Niektóre są skrzętnie ukryte przed wzrokiem przechodniów, inne widzimy codziennie, jadąc do pracy czy po prostu spacerując. Wszystkie jednak mają swoją niezwykłą historię lub tajemnicę. Tym razem w przewodniku PolskaMowi.pl po nieznanej Warszawie Ewa Sztompke opowiada o pierwszym w Warszawie domu handlowym.

Od końca osiemnastego wieku stoi sobie dumnie przy Krakowskim Przedmieściu pod numerem 79 neorenesansowa kamienica. Wyróżnia się nie tylko łososiową barwą, pięknymi żeliwnymi balkonami, ale przede wszystkim gabarytami. Jest wielka, ma dziesięć okien i zajmuje całkiem sporą działkę. Kto mógł sobie pozwolić na postawienie takiej kolubryny w sercu osiemnastowiecznej Warszawy, kiedy wówczas działki były tu na wagę złota? Myślę, że były tak drogie i intratne jak dzisiaj tereny wokół Pałacu Kultury i Nauki. Kto więc kupił działkę i zainwestował mnóstwo kasy w budowę kamienicy o tak pokaźnych rozmiarach?   

         Zanim odpowiem na to pytanie, najpierw zajrzyjmy w głąb posesji. Od strony ul. Senatorskiej wznosi się pałac Jana Małachowskiego, kanclerza wielkiego koronnego, ojca marszałka Sejmu Wielkiego, Stanisława. Jan Małachowski nabył istniejący już wcześniej tu pałac, należący do burmistrza Warszawy Józefa Benedykta Loupia i przebudował go na własną rezydencję. Było to w połowie XVIII wieku.  Stojący frontem do Krakowskiego Przedmieścia pałac Małachowskiego posiadał od strony tej ulicy bramę wjazdową na teren posesji, a za nią całkiem spory dziedziniec, na którym wznosiły się skrzydła boczne pałacu. Pałacowy dziedziniec został sprzedany w 1784 roku. Intratną działkę kupiło trzech panów, którzy przybyli do Warszawy z Moraw. Byli to kupcy, którzy zawiązali spółkę “Roesler & Hurtig”. Tworzyli ją bracia Jan Michał Roesler i Franciszek Leopold Reosler oraz Gaspar Hurtig. Majętni morawscy kupcy postanowili w tym miejscu wznieść wielofunkcyjną kamienicę, w której otworzyli pierwszy w Warszawie dom handlowy.

     Czterokondygnacyjna kamienica została zaprojektowana przez wziętego architekta, specjalistę od klasycyzmu Szymona Bogumiła Zuga. Ukończona w 1785 roku, wyglądała nieco inaczej niż obecnie. Na jej fasadzie nie było wówczas żeliwnych balkonów. Były natomiast wielkie okna na parterze, które budziły podziw ówczesnych mieszkańców, ponieważ wcześniej takich nie widywano. Te okna to witryny sklepowe Domu Handlowego „Roesler & Hurtig”. Po raz pierwszy w Warszawie pojawiają się zatem wystawy sklepowe, bez których dzisiaj nie wyobrażamy sobie miejskich ulic.  

 A co można było kupić w tym Domu Handlowym? Ano ponoć wszystko, od sznurowadeł poprzez mydło, pachnidła, zamorskie przyprawy korzenne, a na karetach i innych powozach skończywszy (te ostatnie sprowadzane były na specjalny obstalunek). Już wtedy spece od marketingu zatrudnieni w spółce handlowej „Roesler & Hurtig” doskonale wiedzieli, że reklama jest dźwignią handlu i co bardziej ciekawe oraz pożądane produkty ustawiali w witrynach. Było to całkowitą nowością nie tylko w Warszawie, ale ponoć i w całej Rzeczpospolitej.

            Powierzchnia handlowa zajmowała parter kamienicy. Na wyższych kondygnacjach znajdowały się zaś apartamenty mieszkalne, przeznaczone na wynajem. Możemy zatem powiedzieć, że roeslerowska kamienica była jedną z pierwszych w Warszawie kamienic czynszowych (dochodowych).

          Warto jeszcze dodać, że kamienica nie była budynkiem narożnym jak jest to obecnie. Znajdowała się w zwartej zabudowie pierzei domów usytuowanych wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia. Co zatem z ulicą Miodową? Otóż ulica ta, wytyczona już w XV wieku, biegnąc od ulicy Długiej kończyła się przy Senatorskiej. W miejscu obecnego wlotu Miodowej w Krakowskie Przedmieście wznosił się natomiast budynek zwany Dworem pod Gwiazdą. Został jednak rozebrany w 1887 roku, w związku z usprawnieniem komunikacji, czyli właśnie przedłużeniem Miodowej do Krakowskiego Przedmieścia.

Te zmiany w architekturze zwartej wcześniej zabudowy odsłoniły niezbyt atrakcyjną boczną ścianę reoslerowskiej kamienicy, którą wówczas wyremontowano, a właściwie co nieco przebudowano według projektu Józefa Husa. Prace zakończyły się w roku 1888. To wtedy kamienica zmieniła swą szatę z klasycystycznej na neorenesansową i zyskała żeliwne balkony, które zdobią i dzisiaj jej fasadę.

            Zniszczone w czasie wojny dwie górne kondygnacje zostały odbudowane  i kamienicy przywrócono jej dziewiętnastowieczny wygląd. Tylko witryny sklepowe nie budzą już takiego entuzjazmu jak w XVIII wieku

Wysłuchała Anna Krzesińska

fot. Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Więcej ciekawych opowieści znajdziemy w Sekretach Warszawy.

Skomentuj