Niektóre są skrzętnie ukryte przed wzrokiem przechodniów, inne widzimy codziennie, jadąc do pracy czy po prostu spacerując. Wszystkie jednak mają swoją niezwykłą historię lub tajemnicę. Tym razem w przewodniku Polskamowi.pl po nieznanej Warszawie Ewa Sztompke opowiada o barokowej figurze Matki Boskiej Passawskiej.

Przy Krakowskim Przedmieściu, dawnym trakcie wylotowym ze Starej Warszawy w kierunku Krakowa, nieopodal przystanku autobusowego o nazwie plac Zamkowy, tyłem do Skweru Hoovera, stoi barokowa figura Matki Boskiej Passawskiej. Nieco przyćmiona przez inne zabytki Krakowskiego Przedmieścia, choć zapewniam Państwa, godna uwagi. Jest to, obok Kolumny Zygmunta, jeden z najstarszych warszawskich pomników ulicznych.

Figurka Matki Boskiej została stworzona w 1683 roku przez Józefa Szymona Bellottiego. Ten architekt włoskiego pochodzenia pracował na dworze królewskim Michała Korybuta Wiśniowieckiego, a później Jana III Sobieskiego. Około 1660 roku przybył do Warszawy z północy Włoch. Pochodził z niewielkiej wysepki położonej koło Wenecji o nazwie Murano. Otrzymał od polskiego króla ziemię, leżącą wówczas pod Warszawą, gdzie wybudował swoją rezydencję. Upamiętniając miejsce pochodzenia, Bellotti nazwał  nowe rodzinne siedlisko Murano. Jak możemy się domyślić to właśnie od tego słowa pochodzi nazwa dzisiejszego Muranowa. Pałac Bellottich znajdował się w okolicy, gdzie od 1995 roku stoi Pomnik Poległych i Pomordowanych na Wschodzie (wagon kolejowy wypełniony krzyżami).

Zrujnowaną po potopie szwedzkim Warszawę nawiedziła w 1677 roku epidemia najprawdopodobniej czarnej ospy, która zdziesiątkowała ludność miasta. Kto mógł uciekał z Warszawy. Józef Szymon Bellotti, przybysz z dalekiej Europy, posiadający liczną rodzinę, nie miał dokąd uciekać i musiał pozostać w zakażonym mieście. Wówczas to złożył śluby Matce Boskiej. W zamian za ocalenie z zarazy całej jego rodziny, obiecał Bożej Rodzicielce pomnik. I słowa dotrzymał.

Wszyscy członkowie rodu Bellottich, zamieszkujący Murano, szczęśliwie przetrwali okres zarazy. Józef Szymon zatem rozpoczął prace rzeźbiarskie. Te jednak, z uwagi na inne rozpoczęte już wcześniej projekty i zobowiązania architekta, nie posuwały się zbyt szybko.

W tym czasie Bellotti pracował przy wznoszeniu dla Paulinów kościoła św. Ducha na Nowym Mieście. W końcu, po sześciu latach od rozpoczęcia pracy nad obiecanym pomnikiem, w 1683 roku votum dziękczynne za ocalenie rodziny z zarazy było gotowe.

W tym czasie król Jan III Sobieski triumfalnie powrócił do Warszawy spod Wiednia. Mieszkańcy miasta składali hołd należny bohaterskiemu władcy. Również królewski architekt Józef Bellotti pragnął uczcić victorię wiedeńską i kiedy został poproszony przez króla o zaprojektowanie votum dziękczynnego, oznajmił mu… że już je wykonał. I podarował władcy dopiero co ukończoną figurę Matki Boskiej Passawskiej.

Jan III z zadowoleniem przyjął podarunek. Figurka zgodnie z życzeniem króla została ustawiona niedaleko Zamku, na placu Bernardyńskim przed kościołem św. Anny. Stała w tym miejscu do 1866 roku. Wówczas to pomnik Matki Boskiej Passawskiej został przesunięty w miejsce, w którym stoi do dziś.

W 1905 roku figura została otoczona ogrodzeniem. Dodano także latarnie. W latach trzydziestych ubiegłego wieku dokonano koronacji figury Bożej Rodzicielki.

Józef Szymon Bellotti, tworząc to podwójne votum dziękczynne, wzorował się na obrazie Lucasa Cranacha Starszego z 1540 roku, przedstawiającym Matkę Boską Wspomożenia. Obraz ten później trafił do kościoła św. Jakuba w Innsbrucku. W XVII wieku sporządzono kilka jego kopii. Jedna z nich znalazła się w specjalnie dla niej wzniesionym kościele w Passawie w Niemczech. Tam po wojnie trzydziestoletniej rozpoczął się kult Matki Boskiej Passawskiej. Do Polski pierwsza kopia obrazu trafiła w czasie, gdy diecezją wrocławską zarządzał biskup Passawy Leopold Wilhelm.

Warszawska figura szczęśliwie przetrwała Powstanie Warszawskie. W 2001 roku została odnowiona. Na czterech stronach cokołu, wykonanego z piaskowca, możemy odczytać cztery zachowane inskrypcje: dwie w języku łacińskim, sławiące wiedeńskie zwycięstwo oraz dwie w języku włoskim w podziękowaniu za uratowanie rodziny z morowej zarazy.

Wysłuchała Anna Krzesińska

fot. Anna Krzesińska

Więcej ciekawych opowieści znajdziemy w Sekretach Warszawy