Chcieli wyłudzić od państwa 75 milionów złotych, ale kontrolerzy powiedzieli: stop. Pracownicy Urzędu Skarbowego w Płocku udaremnili próbę oszustwa na bardzo dużą skalę.

Złapani na gorącym uczynku przestępcy próbowali udowodnić przed fiskusem, że sprzedali 8 mln opakowań cukierków i tyle samo opakowań maszynek maszynek do golenia oraz już dużo mniejsze ilości kawy, baterii i kremów. W tym celu zgromadzili bardzo bogatą dokumentację, z której miało wynikać, że kupili towar na terenie Polski za ok. 336 mln zł, a następnie przewieźli go do Czech, by go tam magazynować. Łączna masa towarów miała wynieść prawie 3 tysiące ton, a do ich przewiezienia potrzebne były rzekomo 162 TIR-y, i to kursujące nawet 29 razy dziennie. Sprzedaż do krajów Unii Europejskiej jest opodatkowana zerową stawką, więc cały proceder został zorganizowany po to, by umożliwić przestępcom odzyskanie podatku VAT z tytułu transakcji w wysokości 75 mln zł.

Na szczęście nie uśpiło to czujności pracowników płockiego urzędu skarbowego, którzy w trakcie kontroli podatkowej udowodnili, że sztucznie powołana spółka brała udział w tzw. oszustwie karuzelowym, wykorzystując mechanizmy handlu wewnątrzunijnego. Z kolei dzięki kontaktom z organami podatkowymi z Czech i Słowacji wyszło na jaw, że firmy, które zgodnie z dokumentacją nabyły towar od Polaków, należą do tych samych właścicieli, a ich działalność nosi znamiona przestępstwa.

Jak czytamy na stronie internetowej Urzędu Skarbowego w Płocku, “rzekomy sprzedawca z Polski to spółka z siedzibą w wirtualnym biurze, z którym organy podatkowe nie nawiązały kontaktu i który nie przedłożył do kontroli żadnych dokumentów pomimo wykazywania obrotów w wysokości ponad 2 mld złotych na kwartał. Oszuści w celu uwiarygodnienia transakcji w ciągu 11 dni dokonali na rachunkach bankowych ponad 1100 operacji, które miały symulować obroty na kwotę przekraczającą 330 milionów złotych. W sprawę zaangażowane również było 7 firm transportowych wystawiających fikcyjne dokumenty uwierzytelniające transport i magazynowanie towarów. Przedstawiciele firmy ubiegającej się o zwrot przedłożyli również dużą liczbą innych fikcyjnych dokumentów, np. umów, korespondencji handlowych”.

To największa w ostatnich latach sprawa, z jaką mieli do czynienia płoccy urzędnicy, rekordowa pod względem szeroko zakrojonej działalności przestępców, kwoty, jaką chcieli wyłudzić, a także wartości towarów.

Michał Michalak

Skomentuj