Nie poznamy wydatków z kart kredytowych sędziów Sądu Najwyższego. Nie zgodziła się na to Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego. W swej decyzji odmawiającej dostępu do danych przekonywała, że nie pozwala na to m.in. rota przysięgi sędziego.

 

Sprawę o dostęp do informacji dotyczących służbowych kart kredytowych zainicjowała fundacja ePaństwo, znana z wygranej batalii z Sądem Najwyższym w sprawie upublicznienia umów zawieranych przez ten sąd z wydawnictwami publikującymi orzecznictwo. Tym razem organizacja poprosiła o listę osób dysponujących kartami kredytowymi oraz o wyciągi pozwalające ustalić wydatki. Wniosek uzasadniono powołując się na Konstytucję oraz ustawę o dostępie do informacji publicznej.
–  Żądamy naprawdę niewiele. Tylko tego, żeby wydatki instytucji publicznych były przejrzyste – tłumaczy Krzysztof Izdebski, prawnik i dyrektor programowy fundacji ePaństwo.
Sąd Najwyższy informacji nie udostępnił. Twierdził, że ustawa o dostępie do informacji publicznej nie ma zastosowania. Dowodził, że pierwszeństwo stosowania ma przed nią ustawa o rachunkowości i ustawa o finansach publicznych. Wynika z nich w uproszczeniu, że ujawnienie wydatków wymaga zgody kierownika danej jednostki a takiej nie było.
Fundacja poskarżyła się do sądu administracyjnego. Przekonywała, że chodzi o wydatki poniesione ze środków publicznych, więc ustawa o dostępie do informacji publicznej gwarantująca wgląd do takich danych ma zastosowanie. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozstrzygający sprawę w pierwszej instancji przyznał rację organizacji.
SN nie pogodził się z przegraną i wniósł skargę kasacyjną. Nie przywołał nowych argumentów, tylko powtórzył stanowisko przedstawione w I instancji. Naczelny Sąd Administracyjny znów przyznał rację fundacji. Tłumaczył Sądowi Najwyższemu, że przepisy ustawy o rachunkowości sposób wglądu do dokumentacji a nie zawierają żadnych ograniczeń w dostępie do informacji publicznej. Fundacja nie domagała się wglądu do dokumentów, tylko chciała otrzymać informacje o kartach kredytowych.
Jak niewiele oznacza wygrana przed NSA pokazuje decyzja SN przesłana niedawno fundacji. Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego tym razem omówiła przedstawienia szczegółów dotyczących służbowych kart kredytowych powołując się na to, że należą do kategorii tajemnic prawnie chronionych. Treść decyzji zaskoczyła ePaństwo.
– Nie dlatego, że odmówiono dostępu do informacji, bo to prawie reguła, ale dlatego, że powołano się na przepisy, które nie dotyczą w ogóle sprawy. Jak choćby treść roty sędziego Sądu Najwyższego, czy tajemnicę bankową, która dotyczy przecież wyłącznie pracowników banku, a nie dysponenta rachunku. – informuje Krzysztof Izdebski. Powołanie się na rotę przysięgi wzbudza szczególną konsternację. Wniosek ePaństwa był bowiem skierowany do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego jako organu, który zarządza budżetem Sądu Najwyższego, a nie jako sędziego.
– Sprawa nie dotyczy wykonywania obowiązków sędziowskich, a informacji o wydatkach, które sąd jako podmiot publiczny ponosi przy użyciu kart płatniczych. – przypomina Izdebski.
Czy wobec odmowy SN sprawa ponownie trafi do sądów administracyjnych?
– Na razie złożyliśmy wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Jak nam znów odmówią – a to więcej niż pewne – to oczywiście idziemy ponownie do sądu – informuje Krzysztof Izdebski. Fundacja zawzięła się na SN bo, jak mówi jej dyrektor – mamy systemowy problem z dostępem do informacji publicznej. Dotyczy to władz wszystkich szczebli i polityków wszystkich partii.
– “Sąd Najwyższy nie jest odosobnionym przypadkiem. Jesteśmy zmuszeni prowadzić sprawy przeciwko różnym resortom i organom różnych jednostek samorządu terytorialnego. Wolelibyśmy ten czas przeznaczyć na coś innego, ale z decyzjami takimi jak ta Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, nie możemy się po prostu zgodzić. – mówi Izdebski.

Sąd Najwyższy zasłynął jednym z najbardziej projawnościowych orzeczeń w historii. W 2012 r przesądził o dostępie opinii publicznej do umów cywilno-prawnych zawieranych przez stołeczny ratusz. Tyle, że to odległa historia. Dziś sam SN broni się przed jawnością. Od dłuższego czasu ostro spiera się o to z aktywistami, blogerami i organizacjami społecznymi i często przegrywa batalie sądowe.

Ewa Ivanova

Skomentuj