Poziom Wisły jest wysoki, ale nie zagraża bezpieczeństwu płocczan - tak wynika z informacji Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych Urzędu Miasta. Wiadomo już także, że o ile nie wrócą niskie temperatury, tej zimy na rzece nie pojawią się lodołamacze.

– Na naszym terenie nie ma już kry: lód się rozpuścił, a rzeka jest żeglowna – wyjaśnia dyrektor wydziału Jan Piątkowski. – Spodziewamy się co prawda przypływu wody z południa i wschodu naszego kraju, gdzie były duże opady, które zasiliły Bug, Narew czy samą Wisłę – ale jej poziom nawet wtedy nie powinien przekroczyć stanów ostrzegawczych. Spodziewając się tego, kierownictwo tamy we Włocławku już zarządziło zwiększenie zrzutów wody na jazach, w związku z czym jakiekolwiek ryzyko zostanie sprowadzone do absolutnego minimum.

Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego prowadzi monitoring stanu rzeki nie tylko nie terenie miasta – ale i powiatu. – Z naszych informacji wynika, że poziom Wisły przekroczył, choć niewiele, bo o kilkanaście centymetrów, stany ostrzegawcze w Kępie Polskiej i Wyszogrodzie – dodaje Piątkowski. To dlatego starosta płocki Mariusz Bieniek wprowadził na terenie Wyszogrodu, Gąbina oraz gmin: Mała Wieś, Bodzanów, Słupno, Słubice i Nowy Duninów, pogotowie przeciwpowodziowe. W związku z tym burmistrzowie i wójtowie zostali zobowiązani poinformować mieszkańców o możliwości wystąpienia zagrożenia, a także dokonać przeglądu procedur, sprzętu i materiałów przeciwpowodziowych, z kolei służby przeciwpowodziowe każdej z gmin muszą na bieżąco monitorować stan wód na podległych im terenach.

W budynku starostwa odbyło się już posiedzenie Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, gdzie dyskutowano nie tylko nad aktualną sytuacją na rzece. Radny powiatowy Józef Walewski przypomniał słowa wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery z jego ubiegłorocznej wizyty w Gąbinie, gdy obiecywał “nowe prawo, środki na pogłębianie Wisły i intensywne prace na rzece”, tymczasem dyrektor płockiego oddziału Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie Artur Rychlewski poinformował, że budżet podległej mu jednostki został zmniejszony przez wojewodę z 6 do 4 milionów złotych. – Robimy więc tyle, ile możemy. Na wszystko niestety nie wystarczy pieniędzy – powiedział.

Michał Michalak

Skomentuj