Podobno miejsce kobiet jest w kuchni. Tyle tylko, że coraz więcej pań zamiast gotować tam obiad, warzy piwo. O swojej piwowarskiej pasji opowiedziała reporterce PolskaMowi.pl Magdalena Bergmann, prezes Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Terenowego Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych.

Jak zaczęła się Twoja piwna przygoda?

Można powiedzieć, że z czystej ciekawości powodowanej wcześniejszym – uwaga! – nielubieniem piwa. Tak, przez lata unikałam go jak ognia, preferując wino lub drinki. Coś mi intuicyjnie nie odpowiadało w dominujących na rynku przegazowanych, wysoko odfermentowanych lagerach, jednak nie bardzo wiedziałam co mi przeszkadzało. Kiedy około 2011-2012 r. na sklepowych półkach zaczęły pojawiać się piwa rzemieślnicze (kraftowe), z czystej konsumenckiej ciekawości zaczęłam po nie sięgać.

Odkryłam, że piwo posiada niesamowite bogactwo smaków, aromatów, barw, treściwości. Tematem zainteresowało się też kilkoro bliskich znajomych (również koleżanek!) i degustacje dobrego piwa stały się tradycją naszych spotkań towarzyskich. Na jednym z nich, w browarze restauracyjnym, trafiliśmy akurat na wykład z okazji premiery koźlaka wędzonego – stylu piwa, który wówczas wydawał mi się totalnym kosmosem. Poznaliśmy ludzi, którzy warzyli piwo w domu i bardzo szybko się zakumplowaliśmy. Resztę zrobił internet – porady na forach, filmy instruktażowe na YouTube, pierwsze zamówienia surowców do warzenia ze sklepów internetowych.

Stereotypowo uważa się, że zarówno picie jak i warzenie piwa to przedmiot męskich zainteresowań. Dlaczego więc wybrałaś akurat takie hobby?

To pytanie – paradoksalnie – słyszę najczęściej nie od innych piwowarów domowych czy miłośników piw kraftowych, lecz od osób niezorientowanych w temacie. Żartuję wówczas, że skoro stereotypowo miejsce kobiety jest w kuchni, to ja tam warzę piwo. Dla mnie piwowarstwo faktycznie jest kolejnym wątkiem zainteresowań związanych z kulinarnymi eksperymentami.

Czerpię dużą przyjemność z robienia samodzielnie rzeczy, które przemysł spożywczy „umasowił” – wcześniej było też hodowanie zakwasu i pieczenie chleba czy wyszukiwanie przepisów na zapomniane przetwory z warzyw. Zachęcająco podziałała na mnie też wizja “zaprojektowania” sobie piwa – uwarzenia go w takim stylu, z takich surowców i o takich parametrach, jakich pragniemy, a tego nie da lager w zielonej butelce. W środowisku piwowarów domowych kobiet jest faktycznie mniej, jednak płeć, podobnie jak wiek czy zawód nie budzą wielkiej sensacji – liczą się pomysły, umiejętności, a także życzliwość i wzajemna pomoc.

Z tego co wiem, piwowarstwo domowe to czasochłonne hobby. Ile czasu Ci to zajmuje?

Biorąc pod uwagę, że uwarzenie jednej warki domowego piwa (20-25 l) to około 6-8 godzin spędzonych w kuchni, a za kilka tygodni piwo należy zabutelkować, w miesiącu jestem w stanie wykonać jedną bądź dwie warki. Do tego muszę doliczyć też drugą stronę medalu, czyli działalność w Polskim Stowarzyszeniu Piwowarów Domowych. Organizujemy konkursy piw domowych, pokazy warzenia, panele degustacyjne, wykłady i warsztaty, jeździmy na festiwale piwa. Oprócz własnej pasji czas wypełnia mi więc też wspieranie innych osób, mających takie samo hobby czy też edukowanie tych, którzy chcą wiedzieć więcej. To zajmuje mi dodatkowo co najmniej kilkanaście dni w roku. A kiedy znów staję nad garnkiem i wsypuję słód, pojawiają się pomysły na kolejne piwa, z których każdy musi poczekać na swoją porę. Więc chyba szybko się nie znudzi…

Magdalena Bergmann zdradza jak samodzielnie uwarzyć piwo.

