Niektóre są skrzętnie ukryte przed wzrokiem przechodniów, inne widzimy codziennie, jadąc do pracy czy po prostu spacerując. Wszystkie jednak mają swoją niezwykłą historię lub tajemnicę. Tym razem w przewodniku PolskaMowi.pl po nieznanej Warszawie Ewa Sztompke opowiada o tym, co zobaczył Kopernik, kiedy zasiadł przed Pałacem Staszica.

            Warszawski pomnik Mikołaja Kopernika zasługuje na naszą uwagę z kilku powodów. Po pierwsze, jest to pomnik wielkiego astronoma, po drugie, powstał z inicjatywy wielkiego uczonego, a po trzecie, jest to dzieło wielkiego rzeźbiarza. Jest jeszcze czwarty powód. Otóż rzeźba pomnikowa to dziewiętnastowieczny oryginał, a takich w Warszawie niewiele.

            Siedzący przed wejściem do Pałacu Staszica, obecnej siedziby Polskiej Akademii Nauk,  Mikołaj Kopernik znalazł się tam w 1830 roku dzięki Stanisławowi Staszicowi. W 1826 roku Królewskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, skupiające uczonych różnych dziedzin, przeniosło się z  siedziby przy ulicy Kanonie do nowego gmachu – pałacu ufundowanego w znacznej części przez Stanisława Staszica. Pałac jest dziełem Antonio Corazziego, wychowanka Florenckiej Akademii Sztuk Pięknych, który przyjechał do Warszawy na zaproszenie Staszica. Pobyt włoskiego architekta w stolicy nieco się przedłużył, gdyż, jak się okazało, miał tu więcej do zrobienia. Spod jego ręki wyszły bowiem również projekty Teatru Wielkiego, zabudowy placu  Bankowego oraz komory wodnej na Pradze.

            Staszic był także inicjatorem i fundatorem pomnika genialnego polskiego astronoma – Mikołaja Kopernika. Tak się złożyło, że w 1820 roku w Warszawie przebywał światowej sławy duński rzeźbiarz Bertel Thorvaldsen, który właśnie finalizował podpisanie umowy na prace przy pomniku księcia Józefa Poniatowskiego. Staszic wykorzystał okazję i sporządził z Thorvaldsenem kolejną umowę, która zobowiązywała rzeźbiarza do wykonania pomnika Mikołaja Kopernika za cenę 2000 dukatów w czasie półtora roku.

            Niestety, fundator pomnika Stanisław Staszic, nie zdążył zobaczyć nawet modelu dzieła, bowiem pożegnał się z tym światem w styczniu 1826 roku. Gipsowy model pomnika przybył do Warszawy zimą 1827 roku. Część trasy z włoskiego Livorno, gdzie tworzył go Thorvaldsen do Hamburga pokonał drogą morską, a potem przez Berlin do Warszawy saniami.

Brązowy posąg został odlany w fabryce Jana Baptysty Gregoire’a i syna, która mieściła się w Warszawie przy ulicy Świętojerskiej.   Przygotowaniem cokołu pod figurę astronoma zajął się architekt Adam Idzikowski, a nad całością prac czuwał następca Stanisława Staszica, nowy prezes Towarzystwa Przyjaciół Nauk Julian Ursyn Niemcewicz. On też, w dniu 11 maja 1830 roku, odsłonił pomnik Mikołaja Kopernika – dzieło wielkiego rzeźbiarza, które zachwyciło lud Warszawy. W dowód wdzięczność Towarzystwo Przyjaciół Nauk przyjęło Bertela Thorvaldsena do grona swych członków.

            Nie obyło się jednak bez skandalu. Otóż podobno kościół św. Krzyża odmówił odprawienia mszy z okazji odsłonięcia pomnika, ponieważ część duchowieństwa twierdziła, że nasz astronom –  heretyk zgrzeszył przeciwko Pismu Świętemu. Inna wersja tego wydarzenia podaje, że msza została odprawiona po cichu przed uroczystością odsłonięcia pomnika, ponieważ w spisie zaproszonych gości znaleziono nazwiska luterańskich księży. Prawda jest taka, że tego dnia w kościele nie było gospodarza. Ksiądz Wojciech Szweykowski, proboszcz parafii, a zarazem pierwszy rektor Uniwersytetu Warszawskiego, 11 maja 1830 roku brał udział w uroczystościach nadania Uniwersytetowi imienia cara Aleksandra. Jak to się mawia „kota nie ma, myszy harcują” i do końca nie wiadomo czy pomnik Mikołaja Kopernika poświęcono, czy też „bezbożnikowi”, choć był kanonikiem, odmówiono tego przywileju.

