Mało kto wie, że to miasto na wschodzie Mazowsza stało się szynową potęgą. Niedługo wyjadą stąd tramwaje dla czeskiej Ostrawy, a później być może także dla polskich miast. W Siedlcach już od 10 lat powstają pociągi dla przewoźników z całej Europy.

10 lat działalności Stadlera w Siedlcach to 328 pociągów, które wjechały na tory  w Polsce, Niemczech,  Holandii, Czechach, na Węgrzech, Białorusi i we Włoszech.
– Gdyby wszystkie ustawić jeden za drugim, mierzyłyby razem 6 km. Poza tym na swoim koncie mamy też komponenty elektryczne do pociągów, które jeżdżą nawet za oceanem, w Teksasie – zdradza Tomasz Prejs.
Marta Jarosińska, kierownik ds. komunikacji, dodaje natomiast, że w Polsce znaleźć można 54 pociągi typu FLIRT z Siedlec – po 20 w barwach PKP Intercity i Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, 10 – Kolei Mazowieckich i 4 – Kolei Śląskich.
– Pasażerowie są zadowoleni z podróżowania naszymi składami. Dostajemy sygnały, że to pojazdy niezawodne, ciche i komfortowe – mówi pani rzecznik.
– Nie mniej ważne jest zadowolenie klientów. Spora część, tak jak prywatni przewoźnicy z Holandii, wraca do nas z nowymi zamówieniami – uzupełnia dyrektor zarządzający Stadler Polska.

Powody do dumy

O tym, że szwajcarski potentat w produkcji pociągów, planuje otworzyć fabrykę akurat w Siedlcach, zaczęto mówić w 2006 r. Inwestora do tej decyzji przekonały starania władz miasta i parlamentarzystów, ale też wymarzone miejsce – dawna baza Przedsiębiorstwa Napraw Infrastruktury z halą montażową oraz bocznicą. Już rok później firma wydzierżawiła halę od PKP, a wkrótce przejęła i zmodernizowała działkę, tworząc tu nowoczesny zakład produkcyjny.
– Wystartowaliśmy z 25 pracownikami. Kiedy realizowaliśmy pierwsze zamówienie, ta liczba wzrosła do około 80 osób – wspomina Tomasz Prejs, dyrektor zarządzający Stadler Polska.
Jak dodaje nie bez dumy, dziś jest ich niemal 10 razy więcej, co czyni siedlecką fabrykę jednym z największych pracodawców w mieście, a także znaczącą konkurencją do pozostałych przedsiębiorstw z tej branży w Polsce. Firma współpracuje też z ponad 2 tys. małych, średnich i większych partnerów lokalnych.

Nowe wyzwania

Każde kolejne zlecenie to nowe wyzwanie. Tak było na przykład z pociągami dla kolei holenderskich Nederlandse Spoorwegen. Wystrój toalet w tych pojazdach nawiązuje do twórczości malarza Pieta Mondriana. Jak mówi Tomasz Prejs, to wesoły i pomysłowy projekt, który pracownicy fabryki bardzo polubili. Ciekawym doświadczeniem była też produkcja luksusowych pociągów klasy premium dla czeskiego prywatnego przewoźnika, które wyróżniają się między innymi zastosowaniem w przedziałach pierwszej klasy siedzeń takich jak w samolotach. Kolej estońska zamówiła natomiast w Siedlcach pojazdy o większym niż w Polsce rozstawie kół, a norweska – takie, które przystosowano do jazdy nawet przy 50-stopniowym mrozie.
Ale to nie wszystko, bo wkrótce produkowane tu będą po raz pierwszy w historii zakładu… tramwaje. 30 do 40 takich pojazdów ma pojawić się na ulicach czeskiej Ostrawy. Bardzo prawdopodobne, że na tym się nie skończy – firma wystartowała też w przetargu na tramwaje dla Krakowa, planuje też start w przetargu na tramwaje dla Warszawy oraz na wagony warszawskiego metra.
– Część kontraktów możemy pozyskać wewnątrz grupy Stadler z  rynków  zagranicznych. Ale przetargi na polskim rynku to dla nas największe wyzwanie w tym roku, bo to one zapewnią utrzymanie w Siedlcach całej naszej załogi – kończy Tomasz Prejs.

Bartosz Szumowski

Skomentuj