Zamierza przepłynąć ponad sto kilometrów w ciągu doby, ale zapewnia, że nie jest robotem. Właśnie trwa morderczy maraton 25-letniego Sebastiana Karasia z Elbląga, który chce pobić dwa rekordy w pływaniu – Polski i Guinnessa.

Próba potrwa do jutra (15.02) do godziny 10. Wszyscy chętni mogą już teraz udać do Centrum Rekreacyjno-Sportowego przy ulicy Lindego 20 na Bielanach i kibicować pływakowi.

Jestem bojowo nastawiony i wierzę, że będzie dobrze. Pływam już od 18 lat i przed każdym treningiem muszę się odpowiednio zmotywować. Wiem, że jestem silny psychicznie, ale jednocześnie nie jestem przecież robotem. A niektórzy myślą, że przychodzę na basen i pływam przez wiele godzin i dla mnie to nic takiego. Tymczasem uwierzcie, że też jest mi trudno i często myślę „wyjść czy nie wyjść” z wody. Na pewno będę walczył przez całe 24 godziny – mówił Sebastian Karaś na chwilę przed wejściem do basenu.

Do tej próby przygotowywał się przez kilka tygodni. Na basenie spędzał nawet do dziewięciu godzin. Uczył się też nawyków żywieniowych.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to podczas próby bicia rekordu Guinnessa zrobię 4 tysiące nawrotów co 20 sekund. To duże obciążenie dla żołądka. Dlatego przygotowując się, jadłem obiad bezpośrednio przez treningiem –  tłumaczy pływak.

Podczas tego morderczego maratonu co 40 minut, czyli co trzy kilometry będzie pił, głównie napoje izotoniczne i jadł tajemnicze„kulki mocy”, które mają dodać mu siły. Żeby rekord został pobity, przerwy na jedzenie nie mogą być jednak dłuższe niż 10-30 sekund. Jego celem jest bowiem przepłynięcie w czasie 24 godzin jak największej liczby kilometrów i pobicie dwóch rekordów – Polski i Guinnessa. Ten pierwszy wynosi 54,6 km, a ten drugi 101,9 km, taką odległość przepłynął bowiem w latach 80. Andreas Forvass ze Szwecji.

Dla naszego śmiałka, to „tylko” próba sprawdzenia swoich możliwości przed największym wyzwaniem w jego życiu tj. lipcową próbą przepłynięcia stu kilometrów z Kołobrzegu na wyspę Bornholm. Chciał dokonać tego wyczynu już w zeszłym roku, ale musiał przerwać z powodu trudnych warunków pogodowych.

Morze to żywioł, jest zimniejsza woda, są fale, prądy. Z kolei pływanie w basenie jest łatwiejsze, ale i bardziej monotonne – podkreśla pan Sebastian.

Tym niemniej przebywanie w wodzie niemal bez przerwy przez 24 godziny, to i tak duże obciążenie dla organizmu. Dlatego nad bezpieczeństwem i komfortem pływaka czuwa cały sztab ludzi – w tym osoby odpowiedzialne za karmienie, ratownicy wodni i medyczni, a także jego przyjaciele.

Warto wiedzieć: Podczas bicia rekordu odbędzie się zbiórka pieniędzy na rzecz chorej dziewczynki Magdaleny Samoraj, która znajduje się pod opieką Fundacji Dzieciom „Zdążyć z pomocą”. Dziewczynka ma wrodzoną wadę serca i cierpi na mózgowe porażenie dziecięce, wodogłowie, niedosłuch i padaczkę.

Poznałem Magdę i jej rodziców. Wiem, że jest im ciężko, ale nie załamują się i dają radę. Tak więc i ja nie mogę się załamać. Płynąc będę myślał o niej i z pewnością da mi to dodatkowego „kopa” motywacyjnego – podkreśla Sebastian Karaś.

Pływak ma na swoim koncie wiele sukcesów m.in.: zdobycie pięćdziesięciu medali Mistrzostw Polski we wszystkich kategoriach wiekowych, ustanowienie pięciu rekordów Polski na basenie, przepłynięcie w 2015  roku Kanału La Manche – 41 kilometrów w niecałe dziewięć godzin, czy trzykrotne przepłynięcie dystansu Hel-Gdynia (ok. 20 km) w nieco ponad cztery godziny.

Tekst, foto i video Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Skomentuj