Przede wszystkim trzeba zaopatrzyć się w niezbędny sprzęt. Potrzebny jest duży emaliowany garnek (najlepiej 30-litrowy), dwa fermentory (plastikowe pojemniki z pokrywą o podobnej objętości) oraz inne akcesoria m.in.: termometr, wężyki, filtrator, kraniki, rurki fermentacyjne, duże łyżki do mieszania oraz ballingometr (przyrząd do pomiaru stężenia cukru). W końcowym etapie niezbędne będą też puste butelki i kapslownica. Ten cały osprzęt można bez problemu kupić w internetowych bądź stacjonarnych sklepach piwowarskich. Ważnym elementem domowego warzenia jest też kuchenka gazowa, na której warzy się zdecydowanie sprawniej niż na tej elektrycznej czy indukcyjnej.

Podstawowe składniki to woda, słód (czyli wysuszone i skiełkowane ziarna zbóż), chmiel oraz drożdże piwowarskie, dostosowane do stylu piwa, które ktoś chce uwarzyć.

  1. Warzenie rozpoczynamy od zacierania. Do podgrzanej w garnku (lecz nigdy gotującej się) wody należy wrzucić słód i przetrzymywać go przez podane w przepisie na dany rodzaj piwa konkretne odstępy czasu w określonych temperaturach. Regulowanie temperatury uruchamia procesy enzymatyczne. W ich wyniku zawarty w słodzie cukier będzie mógł zostać przetworzony przez drożdże na alkohol. Ten etap trwa zwykle minimum godzinę.
  1. Następnie należy oddzielić wymoczony słód od brzeczki, czyli „soku” ze słodu, który poddawany będzie dalszej obróbce. Ten etap to filtrowanie, a większość piwowarów domowych używa do niego swojskiego wynalazku, jakim jest… zmodyfikowany wężyk sanitarny z metalowego oplotu, przykręcony do plastikowego kranu fermentora. Z filtrowaniem łączy się czynność wysładzania, czyli przelewania przez złoże słodu kolejnych litrów gorącej wody. Dzięki temu otrzymujemy jak najwięcej cukru i odzyskujemy płyn wchłonięty przez ziarno. Efekt końcowy tego procesu to tzw. brzeczka przednia.
  1. Odfiltrowaną, klarowną brzeczkę przelewamy do garnka. Tym samym rozpoczynamy trwający co najmniej godzinę kolejny etap, czyli gotowanie. Jest ono niezbędne, aby z brzeczki ulotniły się substancje mogące negatywnie wpływać na smak i zapach piwa. Na tym etapie dodajemy też chmiel – piwowarzy domowi używają zwykle postaci granulowanej. Generalna zasada jest taka: porcja chmielu dodawana na początku gotowania wpływa na goryczkę piwa, zaś bliżej końca – wzbogaca jego aromat.
  1. Wygotowaną brzeczkę najczęściej filtruje się ponownie dla oczyszczenia z resztek chmielu, przelewa do fermentora, zamyka i poddaje chłodzeniu. Do niedawna najpopularniejszymi metodami były wstawianie pojemnika do wanny z zimną wodą lub wystawianie go nocą na balkon. To jednak znacząco wydłużało cały proces warzenia. Obecnie coraz więcej osób sięga po chłodnice przepływowe wykonane ze stopów miedzi. Można je podłączyć do domowej armatury łazienkowej, aby w niecałe pół godziny schłodzić brzeczkę do wymaganej temperatury około 20 stopni.
  1. Do schłodzonej brzeczki dodajemy drożdże piwowarskie – suche lub płynne (które wprawdzie wymagają większych uprzednich przygotowań, ale i dają lepsze efekty). Tym samym rozpoczynamy proces fermentacji, dzięki któremu w uwarzonym przez nas roztworze finalnie zagości alkohol. Fermentacja dzieli się najczęściej na dwie fazy – tzw. burzliwą i cichą. Nazwy te pochodzą od zachowania młodego piwa w trakcie procesu. W zależności od receptury, stylu i mocy piwa całość trwa najczęściej 3-4 tygodnie.
  1. Po tym czasie piwo możemy przelać do dokładnie umytych i zdezynfekowanych butelek (chodzi o to, aby nie doszło do zakażenia piwa), dodając nieco cukru bądź glukozy, by mogło się ono w naturalny sposób nagazować. Później pozostaje tylko czekanie. Uzyskanie nagazowania i odpowiednie ułożenie się smaków i aromatów w piwie to najczęściej kolejne 3-4 tygodnie. Piwa ciemne, treściwe, o wysokim ekstrakcie dojrzewają miesiącami, nawet do roku.

Przypominamy, że w Polsce można warzyć piwo domowe tylko na własny użytek i nie można go sprzedawać.

 

Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Fot. Magdalena Bergmann

 

Skomentuj