Bursztynowe zagłębie w centrum Polski. Jeszcze w pierwszej połowie XIX w. działało tu 140 legalnych kopalni odkrywkowych. Dziś mało kto o tym pamięta.

Bursztyn od wieków wzbudzał fascynację swoją dwojaką naturą, ni to kamienia, ni to naturalnej żywicy, co dawało się sprawdzić przez potarcie flanelą. Wtedy przyciągał drobiny papieru. Wykorzystywano go nie tylko do celów leczniczych, ale także ozdobnych. W formie paciorków i bryłek znajdowany był na trasie Bursztynowego Szlaku. Na Kurpiach do dzisiaj stanowi powszechną i cenioną ozdobę kobiet.

Bogatą kolekcję bursztynów w sznurach i biżuterii posiada w swoich zbiorach Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce, ale najcenniejszą kolekcję zgromadziło na wystawie ,,Bursztyn z dorzecza środkowej Narwi’’ Muzeum Północno -Mazowieckim w Łomży. Również niezwykłe są dary wotywne, ofiarowywane kościołom parafialnym na Kurpiach z okazji ślubów lub zgonów.
– Fakt, że w takich przypadkach bursztyny są matowe, bo tracą swój blask, jeśli ich nie nosić – twierdzi jeden z ostatnich bursztyniarzy na Kurpiach Zdzisław Bziukiewicz z Wachu, którego spotkałem na kolejnym spotkaniu przy lampce, organizowanym w ostrołęckim muzeum.

Jak twierdzi  dr Robert Dul, zafascynowany bursztynem etnograf z Muzeum Muzyki i Tańca w Warszawie,  na kurpiowszczyźnie, zwłaszcza zaś w powiecie ostrołęckiem w okresie do  połowy XIX wieku funkcjonowało 140 legalnych kopalni odkrywkowych, które rejestrowało i okładało opłatami finansowymi i w naturze ostrołęckie nadleśnictwo.

Bursztyn na Kurpiach znajdowano w różnych miejscach: na nadrzecznych piaskach, wśród kamieni i żwiru w osadach polodowcowych, podczas prac polowych, przy kopaniu studni, przy łowieniu ryb, eksploatacji żwirowni
i kopaniu gliny. Pierwsza wzmianka o jego walorach i zasobach pochodziła z końca XVII wieku od jezuitów podróżujących na Puszczy Zielonej.  Ostatnie bursztynowe eldorado odnotowano w związku z masowymi melioracjami kurpiowskich mokradeł i łąk w latach 70 ub. wieku, a także przy okazji budowy ostrołęckiej elektrowni i fabryki celulozy i papieru.

Bursztyn towarzyszył kurpiom w życiu codziennym i od święta. Dla wielu był nie tylko źródłem dochodu, ale także pełnił funkcję pieniądza, a cenniejsze i okazalsze bryłki odkładano jako wiano dla córek. Zwyczaj nakazywał, by kurpianka miała korale bursztynowe złożone z trzech sznurów: ,,maneli’’ – krótkiego sznura z drobnych bursztynów wielkości ziarnka grochu, drugiego sznura z większych, okrągłych bursztynowych paciorków i trzeciego, na który nanizane były tzw. ,,kartoflaki’’ – duże, obrobione bryłki bursztynu. Największe środkowe paciorki musiały zawierać inkluzje, zwane przez kurpiów ,,wścibkami’’. Dzisiaj powraca temat bogactwa polskich złóż nie tylko na Pomorzu i na Kurpiach, bo te znane są od lat, ale na Lubelszczyźnie, na Ukrainie i Białorusi.  Według ustaleń  Państwowego Instytutu Geologicznego z 2012 r. w Polsce znajdują się złoża 1118 ton bursztynu umiejscowione w czterech miejscach.   Trzy z nich zlokalizowane są na terenie Pomorza, w powiecie gdańskim i słupskim. Jednak to jedynie 30 ton surowca. Reszta – 1088 ton, znajduje się w powiecie lubartowskim na Lubelszczyźnie.

fot. nr 3 Antoni Kustusz

tekst Antoni Kustusz

 

 

 

 

 

 

Skomentuj