Zimowa Narew sprzyja morsowaniu, jak twierdzą członkowie nieformalnego stowarzyszenia Morsów z Ostrołęki.

Woda Narwi, lekko podgrzana przez Zespół Elektrowni rzadko niesie lodowe kry, a plaża miejska, chroniona pomostem stwarza dobre i bezpieczne warunki do zimowej kąpieli.

– Spotykamy się nad Narwią w każdą sobotę o godz. 15.00 i w niedzielę o 14.00. Po krótkiej rozgrzewce, rozbieganiu się, wyruszamy do wody, by przez  półtorej, dwie minuty pomorsować, a korzystając ze śniegu zaznać przyjemności śniegowej panierki – informuje mnie po kąpieli, zaczerwieniony Marek Będźkowski, jeden z liderów środowiska ostrołęckich morsów. Sam wykorzystuje okazję do morsowania nie tylko w weekendy, ale praktycznie codziennie rano wyrusza nad rzekę, by zaznać przyjemności orzeźwiającej kąpieli w zimnej wodzie.

– Od pierwszego morsowania spisuję swoje wrażenia w pamiętniku morsa i zebrało się już prawie 300 stron tych zapisków, na których zapisałem wrażenia z 655 odbytych codziennych kąpieli.  Morsowanie wciąga, wymaga uzupełnienia sprawności, a ja sam biegam maratony i uczestniczę w biegach ekstremalnych,  staram się aktywnie spędzać czas – dodaje pan Marek.

Do ostrołęckich morsów, amatorów zimowych kąpieli, przyłącza się coraz więcej osób, również całe rodziny. Od czasu inicjatywy założyciela klubu Andrzeja Zaperta, w gronie entuzjastów znaleźli się m.in. Katarzyna i Mariusz Kamionowscy, znani ostrołęccy wędkarze, którzy pomagają organizować wspólne spotkania i kąpiele.

– Na początku na zimową kąpiel decydowało się tylko kilka osób, ale  w grudniu, przed świętami w wodzie pojawiło się prawie 60 morsów. To była radość i okazja do świątecznych życzeń – wspomina pan Mariusz, zapowiadając organizacyjny uniform i kolejne wydarzenia.

– Na zakończenie karnawału, chcemy spotkać się w gronie morsów z naszego regionu. Na integracyjne morsowanie oraz wspólne ognisko, które odbędzie się 18 lutego o godz. 15.00, przyjadą koledzy z Łomży i Ostrowi Mazowieckiej, ale chętnie powitamy morsów i z innych regionów – pani Katarzyna uzupełnia zaproszenie męża, który z dumą dodaje, że teraz wychodzi nad Narew codziennie, zimą by morsować, a wiosną i latem by wędkować.

tekst i zdjęcia Antoni Kustusz

Skomentuj