Na północy Polski mieszka człowiek zajmujący się sztuką. Taki poważny. Maluje, rzeźbi, projektuje, spawa, struga, szyje…

Do tego zna języki obce i podróżuje po świecie. Bez żartów – artysta – nawet pod lupą oglądany. Rozmowa z takim jegomościem to uczta dla umysłu w ogóle! A gdy podczas konwersacji pojawia się szokująca koncepcja rzeczywistości, to trudno wieczorem zasnąć. Chwalę się, że to mnie spotkało, bo jest czym!

Wspomniany artysta przytomnie zauważył, że sztuka i kultura są w opozycji. Ministerstwo wspólne dla kultury i sztuki jest absurdem. Definicja artysty jest bardzo szeroka. Łącznie z pejoratywnym posmakiem takiego określenia. Natomiast kultura jest sztywna jak wykrochmalony halsztuk brytyjskiego lorda.

Krzewienie kultury jest przewidywalne. Klasyka muzyki, dramatu, kanon lektur etc. Oczywiste jest remontowanie filharmonii czy dofinansowanie muzeum. Ale już nie każdego muzeum! Rozbierzmy rozumowo Muzeum Sztuki Współczesnej.  Już sama frazeologia jest absurdalna. I artyści czują tam lodowaty oddech Kultury. Co kwalifikuje współczesne dzieło do ustawienia w muzeum? Sztandarowym przykładem są impresjoniści, wyśmiani na pierwszych wystawach, przez ludzi kultury. Ogromna pomyłka Kultury w ocenianiu Sztuki.

Decyzje o wspieraniu sztuki są zupełnie inne niż te dotyczące kultury. A nawet muszą być inne! Kultura to zachowanie czegoś co (między innymi) łagodzi obyczaje. Sztuka raczej obyczajna nie jest – jak wiemy z historii. I na tym to polega! Artysta łamie zasady, bulwersuje, obraża… Otwiera umysły i … w końcu wchodzi do kultury. Ale droga jest ciężka.

Ministerstwo Sztuki powinno być oddzielone od Ministerstwa Kultury kilkoma budynkami co najmniej! Szef resortu sztuki powinien być zwolniony z zachowania etykiety i powagi. Przepisy do zarządzania sztuką powinny być płynne i ustalane uczuciowo. A budynek Muzeum Sztuki Współczesnej wystawiony na licytację. Minister sztuki powinien dodawać odwagi artystom. Minister kultury, raczej zniechęca do eksperymentów. Zdejmowanie spektakli, zasłanianie obrazów, itp. to nie specyfika polityki znad Wisły, tylko aktywność „kulturalnych biurokratów” na całej Ziemi.

Wróćmy do impresjonistów, z których kilku Kultura zagłodziła, nim z entuzjazmem przyjęła na swoje łono.  Ale stańmy też koło konceptualistów, którym (nie tylko ja) nijak nie mogę sprostać, ni rozumem, ni uczuciem! A kariery porobili i walczą z nadwagą! Być może potrzeba kolejnych 100 lat, aby przygarnęła ich Kultura. Lub o nich zapomniała…

Współcześni nie pojmują sztuki na tyle aby łączyć ją z kulturą.

Sztuka i kultura mają permanentny sparing. Kultura jest cięższa na tym ringu. Zawsze znokautuje artystę niepokornego i widzącego 100 lat do przodu! Kultura patrzy tysiące lat do tyłu. I tysiące lat są jej siłą. Sztuka ma zawsze ujemny wiek!

Potrzebujemy obu. Ale nie łączmy ich! Kultury się uczmy, a Sztuce pozwólmy po prostu być…

Takie to słowa padły w północnej Polsce. Ciekawie ta Polska Mówi…

Mirosław Olędzki

[poll id=”16″]