Z psychologami Karoliną Czarnecką i Agnieszką Łukowiak z Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”, prowadzonego przez Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego rozmawia Anna Krzesińska z portalu PolskaMowi.pl

Po trzech miesiącach milczenia, Państwa telefon 22 668 70 00 znowu zaczął działać…

Karolina Czarnecka: Przez ten czas udzielaliśmy pomocy tylko na miejscu w naszym Pogotowiu przy ul. Korotyńskiego 13 w Warszawie. Prowadziliśmy konsultacje bezpośrednie – z prawnikami, psychologami i psychiatrą. Nie działały natomiast poradnie e-mailowa i telefoniczna, w których można uzyskać wsparcie psychologów i prawników. Dzięki prywatnym osobom, które zdecydowały się wesprzeć naszą inicjatywę pomagania osobom zagrożonym przestępstwem, oraz Czarnemu Protestowi Kobiet (licytacja statuetki nagrody radia TOK fm) oraz firmie AVON Cosmetics, udało się uruchomić je na nowo. Wsparcie finansowe zapewni poradni możliwość funkcjonowania do końca tego roku. Nie wiemy, co będzie dalej. Ale wiemy, że telefon ciągle dzwoni i zapotrzebowanie na rozmowę z nami jest duże. Odbieramy telefon siedem dni w tygodniu w godzinach 12-18. Można też wysłać do nas e-maila.

Agnieszka Łukowiak: Dzwonią kobiety, mężczyźni, osoby młodsze i starsze. Są zastraszone i mogą rozmawiać tylko wtedy, kiedy sprawcy nie ma w domu. Zdarzają się telefony z zagranicy.  Stworzyliśmy więc zagraniczną bazę miejsc, gdzie mogą zgłaszać się osoby, które potrzebują pomocy.

Słysząc o ofiarach przemocy domowej stereotypowo myślimy o maltretowanych kobietach. Natomiast Panie  wśród ofiar wymienili też mężczyzn…

K.CZ.: Przede wszystkim starajmy się nie używać słowo ofiara, gdyż jest ono stygmatyzujące.  Mówimy raczej o osobach doświadczających przemocy. Coraz więcej panów się u nas pojawia. Jest to dla nich trudne, bo uważają, że nie sprawdzili się w roli mężczyzn. Poza tym ich problemy są bagatelizowane i słyszą nawet od policjantów, że „co z nich za facet jak sobie z babą nie potrafi poradzić”. Jeżeli pokonają barierę wstydu, to możemy z nimi współpracować i im pomóc.

Kolejny stereotyp każe nam wierzyć, że ofiarami przemocy są zazwyczaj biedne, niewykształcone kobiety z nizin społecznych. Tymczasem okazuje się, że tak naprawdę to może spotkać każdą z nas – bez względu na status, pochodzenia czy wykształcenie?

K.CZ. 90 procent osób, które do nas przychodzą to osoby wykształcone i spełniające się w życiu zawodowym.
A.Ł.: Takim osobom towarzyszy lęk przed oceną i duże poczucie winy. Sprawca przemocy przez lata „pracuje” nad tym, aby osoba, która doświadcza przemocy czuła się winna całej sytuacji. Stosując szantaż emocjonalny, bardzo często doprowadza do tego, że te osoby przez lata tkwią w poczuciu winy. A trzeba jasno powiedzieć, że osoby, które doświadczają przemocy paradoksalnie są silniejsze niż sprawcy. I to właśnie ta siła powoduje, że ta przemoc tak długo trwa w związkach…

K.Cz.: Trwają, bo ciągle myślą, ze akurat im uda  się zmienić sprawcę…

???
A.Ł.: Zawsze krzywdzi osoba, która jest słabsza psychicznie, ale wykorzystuje przewagę siły fizycznej czy ekonomicznej. W ten sposób podwyższa sobie swoje poczucie wartości. Pierwszą lekcją, którą otrzymują osoby zgłaszające się do nas, jest pokazanie, że to one są tą silniejszą stroną. Tyle tylko że działająca latami przemoc odbiera im to poczucie. Zresztą sprawca przemocy na tym bazuje. Często osoby doświadczające przemocy, słyszą od swoich partnerów, że oni by nie chcieli kogoś słabego. Mają bowiem satysfakcję tylko wtedy, kiedy pokonują silniejszego przeciwnika.

Powracanie do siły, którą takie osoby miały kiedyś jest zatem potrzebne i ważne.

A czy można nakreślić schemat działania sprawcy przemocy?

