Gombrowicz we Wsoli, Kochanowski w Czarnolasie, Norwid w Korczewie, Pułaski w Warce, Podkowiński w Chrzęsnem, Chopin w Sannikach. Dworów, związanych z wielkimi Polakami na Mazowszu jest naturalnie więcej.

 

Są też mniej znane, jak ten w Dąbrowie, przed wojną należący do warszawskiej rodziny lekarzy Fonbergów. Wszystkie je łączy fakt, że zostały zasilone funduszami, m.in. unijnymi, które przywróciły im blask.

Wsola k. Radomia – Gombrowiczowie

Korzenie Gombrowiczów są w Kieleckiem, Witold Gombrowicz urodził się w Małoszycach jako syn Jana Onufrego (1868-1933) i Marceliny ze Ścibor-Kotkowskich.

Położoną 11 km na północ od Radomia Wsolę od swej ciotki Marii Pruszak (1868-1959) w 1929 roku kupiła Aleksandra Gombrowiczowa (1904-1983). Aleksandra, zwana Oleńką, zamieszkała we Wsoli z mężem Jerzym Gombrowiczem (1895-1971), starszym bratem pisarza, jeszcze przed kupieniem majątku. Wsola dla Gombrowicza była miejscem wypoczynku. W niej pisarz miał możliwość pracy i obserwowania środowiska. Do pracy literackiej autora Kosmosu nawiązywała też w swej opowieści Joanna Siedlecka, opisując, że służba i okoliczna ludność były zdziwione, że Witold tylko pisze i pisze… Tam powstały fragmenty Pamiętnika z okresu dojrzewania oraz Ferdydurke. On zaś wspominał, że pobyty we Wsoli miały też wartość sportową, gdyż mógł grać w tenisa, ping-ponga i pływać łódką po Radomce. Zawsze też w jego pamięci pozostawała pierwsza miłość czyli Krystyna z Janowskich (1908-1991) z pobliskich majątku Bartodziejów, późniejsza Konarska.

Dumą Wsoli były konie, a Jerzy Gombrowicz był członkiem Komisji Rewizyjnej Towarzystwa Zachęty Hodowli Koni w Radomiu. Interesował się ponadto literaturą, stąd jego teksty w prasie, stąd uczestnictwo w wielu przedsięwzięciach kulturalnych. No i dom: pełen gości ze świata kultury, ziemiaństwa, elit radomskich i warszawskich. Po wojnie Jerzy Gombrowicz z rodziną mieszkał w Radomiu, wiodąc życie publicysty kulturalnego, pisząc recenzje, zajmując się literaturą, w tym także twórczością swego rodzonego brata, Witolda. Wsola została przejęta przez Skarb Państwa w 1946 roku. Muzeum im. W. Gombrowicza działa od 2009 roku. Na uroczystość otwarcia przybyła Rita Gombrowicz, wyraźnie wzruszona, że powstało to Muzeum. Widziała ten dom w latach 90., gdy był w złym stanie. Autorką ekspozycji Ja Gombrowicz jest wybitny muzealnik i znawczyni literatury polskiej, p. Jolanta Pol, emerytowana pracowniczka Muzeum Literatury w Warszawie. To ona gromadziła i gromadzi pamiątki gombrowiczowskie, sukcesywnie przywożąc je również z Francji, od żony pisarza. W tym roku Wsola znów została wyremontowana i zaprasza w sezonie letnim od 1 kwietnia do 31 października: od wtorku do niedzieli w godz. 10.00 – 17.00.

Czarnolas: od Mistrza Jana do Jełowickich

Cóż dziś może przyciągnąć młodego człowieka do jednego z najważniejszych literackich muzeów, jakim jest z pewnością Czarnolas (pow. zwoleński). Nie ma co szukać fajerwerków, bo twórczość i życie poety wystarczą za wszystko. Wykształcony, zdolny, rodzinny, gospodarny, zamożny, kochający mąż i ojciec, mający nie tylko popularność literacką, ale uznawany również w świecie ówczesnej polityki wewnętrznej – człowiek sukcesu.

