„Książka to nie kiełbasa i nie powinna być sprzedawana w promocji” – twierdzi Polska Izba Książki. Będzie „jak za komuny” odpowiadają przeciwnicy zmian. Jaka kwestia wzbudza takie kontrowersje?

Chodzi o projekt ustawy o jednolitej cenie książki przygotowany przez Polską Izbę Książki. Jego głównym założeniem jest utrzymanie stałej ceny książki w ciągu roku od daty wprowadzenie jej na rynek.  Jak czytamy w uzasadnieniu, „Doświadczenia innych krajów pokazują, że jednolita cena książek w perspektywie doprowadziła do poszerzenia oferty wydawniczej o książki ambitne, które jako wolnorotujące były mniej opłacalne – z chwilą, kiedy księgarnie nie musiały już angażować znacznych środków w prowadzenie „wojen cenowych” z dyskontami i sklepami wielkopowierzchniowymi i rezygnować z istotnej części swoich marż, możliwe stało się przeznaczenie części tych środków na utrzymanie szerokiej oferty wydawniczej.”

W czasie tych dwunastu miesięcy czytelnicy będą mogli liczyć tylko na niewielkie, bo zaledwie 5-procentowe upusty. Większa, bo 15-procentowa obniżka cen, będzie dostępna tylko na targach książki, bo, jak tłumaczą autorzy projektu ustawy, jest to swoista „tradycja” tego typu imprez. Ustawa dopuszcza także udzielenie przez sprzedawcę końcowego 15-procentowego rabatu na podręczniki w sytuacji, gdy są one kupowane przez stowarzyszenie rodziców uczniów danej szkoły, korzystających z danego podręcznika. Tylko biblioteki, instytucje kultury i placówki oświatowe będę mogły liczyć na 25-procentową zniżkę.

Cały projekt uchwały znajduje się tutaj, natomiast jego uzasadnienie – tu.

Projekt trafił do resortu kultury. W marcu odbyło się tam spotkanie z przedstawicielami środowisk pisarzy, księgarzy, wydawców, bibliotekarzy oraz izby handlu elektronicznego. Podczas niego minister kultury Piotr Gliński poinformował, że w związku ze stałym rozszerzeniem działań na rzecz czytelnictwa, które jest priorytetem MKiDN, pragnie włączyć się w pracę nad nadaniem projektowi ustawy ostatecznego kształtu, mając na uwadze ochronę polskiego rynku książki i interesu czytelników.

Czytelnicy jednak żadnej ochrony swoich interesów nie widzą. Na Facebooku powstała grupa „Mówimy NIE stałej cenie książek w tzw. okresie ochronnym”, która już teraz skupia kilkaset osób.

Uważamy, że jednolita cena książek ograniczy dostęp do nowości –  już teraz książki są drogie w porównaniu do naszych zarobków. A nie zawsze biblioteki czy lokalne czytelnie ułatwiają dostęp do tych najbardziej pożądanych tomów, czyli nowości. Tłumaczenie, że jest to „dla  małych księgarni, które bez tego upadną” jest zaprzeczeniem idei popytu-podaży. Czy ujednolicamy ceny warzyw, aby lokalne sklepiki warzywne lub bazary mogły funkcjonować? Kochamy czytać, ale przy jeszcze wyższych cenach obawiamy się ze będzie to utrudnione. Jedynie co pozostaje wpłynąć na posłów, aby nie głosowali za tym projektem – podkreśla w rozmowie z dziennikarką portalu PolskaMowi.pl administratorka strony „Mówimy NIE stałej cenie książek w tzw. okresie ochronnym” Weronika Malczyk.

Tymczasem na Twitterze minister Gliński zapowiedział przedłużenie konsultacji i zachęcił do przesyłania opinii na temat projektu ustawy.

Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

O komentarz poprosiliśmy też Wydawnictwo Czarne. Całą rozmowę znajdziemy tutaj.

 

Skomentuj