żołnierza stał się miejscem pamięci narodowej.

Po Powstaniu Warszawskim 28 grudnia 1944 roku oddział Sprengskommando pod dowództwem majora Wegnera dokonał wysadzenia Pałacu Saskiego. Gruz walącego się Pałacu przysypał dawną kolumnadę, pod którą znajdowała się żołnierska mogiła. Grób Nieznanego Żołnierza przetrwał więc pod stertą gruzu. Czy był to przypadek? Czy żołnierz, a może oficer niemiecki, podkładający materiał wybuchowy, tchnięty ludzkimi uczuciami, celowo oszczędził to miejsce? To pozostanie niewyjaśnioną zagadką.

17 stycznia 1945 roku żołnierze Ludowego Wojska Polskiego przy gruzowisku zaciągnęli wartę i w miejscu znicza rozpalili ognisko. Prace nad odbudową grobu władze ludowe zleciły architektowi Zygmuntowi Stępińskiemu. Na ozdobnej kracie obok wcześniejszych krzyży Virtuti Militari i Walecznych pojawił się symbol władzy ludowej – krzyż Grunwaldu. Z filarów Grobu zniknęły tablice z nazwami pól bitewnych, upamiętniające lata 1918-1920, które mocno kłuły w oczy władze PRL-u. Pojawiły się zaś nazwy z frontów II wojny światowej, oczywiście te „wybrane”.

W 1989 roku w Grobie Nieznanego Żołnierza została złożona ziemia z mogił katyńskich a 11 listopada 1990 roku przywrócono dawne przedwojenne tablice i dodano nowe, te brakujące. Łącznie jest dzisiaj 18 tablic, które wspominają o około 200 miejscach chwały oręża polskiego.

Niezależnie od warunków atmosferycznych, każdego dnia przez całą dobę żołnierze Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego pełnią przy Grobie Nieznanego Żołnierza wartę honorową, zmieniając się o każdej pełnej godzinie. Płonie też nieprzerwanie wieczny znicz. W dni świąt państwowych 3 maja, 15 sierpnia i 11 listopada odbywa się uroczysta zmiana warty honorowej z udziałem wojsk wszystkich rodzajów. Protokół dyplomatyczny przewiduje, składanie wieńców i kwiatów przez  oficjalne delegacje państwowe odwiedzające stolicę.

Wysłuchała Anna Krzesińska

fot. Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Więcej ciekawych opowieści znajdziemy w Sekretach Warszawy.

 

Skomentuj