Michał Gniazdowski został Warszawskim Mistrzem Ortografii. Okazał się lepszy od około 400 innych uczestników, którzy również wzięli udział w Dyktandzie Warszawskim. W nagrodę otrzymał pięć tysięcy złotych.

Autorem tekstu Dyktanda był znany i lubiany językoznawca profesor Jerzy Bralczyk.

Najpierw miałem inny pomysł – chciałem napisać o Warszawie za sto lat i opisać to, co jest wtedy, a o tej Warszawie obecnej z perspektywy stu lat. To mogłoby być ciekawe, ale strasznie się w tym zaplątałem i nie do końca mi to wyszło. Temat Warszawskiego Dyktanda jest nieco banalniejszy, bo przecież przejazd przez Warszawę to nic takiego, ale dzięki temu można było umieścić tam wiele nazw, w a w nazwach wiele błędów, a o to właśnie chodziło. Myślę jednak, że dyktando było proste – tłumaczył z uśmiechem profesor Bralczyk. Oprócz niego członkami jury byli: językoznawca dr hab. Katarzyna Kłosińska oraz zastępca prezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński. Całość prowadziła zaś dziennikarka Beata Tadla.

Członkowie jury podkreślali, że poziom prac był bardzo wysoki. Oprócz nagród głównych, przyznano 21 wyróżnień. Słowami, które sprawiły uczestnikom dyktanda najwięcej problemów okazały się: „duha” i „hołobla”. Problematyczne były również takie słowa, jak: „snack-bar” czy francuskie słowo „ragôut”. Jak wyjaśnił profesor Bralczyk, to ostatnie słowo było specjalnie zastawioną przez niego zasadzką na uczestników. Profesor zdradził też jaka jest recepta na to, aby pisać bezbłędnie – Czytać dużo, bardzo dużo i jeszcze więcej – podkreślił. Każdy chętny może w zaciszu domowym zmierzyć się z treścią Warszawskiego Dyktanda (od 1:56:57). A kolejne odbędzie się już za rok.

Tekst i fot. Anna Krzesińska

 

Skomentuj