W środę poznaliśmy kolejnych dwóch ćwierćfinalistów Ligi Mistrzów. To, co wydarzyło się na Camp Nou przejdzie do historii nie tylko tych rozgrywek, ale całego futbolu.

Kto jeśli nie my – mówił przed rewanżowym spotkaniem z PSG, napastnik Barcelony Neymar. Barca musiała odrobić 4 bramki straty z pierwszego meczu żeby myśleć o dogrywce. Zaczęło się bardzo dobrze. Już w trzeciej minucie Luis Suarez wykorzystał zamieszanie podbramkowe oraz błąd bramkarza gości i głową skierował piłkę do siatki. Pięć minut przed przerwą Andres Iniesta wyprzedził Marquinhosa i próbował odegrać piętą do kolegów. Piłka odbiła się jednak od Layvina Kurzawy i wpadła do bramki. 2:0 do przerwy. Na początku drugiej części miała miejsce pierwsza kontrowersja tego wieczoru. Obrońca Paryżan, Thomas Meunier poślizgnął się, a na leżącego zawodnika wbiegł Neymar. Po konsultacji z bramkowym arbiter główny dopatrzył się faulu i wskazał na jedenastkę. Rzut karny na bramkę zamienił Lionel Messi. Chwilę później do głosu doszło PSG, ale Edinson Cavani trafił w słupek. Napastnik poprawił się 10 minut później i po zagraniu Kurzawy skierował piłkę do siatki. Wydawało się, że ten gol przesądzi o wyniku rywalizacji. Barcelona nie złożyła jednak broni. Dwie minuty przed końcem podstawowego czasu gry Neymar fantastycznie przymierzył z wolnego. W tym momencie gospodarze do awansu potrzebowali dwóch trafień. W 90 minucie sędzia po raz drugi wskazał na wapno. Tym razem dopatrzył się faulu Marquinhosa na Suarezie. Kontakt między zawodnikami był jednak minimalny. Karnego na bramkę zamienił Neymar. W tym momencie arbiter techniczny pokazał, że mecz trwać będzie jeszcze 5 minut. W 93 minucie na boisku pojawił się Grzegorz Krychowiak, który zastąpił Mouniera. W ostatnich sekundach Barca miała rzut wolny. Ostatecznie Neymar zagrał w pole karne, a jego podanie doskonale wykorzystał rezerwowy Sergi Roberto, który zapewnił awans Barcelonie do ćwierćfinału. Wynik końcowy 6:1. Niemożliwe stało się faktem!

W drugim spotkaniu Borussia Dortmund podejmowała Benfikę Lizbona. Goście nie przegrali żadnego z siedmiu ostatnich meczów, a gospodarze musieli odrobić jedną bramkę straty z pierwszego spotkania. Już w czwartej minucie wynik dwu meczu wyrównał Pierre Emerick Aubameyang. Tuż przed upływem godziny gry na 2:0 podwyższył Christian Puliśić, który wykorzystał znakomite prostopadłe podanie Łukasza Piszczka. Chwilę później gości z Lizbony dobił Aubameyang. Ten sam zawodnik w 85 minucie ustalił wynik na 4:0. Było to jego siódme trafienie w siódmym meczu Ligi Mistrzów. Były rywal Legii Warszawa pewnie awansuje do ćwierćfinału.

Jan Lenkiewicz

Skomentuj