Niektóre są skrzętnie ukryte przed wzrokiem przechodniów, inne widzimy codziennie, jadąc do pracy czy po prostu spacerując. Wszystkie jednak mają swoją niezwykłą historię lub tajemnicę. Tym razem w przewodniku PolskaMowi.pl po nieznanej Warszawie Ewa Sztompke opowiada o warszawskich grobach serc znanych Polaków.

W ubiegłym tygodniu opowiadałam o losach serca Fryderyka Chopina i Władysława Reymonta. Grobów serc znanych Polaków w Warszawie mamy jednak więcej. Niektóre są bardziej znane, a o niektórych mało kto słyszał. Poszukajmy więc ich wspólnie.

Na Zamku Królewskim znajduje się serce Tadeusza Kościuszki. Zanim trafiło do zamkowej kaplicy, przebyło długą drogę. Naczelnik powstania z 1794 roku pod koniec swojego życia zamieszkał w Szwajcarii. Zaprzyjaźnił się tam z rodziną Zeltnerów. Szczególną sympatią darzył młodziutką pannę Emilię. To właśnie jej Kościuszko zapisał w testamencie swoje serce. Po śmierci wodza w 1817 roku ciało jego spoczęło w podziemiach kościoła w Solurze w Szwajcarii, a serce trafiło w ręce Emilii Zeltner. Ta po zamążpójściu zabrała je do swojego nowego domu najpierw w Mediolanie, a potem w Vezzi. Natomiast rok po śmierci Kościuszki jego ciało przeniesiono na Wawel.

W 1885 roku serce Kościuszki przewieziono do Rapperswilu w Szwajcarii do polskiego muzeum historycznego. W końcu w 1927 roku urna dotarła do Warszawy i złożona została w Zamku Królewskim. We wrześniu 1939 roku serce Tadeusza Kościuszki rozpoczęło kolejną wędrówkę ku ocaleniu. Najpierw zostało ukryte w kościele św Jana. Po Powstaniu Warszawskim zostało odnalezione w ruinach i trafiło do kościoła pokarmelickiego przy Krakowskim Przedmieściu, aby ponownie powrócić do św. Jana już po odbudowie świątyni. Następnie w 1960 roku znalazło na chwilę schronienie w Muzeum Narodowym, a trzy lata później powędrowało do Pałacu na Wyspie w Łazienkach. Po odbudowie Zamku Królewskiego serce Tadeusza Kościuszki powróciło do zamkowej kaplicy i tym samym zakończyło swą długą wędrówkę.

Z kolei przy Krakowskim Przedmieściu w klasztorze sióstr wizytek znajduje się serce polskiej królowej Ludwiki Marii Gonzagi. Przeszła ona do historii jako zacna, ambitna i energiczna królowa ale „nieco” znienawidzona przez  szlachtę, gdyż zanadto mieszała się do polityki. Była żoną dwóch królów: Władysława IV, a po jego śmierci Jana Kazimierza. Królowa sprowadziła do Polski trzy zakony: księży misjonarzy, sióstr miłosierdzia oraz wizytek. Szczególnie bliskie jej sercu były siostry z Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, zwane właśnie wizytkami. Zakonnice zaproszone przez Ludwikę Marię do Warszawy otrzymały od niej i kościół i klasztor, a dziś zgodnie z wolą królowej w klasztorze przechowują jej serce. Warto wspomnieć , że Kościół Wizytek ma jeszcze jedną pamiątkę po swojej królowej. W prezbiterium znajduje się dębowo-hebanowe tabernakulum z 1654 roku ufundowane przez Ludwikę Marię Gonzagę.

