Niektórzy sędziowie znikną z social mediów, inni poważnie ograniczą swoją aktywność na Facebooku czy na Twitterze. Taki efekt może przynieść nowy paragraf wprowadzony do kodeksu etyki sędziowskiej. Zmian dokonała swą uchwałą Krajowa Rada Sądownictwa na styczniowym posiedzeniu.

Niejasne ograniczenie

Zgodnie z nowowprowadzonym paragrafem 23  Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów „Sędzia powinien powściągliwie korzystać z mediów społecznościowych”. Powściągliwie, czyli jak? Problem w tym,  że dokładnie nie wiadomo. Zdaniem prawników nowy zapis jest nieostry i pozwala na różne interpretacje.
– Social media to taka sama sfera życia jak każda inna. Dlatego pisząc na Facebooku czy Twitterze nie zachowuję się nierozważnie, czy niegodnie. Nikt nie musi mnie więc przekonywać, czy dodatkowo dyscyplinować, jak mam się w takich miejscach zachowywać. – komentuje Jarosław Gwizdak, prezes sądu rejonowego Katowice-Zachód i laureat nagrody Obywatelski Sędzia Roku. Nie potrafi odpowiedzieć, jak należy rozumieć sformułowanie o powściągliwym korzystaniu z social mediów.
– To niejasny przepis. Trudno przewidzieć, jak będzie interpretowany w praktyce. – odpowiada portalowi Polskamowi.pl.
Nowa regulacja budziła też wątpliwości w samej Krajowej Radzie Sądownictwa.
– Byłem gorącym przeciwnikiem tej zmiany, ale nie udało mi się przekonać pozostałych członków KRS do mojego krytycznego stanowiska. – tłumaczy sędzia Waldemar Żurek, rzecznik prasowy KRS. Jego zdaniem użyte w uchwale sformułowanie „powściągliwie” nie jest trafne, bo niesie za sobą powinność samoograniczania się sędziów w ich publicznych wypowiedziach.
– Tymczasem właśnie media społecznościowe pozwalają nam dotrzeć bezpośrednio do opinii publicznej, wytłumaczyć coś szerzej i w bardziej zrozumiały sposób. To świetne narzędzia komunikacji ze społeczeństwem, szczególnie dla rzeczników prasowych. – dodaje rzecznik KRS. Informuje, że impulsem do takiej uchwały był kazus sędziego z warszawskiego oddziału stowarzyszenia Iustitii. Przypomnijmy:  we wrześniu ubiegłego roku oburzenie wzbudził jego wpis na Twitterze. Odnosił się on do wypowiedzi polityka PiS, który stwierdził, że „Jarosław Kaczyński poświęcił się całym życiem. Nie ożenił się, bo służył Polsce i nie chciał unieszczęśliwiać jakiejś kobiety, którą by pozostawiał, służąc Polsce”. Sędzia Iustitii skomentował:  „Niczym Fuhrer…Też wszystko poświęcił dla narodu. Ein Volk, ein Reich, ein Fuhler”. To nawet nie jest zabawne”. Komentarz został usunięty, a zarząd stowarzyszenia odciął się od niego, podkreślając, że został umieszczony bez jego wiedzy i zgody.
Problemy z powodu swej aktywności na Twitterze ma także sędzia Wojciech Łączewski, który skazał szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Początkowo korzystał z Twittera pod własnym nazwiskiem. Potem zlikwidował konto i założył nowe pod pseudonimem Marek Matusiak. Wiadomo, że z tego profilu ktoś kontaktował się z fałszywym kontem na Twitterze Tomasza Lisa i umawiał się na ustalenie strategii wobec nowej władzy. W toczącym się podstępowaniu karnym sędzia twierdzi, że włamano się na jego konto i dokonano prowokacji. Wciąż toczy się także postępowanie dyscyplinarne w tej sprawie.

Bat na samych siebie

Dlatego zdaniem części sędziów nowa uchwała KRS jest niepotrzebna. Może się okazać, że narzucając sobie takie ograniczenie sędziowie trochę strzelają sobie sami kolano. Ministerstwo sprawiedliwości planuje bowiem, aby rzecznikami dyscyplinarnymi w postępowaniach dyscyplinarnych byli prokuratorzy. Ci mogliby skrzętnie powoływać się na nową regulację sędziów i pociągać do odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów krytycznie nastawionych do ministerialnych reform.
– To jest poważne ryzyko. De facto ukręciliśmy bat na siebie samych. Jeśli prokuratorzy zostaną naszymi rzecznikami dyscyplinarnymi, to taki zapis będzie mógł być wykorzystywany przeciwko naszemu środowisku. A przecież, aby wywrzeć wobec sędziego efekt mrożący wystarczy samo wszczęcie postępowania. Zawsze wówczas będzie można powiedzieć publicznie, to niewiarygodny sędzia. – ostrzega sędzia Żurek. Tyle, że KRS przyjmując uchwałę jeszcze nie znała planów resortu sprawiedliwości wobec sądownictwa.
– Nie spodziewano się zmian tak radykalnie uderzających w niezawisłość sądów – tłumaczy rzecznik Rady.
-Nie boję się powiedzieć, że sędziowie się boją. Nie wiedzą co ich czeka i jaki kształt przybierze ostatecznie reforma. Taki zapis w kodeksie etyki, to w tym kontekście dość czytelny komunikat: macie wzmóc autocenzurę – przekonuje sędzia Gwizdak. Dlaczego taki kaganiec nakłada na sędziów KRS, która ma ich w jakimś stopniu reprezentować?
– Jestem tym rozczarowany. Nie godzę się z takim postawieniem sprawy. Media stały się jedną z najlepszych platform komunikacji sędziów ze społeczeństwem, zwłaszcza z młodym pokoleniem. Ta uchwała jest formą samookaleczenia się sądownictwa.- dodaje prezes katowickiego sądu.
Czy ta uchwała nie pokazuje braku jedności środowiska sędziowskiego? Głębokich różnic?
– Jeżeliby się okazało, że inicjatorem takiej uchwały KRS nie był polityk, a sędzia KRS to byłbym jeszcze bardziej rozczarowany – dodaje sędzia.

Ewa Ivanova

Skomentuj