Szykuje się prawdziwa batalia o ujawnienie kulisów finansowej działalności Polskiego Związku Piłki Nożnej. W styczniu związek dostał dwa wnioski o ujawnienie budżetów z lat 2009 – 2011 oraz 2012-2016.

Jeśli związek nie ujawni dokumentów – a wszystko na to wskazuje – sprawa trafi do sądu. Dotychczas związek nigdy nie ujawnił publicznie w całości budżetowych, pokazujących na co idą pieniądze Związku.
– Nie mamy obowiązku upubliczniania budżetu, gdyż w ocenie PZPN informacja o budżecie nie stanowi informacji publicznej w rozumieniu przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej – przekonuje Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy PZPN.
Innego zdania jest Sieć Obywatelska Watchdog Polska, która wystąpiła do PZPN z żądaniem przedstawienia dokumentacji. Wnioskami są objęte budżety za lata 2009 – 2016. Organizacja we wnioskach przesłanych mailem powołała się na ustawę zasadniczą oraz ustawę o dostępie do informacji publicznej, która szczegółowo reguluje zasady udostępniania danych publicznych. Jej zdaniem PZPN gospodaruje publicznymi pieniędzmi, dlatego obywatelom należy się ta informacja.
– Wniosek Sieci Obywatelskiej Watchdog wpłynął drogą elektroniczną do PZPN 31 stycznia 2017 roku – potwierdza Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy PZPN. Czy informacja zostanie udostępniona? Mało prawdopodobne. Jak mówi rzecznik PZPN wniosek trafił teraz do departamentu prawnego związku, gdzie jest analizowany.
To nie pierwszy raz kiedy finansami PZPN zainteresowali się działacze Sieci Obywatelskiej.
– Moglibyśmy ograniczyć się tylko do drugiego wniosku za lata 2012-2016, gdyby 5 lat temu PZPN odpowiedział nam na pierwszy. Stoczyliśmy wtedy z działaczami związku kilkuletnią walkę sadową o te informacje. Nie pomogła grzywna w wysokości 12 tys. zł. nałożona przez sąd, nie pomogły wyroki mówiące, że PZPN dysponuje publicznymi pieniędzmi i powinien żądane informacje udostępnić – tłumaczy Martyna Bójko z Sieci.
Przypomnijmy: stowarzyszenie zwróciło się do PZPN o udostępnienie budżetów z załącznikami jeszcze w październiku 2011 r. Domagało się dokumentacji z lat 2009–2011. Nie było reakcji, więc w grudniu 2011 r. skierowało sprawę do sadu administracyjnego.  PZPN uciekając się do różnych sprytnych kruczków, nie ujawnił wówczas budżetów, mimo że sądy administracyjne – łącznie z Naczelnym Sądem Administracyjnym – uznały, że jest on jednym z podmiotów zobowiązanych do udzielenia informacji publicznej oraz że żądana dokumentacja posiada taki status. PZPN posiadając środki publiczne oraz mając monopol na organizowanie rozgrywek, podlega bowiem obowiązkowi ujawniania informacji publicznych.  Sieć powiadomiła nawet prokuraturę. Ale bez większego efektu.
W Związku doskonale pamiętają poprzednią sprawę.
– PZPN 31 października 2011 roku otrzymał wniosek Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich (wcześniejsza nazwa Sieci Obywatelskiej – red.) o udostępnienie informacji publicznej w postaci budżetów za lata 2009 – 2011. Informacje te nie zostały przekazane, gdyż w ocenie PZPN informacja o jego budżecie nie stanowiła informacji publicznej w rozumieniu przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej. – przypomina rzecznik PZPN. Tłumaczy także, że Związek nie był w tej sprawie zobowiązany do zapłaty kary 12.000 zł. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nałożył grzywnę na ówczesnego prezesa PZPN – Grzegorza Latę za  „nieprzekazanie skargi, odpowiedzi na skargę i akt administracyjnych sprawy dotyczącej dostępu do budżetu.
Z posiadanej przez nas wiedzy wynika, że ówczesny prezes PZPN Grzegorz Lato zapłacił zasądzoną wówczas grzywnę – informuje rzecznik.
– Sprawa z PZPN na tyle nie dawała nam spokoju, że po tych kilku latach postanowimy sprawdzić, czy w PZPN-ie coś nie drgnęło w dziedzinie jawności. Liczymy na wygrany mecz z licznymi kibicami na trybunach. O wynikach będziemy na bieżąco informować – tłumaczy Martyna Bójko z Sieci Obywatelskiej.

Ewa Ivanova

 

Skomentuj