Plac Narutowicza został wykreślony z rejestru zabytków. To oznacza spore opóźnienia w, tak oczekiwanej przez mieszkańców, rewitalizacji tego miejsca.

Plac na Ochocie do rejestru zabytków w marcu zeszłego roku wpisała wojewódzka konserwator Barbara Jezierska. Miasto stwierdziło jednak, że ów wpis zawiera błędy i odwołało się od jej decyzji.
Intencją było, aby wpis był precyzyjny i umożliwiał późniejsze uzgodnienie prac remontowych i budowlanych.

Decyzja nie zawierała precyzyjnych granic wpisu, wyznaczonych po granicach działek ewidencyjnych. A zatem przy planowaniu jakichkolwiek prac nie można by było określić, czy dany teren jest objęty wpisem. Warszawie zależy, aby plac był objęty ochroną wraz z całym otoczeniem, zaś treść wpisu uniemożliwiała planowany remont placu, który ma mu przywrócić funkcje placu miejskiego i centrum dzielnicy. Liczymy, że decyzja ministerstwa otwiera drogę do doprecyzowania wpisu – podkreśla w rozmowie z portalem Polskamowi.pl Mikołaj Pieńkos ze stołecznego Wydziału Komunikacji Społecznej.

W tym miesiącu wiceminister kultury Magdalena Gawin, która jest jednocześnie generalnym konserwatorem zabytków uchyliła decyzję konserwator Jezierskiej. Jednocześnie jednak przyznała, że miejsce wymaga ochrony konserwatorskiej, ale w innych granicach, niż wytyczone przez wojewódzką konserwator.

Wątpliwości budzi ustalenie granic ochrony konserwatorskiej placu Narutowicza wzdłuż ulicy Kaliskiej, w szczególności wzdłuż pierzei kamienic nr 8/10 i nr 12 i objęcie ochroną prawną całego kwartału zabudowy. Powyższy zakres ochrony jest niespójny z przedmiotem ochrony, jakim jest plac czy układ urbanistyczny placu. (…) Reasumując, należy uznać, że sposób wyznaczenia granic omawianego zabytku nosi cechy dowolności i nie wynika z celu, jakim jest ochrona układu urbanistycznego placu Narutowicza” – czytamy w uzasadnieniu decyzji.

Sprawa została skierowana ponownie do wojewódzkiej konserwator zabytków. Oznacza to, że planowana przez miasto rewitalizacja opóźni się o co najmniej kilka miesięcy. Mieszkańcy Ochoty, którzy chcą, aby remont został przeprowadzony jak najszybciej, nie kryją niepokoju.

 

Wpisanie placu do rejestru zabytków jest na pewno potrzebne i to w sposób, który nie będzie mógł być potem podważony. Trudno nam wnikać, czy granice we wpisie rzeczywiście wyznaczono niedbale. Sam wpis jednak jest ważny, bo chroni przed zabudową placu blokami czy biurowcami. Mieszkańcy są temu przeciwni, a przecież takie wizje jeszcze parę lat temu roztaczano. Zgadzamy się też z wojewódzką konserwator zabytków, że potrzebne jest zachowanie jedno- lub dwutorowej pętli tramwajowej, która mogłaby pełnić funkcję awaryjną na co dzień i na wypadek ciągłych w Warszawie remontów. Martwimy się jednak, czy perypetie z wpisem nie opóźnią remontu i rewitalizacji placu, na które mieszkańcy czekają od lat –  komentuje w rozmowie z reporterką portalu Maria Środoń ze Stowarzyszenie Ochocianie.

W lutym podobny los spotkał pawilon „Emilia”, który również został wykreślony z rejestru zabytków. Przypomnijmy. Kilka lat temu ogłoszono konkurs na opracowanie koncepcji zagospodarowania przestrzennego pl. Narutowicza w Warszawie. Nie zdecydowano na przyznanie pierwszej nagrody, a drugie miejsce zajęli architekci z pracowni „Dawos”. Jak napisano w uzasadnieniu, nagroda została przyznana  m.in. „za wyeksponowanie zarysu półkolistego placu, widocznego na archiwalnych planach oraz zaproponowanie zabudowy, która poprzez przyjętą skalę oraz transparentny charakter pozostawia czytelną istniejącą formę placu, oddając priorytet pierzei utworzonej przez zabudowę historyczną.” Więcej informacji o tym projekcie można znaleźć tu.

tekst i zdjęcia Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Skomentuj