Stołeczni pączkoholicy stanęli w szranki, aby spałaszować w jak najkrótszym czasie pięć pączków. Najszybciej poradził sobie z tym słodkim wyzwaniem Artur Syc, któremu zajęło to 72 sekundy.

W tym roku zawody odbyły się po raz pierwszy w dwóch kategoriach: damskiej i męskiej. Wśród pań najlepsza okazała się Paulina Podsiadlik, która uporała się ze słodkim wyzwaniem w 3 minuty 12 sekund. Jej recepta na sukces to „ugryźć, popić, połknąć”.

To mój pierwszy tego typu konkurs i bardzo się cieszę, że wygrałam. To były moje pierwsze pączki dziś i bardzo mi smakowały – podkreśliła pani Paulina.

Wśród panów bezkonkurencyjny okazał się Artur Syc, który pochłonął pączki w 1 minutę i 12 sekund i tym samym ustanowił nowy rekord (poprzedni sprzed dwóch lat wynosi 78 sekund). Jak przyznaje, jest profesjonalistą w tego typu konkurencjach.

W tym wypadku ważne było, żeby popijać wodą kolejne kęsy pączka. Dużo trenuję, więc mogę dużo zjeść. Za rok też wezmę udział w tym konkursie – zapewnił pan Artur.

Zawody o tytuł „Wolskiego Pączusia” odbyły się już po raz piąty. Aby otrzymać to zaszczytne miano, trzeba w jak najkrótszym czasie zjeść pięć pączków. W tym roku z tym wyzwaniem zmierzyło się kilkadziesiąt osób. Zwycięzcy otrzymali dyplom, zestaw upominków dzielnicy Wola oraz kolejne 30 pączków.

Tekst, fot, video Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Skomentuj