Na kolejnej już dorocznej wystawie siedleckiej Grupy Twórczej „Fotogram” można się przekonać, że najlepszy aparat to ten, który mamy przy sobie. Dowodzi tego ekspozycja „Fotografia uliczna”.

„Street photography” to coraz popularniejszy nurt, tak wśród zawodowców, jak i amatorów.

– Nazwa sugeruje robienie zdjęć na ulicach aglomeracji miejskich, a tak naprawdę jest to pojęcie szerokie i umowne – wyjaśnia Andrzej Ruciński, opiekun „ Fotogramu”. – Ideą fotografii ulicznej jest pokazanie niepozowanej i niesprowokowanej przez fotografującego sytuacji. Liczy się tu przede wszystkim dyskrecja oraz umiejętność widzenia i przewidywania możliwych wydarzeń. „Fotograf uliczny” to przede wszystkim baczny obserwator, potrafiący znaleźć dwuznaczności w najzwyklejszych sytuacjach.

Zaciekawić widza

Zgadza się z tym należąca do grupy Aleksandra Jurkowska, która sama o sobie mówi: „jestem totalną amatorką, ale staram się to zmienić”.

– Fotografia uliczna powinna jednym zdjęciem zaciekawić widza i opowiedzieć mu jakąś historię. Z mojej perspektywy można to zrobić na dwa sposoby. Albo mamy koncept oparty na sytuacji, która nas zaciekawiła, albo stosujemy podejście bardzo graficzne, z wykorzystaniem powtarzających się motywów czy gry światłem – mówi.

Ola preferuje pierwszą z metod:

– Idę, patrzę, zauważam to „coś” i robię „pstryk”. Tak było ze zdjęciem chłopaka, który pod pachą trzymał torbę z napisem: „Ciemność, widzę ciemność”, a w ręku komórkę z z okiem na wyświetlaczu. Albo z fotografią, gdzie przy ołtarzu z okazji Bożego Ciała stanęła furgonetka firmy „Sinbus”, a przecież „sin” to po angielsku „grzech”.

Podobną metodę młoda fotograficzka docenia w pracach swoich starszych kolegów. Takich jak na przykład zdjęcie Marka Zubika, pokazujące oparte o stragan jednego kupca lustro, w którym odbijają się dwaj inni dobijający targu mężczyźni. Ale docenia też inne, na przykład po malarsku skomponowaną fotografię Mariusza Drabio z mężczyzną i psem, czekającymi na plaży na kąpiącą się kobietę.

Każdy może

– Fotografie uliczne wykonuje na co dzień niewielu członków „Fotogramu”, bo to nie jest jedyny słuszny kierunek. Jeśli ktoś lubi robić zdjęcia pejzaży, chyba nie ma sensu go zmuszać akurat do „street photography” – komentuje Aleksandra Jurkowska.

Andrzej Ruciński dodaje jednak, że pomysł na zorganizowanie wystawy na taki właśnie temat wyszedł od samej grupy:

– Dla niektórych rzeczywiście był to ciężki orzech do zgryzienia. Ale mam nadzieję, że takie wyzwanie przynajmniej dla części naszych autorów będzie nie jednorazową przygodą, a punktem wyjścia do dalszych poszukiwań i rozwijania swoich umiejętności.

Zdaniem opiekuna „ Fotogramu”, ekspozycja, którą w siedleckiej galerii „Fokus” będzie można oglądać do 8 marca, ma też pokazać, że każdy może być fotografem.

– Myślę, że wielu amatorów znalazłoby w swoich archiwach zdjęcia, które mieszczą się w konwencji ulicznej i mogłyby być pokazane na takiej wystawie. Mam nadzieję, że to zachęci widzów do własnych poszukiwań – dodaje.

Bartosz Szumowski

Skomentuj