            Klasycystyczna, blisko trzymetrowa postać, siedzącego astronoma, z cyrklem w prawej dłoni i sferą armilarną w lewej, posiada idealne niemal kobiece rysy twarzy. Po obu stronach cokołu wyryto pozłacane napisy: z prawej strony „Mikołajowi Kopernikowi Rodacy” i z lewej „Nicolao Copernico Grata Patria” (Mikołajowi Kopernikowi Wdzięczna Ojczyzna).

 Siedzi więc wielki astronom na swym tronie od ponad 180 lat i przygląda się naszej Warszawie. I cóż on takiego widział na przestrzeni prawie dwóch wieków. W czasie powstania styczniowego Kopernik był świadkiem próby zamachu na carskiego Namiestnika Królestwa Polskiego generała Fiodora Berga. 19 września 1863 roku na powóz, wiozący generała spadło kilka bomb z poddasza Pałacu Zamoyskich (vis a vis pomnika Kopernika). Zamach się nie udał, a Berg uszedł z życiem. Był mocno rozeźlony. Efektem jego gniewu była zemsta na mieszkańcach Pałacu. Właściciel rezydencji hrabia Stanisław Zamoyski został skazany na 8 lat ciężkich robót, inni mężczyźni zabrani do Cytadeli, a cały dobytek mieszkańców został wyrzucony na ulicę, a następnie spalony.

            To właśnie wtedy chopinowski „ideał sięgnął bruku”.  Z okien mieszkania Izabelli Barcińskiej, młodszej siostry Fryderyka Chopina, został wyrzucony na bruk fortepian, o którym wspomniał Cyprian Kamil Norwid w swoim wierszu.

            Kilka lat później Mikołaj Kopernik był świadkiem przebudowy Pałacu Staszica na carskie gimnazjum i cerkwi św. Tatiany Rzymianki. Miało to miejsce w latach 1892-93. Przebudowa w stylu bizantyjsko-rosyjskim była prawdopodobnie zemstą za istniejącą w tym miejscu w przeszłości Kaplicę Moskiewską, o której opowiem w następnym rozdziale Sekretów Warszawy.

            Widział również nasz astronom jak przywracano Pałacowi jego pierwotny wygląd po odzyskaniu niepodległości w latach 1924-1926, korzystając z projektu Mariana Lalewicza.

11 lutego 1942 roku Mikołaj Kopernik uczestniczył zaś w bohaterskim czynie Macieja Alka Dawidowskiego z organizacji Małego Sabotażu „Wawer”. Pod oknami policji niemieckiej Alek zdemontował niemieckojęzyczną płytę „Dem grossen Astronomen”, zasłaniającą polski napis „Mikołajowi Kopernikowi Rodacy”. To wydarzenie przeszło do historii. Pięknie je wspomina Aleksander Kamiński w książce „Kamienie na szaniec”.

            Zdążył Kopernik poznać naszych bohaterskich powstańców warszawskich. Widział jeszcze jak bomby i ostrzał hitlerowski niszczą Pałac Staszica, po czym sam zniknął z cokołu. Niemcy wywieźli naszego astronoma w nieznanym kierunku. Po zakończeniu wojny odnaleziono go na Dolnym Śląsku we wsi Hajduki Nyskie w towarzystwie figury Chrystusa z sąsiedniego kościoła św. Krzyża.

Po małym liftingu w Zakładach Odlewniczych Braci Łopieńskich Mikołaj Kopernik powrócił na swoje miejsce. Było to w 1949 roku, oczywiście 22 lipca.

W 2007 roku przyglądał się Kopernik jak wokół jego pomnika powstawał Układ Słoneczny. W nawierzchni zostały zaznaczone jaśniejszym kamieniem orbity, a na nich umieszczono odlane z brązu planety.

Dwa razy w 2008 i 2011 roku padł nasz astronom ofiarą wandali. Dwukrotnie dokonano kradzieży sfery armilarnej, którą dzierży w dłoni. Szczęśliwie w obu przypadkach model sfery niebieskiej powrócił do ręki Mikołaja Kopernika.

W 1966 roku, z inicjatywy Polonii kanadyjskiej, sporządzono kopię warszawskiego pomnika Mikołaja Kopernika. Obecnie stoi ona w Montrealu przed wejściem do planetarium. Druga kopia stanęła w 1973 roku w Chicago.

Wysłuchała Anna Krzesińska

fot. Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Więcej ciekawych opowieści znajdziemy w Sekretach Warszawy.

 

Skomentuj