Znany prokurator Andrzej Kaucz, były sekretarz Krajowej Rady Prokuratury (organ zlikwidowany pod rządami PiS) ma dyscyplinarkę za publiczną krytykę nowych regulacji dotyczących prokuratury.

Postępowanie wszczął zastępca rzecznika dyscyplinarnego prokuratora generalnego w Poznaniu Romuald Grzybek – wynika z ustaleń PolskaMówi.pl. Informacje o dyscyplinarce wobec prokuratora Kaucza potwierdza Prokuratura Krajowa.
– 25 listopada 2016 r. zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne w sprawie wypowiedzi medialnych na temat zmian w prokuraturze uchybiające godności urzędu. – informuje dział prasowy PK.
Paradoks polega z na tym, że prokurator Kaucz wciąż sam jest sędzią dyscyplinarnym. Pełnił tę funkcję już za czasów Andrzeja Seremeta. Ponownie został też wybrany do grona sędziów dyscyplinarnych po nastaniu Zbigniew Ziobry w prokuraturze. Prokuratorzy odpowiadają dyscyplinarnie za przewinienia służbowe, oczywistą i rażącą obrazę̨ przepisów prawa oraz za uchybienia godności urzędu. Może się to dla nich skończyć ukaraniem, począwszy od upomnienia aż do wydalenie ze służby.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że polecenie wszczęcia postępowania wydał w tej sprawie sam prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. Poszło o wypowiedź Kaucza w mediach. Konkretnie o komentarz do okładkowego tekstu “Prokuratorzy oskarżają dobrą zmianę” Magazynu Dziennika Gazety Prawnej z 18 marca ub. roku.
Prokurator powiedział: „Autorzy obecnej reformy zapewnili sobie bezkłopotliwy powrót w stan spoczynku (prokuratorska emerytura- red.) i nawet minister sprawiedliwości prokurator generalny nie będzie im mógł w tym przeszkodzić. Złożą wypowiedzenie i po 30 dniach mogą wrócić na emeryturę, po te swoje 100 proc. uposażenia. Trzeba być zupełnie bezkrytycznym, aby wprowadzić w ustawie taki przepis dla samego siebie. To, w opinii środowiska, absolutne dziadostwo.”
Kierownictwo prokuratury ponoć szczególnie zabolało słowo “dziadostwo” użyte przez prokuratora Kaucza w kontekście wprowadzenia furtki pozwalającej wracającym do prokuratury emerytom na odejście w każdej chwili w stan spoczynku. Kogo mógł zaboleć ten komentarz? Przede wszystkim grupę samych zainteresowanych, która powróciła do prokuratury wraz z nastaniem rządów Zbigniewa Ziobro. A więc choćby samego Bogdana Święczkowskiego, który był do niedawna emerytem. Jednym z 27 prokuratorów z dawnej prokuratury krajowej, którym Andrzej Seremet podziękował w 2010 r. i nie przyjął ich do tworzonej wówczas prokuratury generalnej. Zaproponowano im wtedy wcześniejszą emeryturę ze 100-procentowym uposażeniem prokuratury albo zesłanie do prokuratur apelacyjnych. Wcześniejszy spoczynek, często w bardzo młodym wieku wybrało 26 oskarżycieli, w tym oprócz Święczkowskiego, m.in. Jarosław Hołda, obecnie szef kadr Prokuratury Krajowej, który miał wtedy zaledwie 39 lat.

Sam Andrzej Kaucz krytykując mechanizm pozwalający na odejście prominentnym dziś prokuratorom w stan spoczynku, sam także był już prokuratorskim emerytem.  Jak ok. 200 innych prokuratorów odszedł z prokuratury zanim w marcu 2016 r. weszła w życie reforma tej instytucji. Zrezygnował z dalszej pracy, bo osiągnął wiek emerytalny i uznał, że nie pozwoli się odrzeć z dorobku zawodowego w imię zmian, które w jego ocenie mają charakter niekonstytucyjny.

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@polskamowi.pl

 

Skomentuj