Ludzie, gdy przyjeżdżają do Czarnolasu najczęściej pytają o lipę, drzewo, pod którego cieniem ponoć pisał poeta. Czy była faktycznie, czy może jest kreacją poetycką? Podobne pytania niektórzy zadawali w kwestii Urszulki, zastanawiając się, czy była postacią autentyczną. Zdaniem Marii Jaskot, dyrektora Muzeum w Czarnolesie, wszystko to bujdy, ale lipa i Urszulka były, dzięki nim trwa legenda, a dom poety odwiedzają turyści, choć położony jest tak bardzo na uboczu.

Nie ma pierwotnego, wybudowanego przez Jana, dworu Kochanowskich; spłonął w 1720 roku. Odbudował go Józef Aleksander Jabłonowski (1711-1777), wybitna postać swojej epoki, senator, wojewoda nowogródzki, mecenas sztuki i propagator nauki, twórca Towarzystwa Naukowego (Societas Jablonoviana), działającego jeszcze w wieku XX w Lipsku. Jabłonowski miał czworo dzieci, z których syn, August nie dokończył dzieła ratowania spuścizny po Kochanowskim. Czarnolas kupił gen. Kazimierz Raczyński (1739-1824), a na stałe zamieszkała w nim jego żona Teresa z Moszczeńskich. To właśnie Raczyńscy wybudowali nowy dwór, projektu Jakuba Kubickiego, zachowując szczątki alkierza, pamiętającego czasy Kochanowskich. Po nich córka, Magdalena Lubomirska utrzymywała dwór, gromadząc pamiątki po poecie. Podobnie jej następczyni, córka Teresa Jabłonowska. Majątek podupadł w latach późniejszych m.in. na skutek uwłaszczenia chłopów. Ludgarda z Tyszkiewiczów Jabłonowska, wdowa po Władysławie odbudowała ponownie spalony 40 lat wcześniej dwór.

Koniec XIX wieku to czas zainteresowania Czarnolasem i wizyt wielu znamienitych gości ze świata literatury. Pomyślano wreszcie, by zorganizować prawdziwe muzeum, co w 1884 roku zainicjował Kazimierz Prószyński („Promyk”).

Na początku XX wieku spadkobierca Ludgardy, Benedykt Tyszkiewicz sprzedał majątek dotychczasowemu administratorowi Stanisławowi Zawadzkiemu, który i tak od lat był mocno zaangażowany we wszelkie działania, mające na celu upamiętnienie postaci Kochanowskiego. Jego i Antoniny z Krassowskich córka, Stanisława Bożeniec-Jełowicka (zm. 1958 w Radomiu) była ostatnią właścicielką Dóbr Czarnoleskich. Tak jak Wsola Gombrowiczów, w 1946 roku Czarnolas przejęło państwo. Kilka lat temu w Czarnolasie wykonano rewitalizację parku oraz zmieniono wystawę główną, która lepiej obecnie przemawia do młodego pokolenia turystów.

Muzeum czynne jest: od 1 maja do 31 sierpnia od wtorku do piątku w godz. 8.00-16.00, sobota i niedziela godz. 10.00-18, zaś jeszcze do końca kwietnia: wtorek – piątek, godz. 8.00-16.00, sobota i niedziela do godz. 16.00.

Warka (Winiary): od Kazimierza Pułaskiego do Wacława Dąmbskiego

Najstarsi mieszkańcy Warki, urodzeni przed wojną, mogą jeszcze pamiętać drewnianą werandę, przez którą wchodziło się do dworu Wacława Dąmbskiego (1888-1972). Tego drewnianego akcentu architektonicznego już nie ma, pozostała archiwalna fotografia. Nie żyje już wdowa po Wacławie, Stanisława (1922-2010), która z przerażeniem patrzyła, jak ukrywani w zbożu w stodole Żydzi muszą uciekać w nieznane, gdyż ich obecność stała się zbyt niebezpieczna dla właścicieli i mieszkańców wsi Winiary. Po raz pierwszy po wojnie historię tę pani Stanisława opowiedziała ówczesnej dyrektorce Muzeum, Annie Kornatek. Spotkania wspomnieniowe, literackie, koncerty odbywały się na górze w bibliotece, na poddaszu dworu, gdzie wchodziło się skrzypiącymi, drewnianymi schodami, a siadało pośród półek z książkami. Dziś schodów już nie ma, bo dwór powrócił do swego najdawniejszego wyglądu.

Dwór (pierwotnie pałac) w Winiarach został wybudowany ok. 1689 roku dla Stanisława Antoniego Szczuki, podkanclerzego litewskiego i referendarza koronnego. Projektował go znakomity architekt Augustyn Wincenty Locci. Około połowy XIX i w XX wieku gruntownie przebudowany.