Kolejne dwa serca spoczywają ukryte w ścianie kościoła pokamedulskiego na Bielanach. To serca króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego i jego matki Gryzeldy z Zamoyskich, siostry Jana Sobiepana Zamoyskiego (pierwszego męża Marii Kazimiery później Sobieskiej). Król Wiśniowiecki nie zapisał się chlubnie na kartach naszej historii. Może więc to i dobrze, że panował tylko niespełna cztery lata. Zmarł w 1672 roku, w wieku zaledwie 33 lat, a przyczyną jego śmierci było przejedzenie. Tak, tak, w jedzeniu i piciu ten władca nie miał umiaru. Ciało króla pochowano na Wawelu, jego serce i serce matki, zmarłej rok wcześniej, złożono w kościele na Bielanach, a królewskie wnętrzności wmurowano w ścianę lwowskiej katedry. Nic co królewskie nie mogło bowiem przepaść bez pamięci.

Skoro o królewskich wnętrznościach mowa, to wspomnę, że w Warszawie też mamy takowe. Otóż w Kościele Kapucynów przy ul. Miodowej spoczywają w sarkofagu wnętrzności Augusta II Mocnego. Nie leżą tu w samotności, ale obok serca wielkiego polskiego króla Jana III Sobieskiego. Kościół Zakonny Kapucynów pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego, ufundował Jan III Sobieski jako wotum dziękczynne za odsiecz Wiednia. To właśnie tu było pierwsze miejsce pochówku ciała i serca króla Jana. Później też jego żony królowej Marysieńki, która już po śmierci dołączyła w tajemniczych okolicznościach do swego męża. Pośmiertne perypetie ciał Jana III i Marii Sobieskich są tak ciekawe, że zasługują na osobny opis. Jedno jest pewne – obecnie król z królową spoczywają na Wawelu, ale serce króla zostało w Warszawie.

Na Starym Mieście pogrzebane są jeszcze trzy książęco-królewskie serca. Te znajdują się gdzieś w gruzach pod posadzką Kościoła Matki Boskiej Łaskawej. To kościół przy ulicy Świętojańskiej, sąsiadujący z Archikatedrą św. Jana, należący do zakonu jezuitów, których umieścił tu Zygmunt III Waza. Sam król prawdopodobnie nie kazał się rozczłonkować po śmierci i chyba w całości trafił na Wawel, a w Warszawie zostało serce jego ukochanej żony Konstancji i syna księcia Ferdynanda. Nieco później dołączyło do nich też serce królowej Cecylii Renaty, pierwszej żony Władysława IV Wazy. W czasie Powstania Warszawskiego kościół był doszczętnie zniszczony, a nową świątynię wzniesiono na gruzach tej pierwszej.

W Warszawie znajdowało się jeszcze serce Karola Szymanowskiego, które miało trafić do Kościoła św. Krzyża w sąsiedztwo serc Chopina i Reymonta. Nie zdążono jednak dla niego przygotować miejsca. Prace przerwała II wojna światowa, a serce kompozytora spłonęło w Powstaniu.

Różne losy spotykały serca wyjęte z ciał zmarłych. Jedne od razu chowano w miejscach, gdzie są do dzisiaj, inne wędrowały po świecie, a jeszcze inne przepadły na zawsze. Niezwykle intrygujące są okoliczności zniknięcia serca naszej wielkiej królowej Bony Sforzy, żony Zygmunta Starego. Bona zmarła w Bari w 1557 roku. Podczas balsamowania ciała wyjęto wnętrzności, w tym serce i ułożono w jakimś naczyniu. Naczynie miał zanieść do zamkowej kaplicy pewien służący, który z rozpaczy po śmierci swej pani nadużył winnego trunku i idąc potknął się biedaczek. Zawartość naczynia wypadła na posadzkę. Natychmiast zainteresował się nią pies, który podążał za swym panem. Tak to serce Bony Sforzy przepadło bezpowrotnie.

Jeśli zainteresował Was temat grobów serc, to odsyłam do lektury książki, z której sama korzystałam, czyli „Poczet serc polskich”. Autorom, Mieczysławowi Czumie i Leszkowi Mazanowi, udało się opisać losy ponad stu słynnych serc.

Wysłuchała Anna Krzesińska

fot. Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Więcej ciekawych opowieści znajdziemy w Sekretach Warszawy

Skomentuj