K.Cz. Na pewno nie jest tak, że sprawca znęca się nad taką osobą codziennie, ale ma to wszystko starannie przemyślane. Jakby cały czas tylko „dołował” toby nie wytrzymała i się poddała. Dlatego funduje jej wachlarz emocji – od skrajnych, że dana osoba jest bita aż do przeprosiny, tylko po to, żeby przytrzymać ją w związku. Taka faza „miodowego miesiąca” ma pokazać osobie doświadczającej przemocy, że może być jak kiedyś. Pojawia się myśl, że może można się jeszcze dogadać. Po niej jest faza narastającego napięcia, niepewności co będzie dalej. Pojawia się przeczucie, że znowu coś się wydarzy. Poza tym sprawca przemocy dobrze zna osobę, nad którą się znęca  i wie jak „uderzyć” nie tylko fizycznie, żeby zabolało. Jeżeli np. dla kogoś wartością jest rodzina, to zaatakuje tę sferę życia, mówiąc, że np. kobieta nie jest dobrą matką.

Czy zanim dojdzie do przemocy fizycznej pojawiają się sygnały, że z danym związkiem może być coś nie tak?

K.Cz.: Są różne rodzaje przemocy, w tym przemoc ekonomiczna, która polega na odbieraniu zarobionych pieniędzy, braku dostępu do wspólnych środków finansowych i wydzielaniu tylko konkretnych  kwot. Jest też przemoc seksualna –  np. to, że ktoś jest o nas bardzo zazdrosny, można tłumaczyć, że bardzo nas kocha, ale czasami jest to nieadekwatne i nawet neutralne zachowanie powoduje wybuch, który ma za zadanie poniżyć kobietę. Z kolei przemoc psychiczna polega na obrażaniu, poniżaniu drugiej osoby czy np. porównywaniu z innymi osobami, gdzie osoba doświadczająca przemocy wypada niekorzystnie, bo np. mówi się jej, że ktoś lepiej wygląda, jest lepszą panią domu czy matką. Jest także przemoc emocjonalna – często słyszymy od osób, które do nas przychodzą, że zostały odseparowane od rodziny, przyjaciół czy znajomych. Chodzi o to, żeby nie miały komu powiedzieć, że dzieje się im krzywda.

Co więc robić kiedy dostrzeżemy, że możemy być osobą doświadczającą jakiejkolwiek przemocy?

A.Ł.: Warto skontaktować się z psychologiem z jednej z linii niosącej pomoc, takiej jak nasza. Taka osoba może otrzymać wsparcie psychologiczne czy prawne.

A czy świadkowie mogą jakoś pomóc? Czy w ogóle da się zauważyć, że ktoś stał się ofiarą przemocy domowej?

K.Cz.: Często są to osoby na kierowniczych stanowiskach, zarządzający ludźmi. W pracy pojawiają się w innej roli – świetnie grają i trudno coś zauważyć. Trzeba być po prostu czujnym na zmianę czyjegoś zachowania.  Ale każda osoba, która doświadcza przemocy musi sama to wszystko przemyśleć i sama chcieć pomocy. Świadkowie nie powinni się zrażać, ale np. zostawić na karteczce nr do „Niebieskiej Linii”. Sami też mogą zadzwonić, aby dowiedzieć się, jak można mądrze pomóc.
A.Ł.: Osoby, które już wiedzą, że ktoś jest ofiarą przemocy powinny ją wspierać i motywować, aby zgłosiła do odpowiednich specjalistów. Często zdarza się, że życzliwe zrozumienia i wparcie najbliższych i rodziny wystarczy, aby odseparowała się od sprawcy. Nie chroni jednak takiej osoby przed wkroczeniem w kolejny taki związek. Dlatego ważne jest wsparcie psychologiczne.

Większość takich spraw zapewne kończy się rozwodem. Czy jest szansa, że osoba, która stosuje przemoc zaprzestanie tego?

K.Cz.: Ja przyrównuję sprawcę przemocy do alkoholika. Ktoś może przestać pić, ale i tak na zawsze pozostanie alkoholikiem. Nikt nie da gwarancji, że dana osoba się zmieni. Terapia porusza trudne kwestie dla osób, które stosują przemoc. Często bowiem były one krzywdzone w dzieciństwa albo były świadkami przemocy domowej. I to tak silnie jest w nich zakorzenione, że nie potrafią inaczej się zachowywać.

GDZIE DZWONIĆ? Telefon „Niebieskiej Linii” jest czynny siedem dni w tygodniu w godzinach od 12 do 18. Psycholodzy i prawnicy czekają pod numerem 22 668 70 00 lub e-mailem poradnia@niebieskalinia.pl lub prawnicy@niebieskalinia.pl

Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Skomentuj