Do Pułaskich Winiary należały w XVIII wieku: do Józefa Pułaskiego (1704-1769) i Marianny z Zielińskich, rodziców Kazimierza Pułaskiego (1746-1779), starosty wareckiego, adwokata, polityka i pierwszego marszałka wojsk konfederackich. Od Pułaskich dobra przechodziły na własność różnych rodzin, aż przeszedł w ręce Wacława Godziemba Dąmbskiego, który zamieszkał tu z rodzicami: oraz z bratem. W tym okresie, we dworze gościło wiele znanych postaci: Józef Piłsudski, Ignacy J. Paderewski, gen. Lucjan Żeligowski, gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski, gen. Stefan Rowecki-Grot. Przyjeżdżał prof. Juliusz Harbut i Władysław Szafer.

Kilkakrotnie wakacje w Winiarach spędzał Józef Mehoffer. Zachowały się dwa portrety jego autorstwa z 1935 r. wykonane węglem: Portret Cecylii z Masłowiczów Dąmbskiej i Portret Wacława hr. Dąmbskiego. Dwór odwiedzał również Antoni Uniechowski – malarz, ilustrator i scenograf.

Problemem Muzeum w Warce było to, że cała jego administracja, archiwum i dzieła sztuki znajdowały się w jednym, zabytkowym budynku. Dochodziło do sytuacji, że niektóre meble z epoki stały na korytarzu. Przeprowadzony remont przywrócił dworowi w Winiarach stan z przełomu XVIII i XIX wieku. Podczas konserwacji odnaleziono resztki starych murów na parterze obiektu oraz ciekawie wyglądające mury na terenie parku. Tuż przy bramie wjazdowej powstało Centrum Edukacyjno Muzealne, w którym znajduje się sala koncertowa, biura i administracja.

Muzeum czynne jest od wtorku do niedzieli. Sezon zimowy (1.10 – 30.04) – wtorek – piątek w godz. 9.00 – 16.00, sobota – niedziela w godz. 10.00 – 17.00. Sezon letni (1.05 – 30.09) – wtorek – piątek w godz. 10.00 – 17.00, sobota – niedziela w godz. 10.00 – 18.00.

Orońsko znanego monachijczyka

Jednym z miejsc, gdzie można zobaczyć słynne „abakany” Magdaleny Abakanowicz, dzieła Gustawa Zemły czy Józefa Szajny, jest miejscowość Orońsko (pow. szydłowiecki), na trasie między Radomiem a Szydłowcem. Istniejące tam od 1981 roku Centrum Rzeźby Polskiej zostało założone wokół pałacu, który na przełomie XIX i XX wieku był mekką nie rzeźbiarzy, a malarzy. W Orońsku bowiem, poprzez małżeństwo z Heleną z Woyciechowskich, mieszkał wybitny polski malarz batalista ze szkoły monachijskiej – Józef Brandt (1841-1915). Prowadził tu nie tylko udane życie rodzinne, ale także gospodarstwo, zaś dla początkujących artystów organizował tzw. akademię orońską – plenery, podczas których swojej wiedzy i praktyk udzielał malarskiej młodzieży. W Orońsku kwitło też życie towarzyskie. A jeśli do tego dodamy, że na terenie orońskiego parku są czakramy – miejscu temu dodajemy tajemniczości. A ona kusi. Niezaprzeczalnie jednak, to co najciekawsze, to śliczny pałacyk Brandta (XIX-wieczna willa włoska) oraz galeria rzeźb współczesnych artystów rzeźbiarzy, prezentujących swoje prace często „pod chmurką”. Można ich tu też spotkać przy pracy, bo Orońsko to nie tylko muzeum, ale może przede wszystkim ośrodek pracy twórczej.

Ekspozycje muzeum (Muzeum Rzeźby, Pałac, Oranżeria, Kaplica, Wozownia) są czynne codziennie z wyjątkiem poniedziałku: w sezonie letnim (1 kwietnia – 31 października) od wtorku do piątku: godz. 10.00 – 17.00, sobota, niedziela godz. 10.00 – 18.00, zaś w sezonie zimowym (1 listopada – 31 marca) od wtorku do niedzieli: godz. 10.00 – 16.00.

Jan Leśny

Skomentuj