Pierwszy raz możecie zobaczyć zdjęcia z wyprawy Moniki Witkowskiej na Broad Peak. Niestety szczytu nie zdobyła. Teraz Monika jest w Skardu, czyli pierwszym mieście u podnóża Karakorum. PolskaMowi.pl jest patronem medialnym wyprawy.

Nasza podróżniczka zamierza jeszcze pozwiedzać Pakistan. Po powrocie do Polski podzieli się z nami obszernymi relacjami z wyprawy.  Na razie opowiedziała nam jedną przygodę, która mogła się skończyć tragicznie…

Lawina

  –  Lawiny na Broad Peaku schodzą często, ale jedna (uwieczniona na zdjęciu – dop. red.) była największa, a co najważniejsze –  była dowodem na to, że życie często zależy od Przeznaczenia/losu/Boga/szczęścia – tu niech każdy sobie wybierze co chce. Historia wyglądała tak: byłam z moją australijską koleżanką w obozie II (na wysokości 6200 metrów) i uzgadniałyśmy o której następnego dnia schodzimy do bazy. Ja chciałam wystartować o godzinie 5., ale Grace upierała się, że lepiej poczekać aż trochę podeschnie nam namiot i śpiwory. Niechętnie, ale zgodziłam się, a rano się jeszcze grzebałam, bo miałam problem z jednym rakiem. Późniejsze wyjście nas uratowało  – zazwyczaj im wcześniej tym bezpieczniej, bo lawiny schodzą zwykle jak już słońce trochę pogrzeje. Tym razem było inaczej  – potężna lawina zeszła akurat na naszej drodze. Zdjęcie zrobił Chris – wspinacz z Australii. W bazie wszyscy myśleli… no wiadomo co…  – wspomina Monika Witkowska.

Więcej informacji o wyprawie znajdziecie  TUTAJ.

Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

 

Skomentuj