Dotarła do nas kolejna porcja informacji z rejsu dookoła Europy Katolickiej Szkoły pod Żaglami. W rejs Pogorią wybrała się grupa 36 gimnazjalistów. Teraz są w drodze do Gibraltaru. Oto pamiętnik z odcinka między Barceloną a Malagą. Portal Polskamowi.pl objął rejs patronatem medialnym. Wkrótce kolejne relacje.

Piątek 26 maja

„Egzamin z lin”  Gabrysia

Egzamin  z lin, o którym wiedzieliśmy już dużo wcześniej, odbył się po tygodniu mieszkania na statku. Polegał na tym, że oficer zadawał pytania, gdzie znajdują się konkretne liny. Lin na statku jest bardzo dużo. Jeden żagiel ma koło 6-8 lin a żagli na statku jest 15. Bardzo się stresowałam, ponieważ nie byłam do końca pewna czy moja wiedza jest wystarczająca. Mój wynik to 8 na 10. Każdy kolejno chodził z oficerem po pokładzie i wskazywał liny, o które prosił, operując fachowymi nazwami. Większość uczniów zdała za pierwszym podejściem. Efekty naszej nauki było widać już przy kolejnym manewrze, który dzięki znajomości lin, wykonaliśmy dużo sprawniej.

„Alarm: człowiek za burtą” Ania

Po kolacji wyszłam na pokład, gdyż moja grupa miała akurat wachtę nawigacyjną. Na pokładzie, póki co, była tylko Hania, która sterowała statkiem i Mirek, mechanik. Kiedy zakładałam szelki, zauważyłam, że idzie on w stronę lewej burty, niedaleko mnie. Nagle usłyszałam głośne „plum”. Zaczęłam się szybko rozglądać. Skrzyżowałam z Mirkiem wzrok, ale sądziłam, że jak nic nie robi, to nic się nie stało. Spuściłam wzrok dopinając pas, gdy usłyszałam:

-Co ty robisz?! Twój kolega jest za burtą!

Oblał mnie zimny pot. Podbiegłam niezdarnie do lewej burty i zaczęłam się nerwowo rozglądać. Przerażona szukałam jakiegoś ciała w wodzie, ale zauważyłam tylko żółtą boję z namalowaną twarzą. Opadły mi ręce.

-Powiadom oficera!

Na początku uznałam to  żart, ale po tej komendzie zrozumiałam, że są to ćwiczenia. Zaczęłam głośno krzyczeć, że człowiek jest za burtą, jednocześnie starając się nie spuścić go z oka. Stale na niego wskazywałam i wymieniałam jego położenie. Po kilku chwilach, już większość załogi była na pokładzie i opuszczała motorówkę. Dwóch oficerów podpłynęło do „ofiary” i ją wyłowiło. Wszyscy byli podekscytowani nowym doświadczeniem i ja po części też, jednak miałam nadzieję, że już nigdy więcej, nie będę musiała uczestniczyć w tej procedurze.

Sobota 27 maja

„Piekielne rury” Krzysztof

To był normalny, spokojny dzień. Nikt nie podejrzewał, że ta sielanka zamieni się w cuchnący koszmar. Nadeszła godzina prawdy. Byłem odpytywany z lin, gdy nagle  usłyszałem dochodzące z dołu wrzaski,  krzyki i szczęk stali. Niespodziewanie bosman wezwał nas na dół i uderzył nas piekielną wiadomością: „Toniemy…” Otrzymałem wyróżnienie: razem z moim kompanem musieliśmy samotnie uratować statek. Uzbrojeni w zabójczo ostre klucze hydrauliczne udaliśmy się do pieczary wroga (maszynowni). Po dwóch godzinach ciężkiej walki z zapchanymi rurami,  bohatersko wyszliśmy na rufę. Wdzięczni żeglarze wiwatowali na naszą cześć. Jako nagrodę dostaliśmy złote mydło wysadzane rubinami z delikatną sugestią aby pójść pod prysznic.

