Przystąpienie do sporu zbiorowego i pełna gotowość strajkowa – to odpowiedź Związku Nauczycielstwa Polskiego w Płocku na ustawę o reformie edukacji.

Najważniejszymi założeniami reformy są stopniowa likwidacja gimnazjów (do 2019 r.) oraz powrót do 4-letnich liceów i 8-letnich szkół podstawowych.
– Mimo decyzji pana prezydenta Dudy o podpisaniu ustawy nie składamy broni – mówi prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Płocku Stanisław Nisztor. – W związku z tym, że “Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych” uniemożliwia nam wejście w spór z rządem, ministerstwem czy prezydentem Płocka, jako organem prowadzącym, podjęliśmy uchwałę o poinformowaniu dyrektorów wszystkich placówek oświatowych na terenie miasta o wejściu w spór zbiorowy – dodaje. Wśród postulatów związkowców znalazły się m.in. podwyżka płac i gwarancja zatrudnienia do końca sierpnia 2022 roku – to reakcja na słowa minister edukacji Anny Zalewskiej, która od kilku tygodni zapewnia, że żaden z nauczycieli nie straci pracy w związku z reformą edukacji. – Z naszych symulacji wynika co innego – kontynuuje Stanisław Nisztor. – Po pierwsze, na pewno nie obejdzie się bez zwolnień, a po drugie, koszty reorganizacji systemu oświaty w Płocku mogą wynieść ok. 6 milionów złotych – to bardzo dużo, zwłaszcza biorąc pod uwagę słowa pani minister o powstaniu w najbliższych latach nowych miejsc pracy. Naprawdę trudno uwierzyć, by to wszystko przybrało tak optymistyczny obrót.

Do rozpoczęcia ferii zimowych, czyli mniej więcej do połowy lutego, Związek chce zakończyć wszystkie procedury związane z wejściem w spór zbiorowy; wszystko po to, by osiągnąć pełną gotowość strajkową już w marcu, tak jak chce tego Zarząd Główny ZNP. – Z pierwszym tygodniem lutego chcemy rozpocząć mediacje, by doprowadzić ostatecznie do referendum, pod którym zaczniemy niedługo zbierać podpisy – uzupełnia Stanisław Nisztor. – Gdyby nam się to udało, to jest jeszcze szansa, by zatrzymać reformę. Jednocześnie musimy się jednak przygotowywać na drugi scenariusz, dlatego doszło już do spotkania “Płockiego Okrągłego Stołu Edukacyjnego”, na którym pojawiły się pierwsze propozycje dotyczące tego, jak będą wyglądały nasze szkoły po 1 września tego roku. Np. w Finlandii, której system edukacji uchodzi za wzorowy, do reformy oświaty przygotowywano się 7 lat, a my chcemy przeprowadzić zmiany, i to rewolucyjne, w bardzo krótkim czasie. Mamy obawy, czy uda się to zrobić bez żadnej szkody dla uczniów, bo to oni są tutaj najważniejsi – kończy.

Michał Michalak

Skomentuj