Polska ma najgorszą jakość powietrza wśród krajów europejskich. Za ten stan w dużej mierze odpowiedzialne są zanieczyszczenia transportowe.

 

Poprawa sytuacji zależy od tego czy zmniejszymy liczbę aut spalinowych na polskich drogach. W niedalekiej przyszłości mają je zastąpić pojazdy elektryczne. Według rządowej strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju do 2025 roku będzie ich około miliona.

Wyznaczona przez rząd data jest zbyt optymistyczna na realizację tych zamierzeń, ponieważ program jest dopiero na starcie.

Opracowany przez Ministerstwo Energii we współpracy z Ministerstwem Rozwoju „Pakiet na rzecz czystego transportu” składa się z trzech dokumentów określających tę strategię. Są to: „Plan rozwoju elektromobilności”, „Krajowe ramy polityki rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych”, a także projekt zmiany ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych.

Plan rozwoju elektromobilności definiuje ogólne kierunki działań w zakresie wsparcia transportu elektrycznego do 2025 roku. W ciągu roku mają powstać prototypy polskich pojazdów elektrycznych i zakończyć się przygotowania do budowy sieci stacji ich ładowania.

Rozwój transportu elektrycznego to najszybszy sposób na walkę z niską emisją przede wszystkim w dużych miastach. Projekt zainicjowany przez Ministerstwo Energii obejmuje wiele resortów i instytucji. Pozwala na rozwijanie polskich technologii w tym zakresie m.in. dotyczących pojemności i wielkości akumulatorów oraz ograniczania masy pojazdów elektrycznych.

Elektromobilność i wymiana taboru transportu publicznego na niskoemisyjny będzie miała znaczący wpływ na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych i innych zanieczyszczeń. Jest to bardzo ważny element ochrony klimatu i walki ze smogiem. Musimy jednak zadbać o to, aby rozwój infrastruktury komunikacyjnej i transportowej odbywał się z poszanowaniem środowiska przyrodniczego, które Polskę wyróżnia w Europie.

Zanim na polskich drogach pojawi się deklarowana przez rząd liczba pojazdów elektrycznych trzeba skoordynować wiele działań i rozwiązać szereg problemów dotyczących nie tylko z budowy sieci systemu ładowania, ale także wytwarzania, gromadzenia i dystrybucji energii. Konieczna jest modernizacja sieci przesyłowych.

W Unii Europejskiej wspiera się e-mobiliność pod warunkiem, że energia będzie pochodziła z odnawialnych źródeł. Trzeba to jasno określić w polskich prognozach. Należy też zwrócić uwagę na przetwarzanie odpadów elektrycznych. Procesy utylizacji zużytych baterii są drogie i bardzo mocno obciążają środowisko przy technologiach, które znamy, dlatego należy już teraz myśleć o rozwiązaniu tych problemów.

To wszystko wymaga niezwykle wnikliwych i dokładnych analiz technologicznych, ekonomicznych i środowiskowych. Instytut Ochrony Środowiska prowadzi już prace nad oceną wyzwań związanych z wprowadzeniem na polski rynek miliona aut elektrycznych.

Nie można mówić, że są to pojazdy zero emisyjne, bo należy uwzględniać również ich zasilanie. Badana jest również wytrzymałość naszej sieci elektroenergetycznej, która będzie dodatkowo obciążona z tego powodu. Polska korzysta z doświadczeń norweskich w tym zakresie.

Norwegia przoduje z rozwoju elektromobilności. Jest to największy rynek na świecie samochodów elektrycznych. Ceny takich pojazdów są tam porównywalne ze spalinowymi. Norwegowie korzystają z zachęt finansowych, nie płacą podatków i opłat jeśli przerzucają się na transport elektryczny.

Przed Polską daleka droga do osiągnięcia podobnych standardów, ale dobrze, że staramy się uczyć od najlepszych. Naukowcy pracują nad nowatorskimi rozwiązaniami w dziedzinie rozwoju elektromobilności.

Jolanta Czudak

Skomentuj