Niedziela 28 maja

„Wiatr w żagle” Janek

Po wczorajszej mszy, podczas której prosiliśmy o korzystny wiatr dostaliśmy dzisiaj od około 2 w nocy takiego kopa wiatrowego, że płyniemy na samych żaglach ponad 7 węzłów ( maksymalnie płynęliśmy z prędkością 8,3 węzła). Przechyły są całkiem spore i sięgają 30 stopni. Fale są całkiem spore i czasem wlewają się na pokład. Zdarzyło się, że  zmoczyła mi całe nogi i buty.

Łukasz: „Fajnie się steruje statkiem jak są wzburzone fale”.

Mikołaj: „Byłem zmęczony. Dzisiaj w ciągu dnia stawialiśmy bombrama. Jest to pierwszy od góry żagiel rejowy. Udało nam się to zrobić w 9 osób.

Poniedziałek 29 maja

„ Kąpielisko w zatoce”  Gabrysia

Druga wachta obudziła nas na rozruch o 6:30. Gdy wyszliśmy na pokład padał deszcz, niebo było zachmurzone i słaba widoczność. Od godziny 8, czyli zaraz po podniesieniu bandery mieliśmy wachtę nawigacyjną. Bardzo szybko minął nam czas, ponieważ ponad godzinę zajęły nam manewry żaglami. Wiatr nam nie sprzyjał. Trzeba było ściągać żagle i brasować reje tak, żeby stawiały jak najmniejszy opór wiatrowi. Od razu po klarze,  podpłynęły do nas delfiny. Było ich mnóstwo. Towarzyszyły nam przez dobrych parę minut. Są niesamowicie szybkie. Moja wachta była krótsza niż zwykle bo o 9:15 były laudesy a  po nich lekcja geografii. Po smacznym obiedzie zdrzemnęłam się ale obudził mnie kolejny alarm do żagli. Poszło całkiem sprawnie, widać że stajemy się załogą. Pod wieczór kapitan zebrał całą załogę na rufę i oznajmił, że nie dostaliśmy pozwolenia na wpłynięcie do portu w Maladze ale w zamian za to odwiedzimy Gibraltar. Jako rozrywkę oficerowie przygotowali nam kąpielisko. Woda była dosyć chłodna ale i tak było przyjemnie. Były też skoki do wody. Do foka ( najniższego żagla rejowego) przyczepiona była lina, której trzymając się, rozpędzaliśmy się z bukszprytu i wskakiwaliśmy do wody. W wodzie wylądowałam jako jedna z pierwszych. Było super. Wiał dosyć zimny wiatr ale to nikomu nie przeszkadzało w dobrej zabawie. Słońce chyliło się ku zachodowi. Na koniec tego cudownego dnia ksiądz Maciej odprawił piękną mszę a po niej położyliśmy się spać.

Łukasz

Przez ten długi czas kiedy pracowałem jako wolontariusz, zmieniłem się z zamkniętego w sobie człowieka, w kogoś kto potrafi zapoznać się i porozmawiać z nowymi osobami. Z początku tego rejsu myślałem, że będzie gorzej, że będę zawsze siedział sam, zamknięty w sobie. Okazało się jednak, że większość ludzi chce ze mną porozmawiać. Pewnego razu gdy siedziałem zamyślony, sam przy stole a koledzy z naprzeciwka zobaczyli mnie, nie tylko, że mnie nie zignorowali, ale zaprosili do siebie. Wolontariat pomógł mi też wyrzucić moje zamknięte uczucia na jaw. Od zawsze byłem samotnikiem i lubię spokój ale dzięki wolontariatowi wiem, że czasem warto z kimś sobie pogadać. To naprawdę przynosi wiele pozytywnych emocji. Dzięki rozmowie można się bardziej zżyć z innymi ludźmi. Takie rozmowy mogą napełnić cię szczęściem.

Odcinek I: kliknij tutaj
O
dcinek II: kliknij tutaj
Odcinek III: kliknij tutaj
O
dcinek IV: kliknij tutaj
O
dcinek V: kliknij tutaj

Zobacz naszą galerię zdjęć.

Skomentuj