Widzisz a nie zawsze wiesz. Tym razem Ewa Sztompke opowiada reporterce portalu Polskamowi.pl o Rotundzie.

W czasie rządów towarzysza Gomułki zapadła decyzja o zabudowie wschodniej pierzei ulicy Marszałkowskiej. Budowa Ściany Wschodniej realizowana była w latach 1962-69 według projektu Zbigniewa Karpińskiego. Był to niezwykle nowatorski, jak na siermiężne lata PRL-u,  projekt, składający się z wysokich budynków mieszkalnych, domów towarowych i pasażu dla pieszych.

 Domy Towarowe „Centrum”: „Wars”, „Sawa”, „Junior” i już nieistniejący „Sezam” stały się wizytówką miasta. Pasażem Śródmiejskim, dziś nazwanym imieniem Stefana Wiecheckiego „Wiecha”, wędrowały tłumy. Salon „Mody Polskiej”, Bar „Zodiak”, winiarnia „Amfora”, liczne kawiarenki  oraz betonowe murki, pełniące funkcje ławek sprzyjały popularności tego miejsca. To tu można było spotkać „śmietankę towarzyską”, modne elegantki, pary zakochanych, a także wagarujących uczniów i pierwsze w Warszawie „galerianki”.            Splendoru temu miejscu dodało otwarte w 1970 roku, przy ulicy Złotej, super nowoczesne kino „Relax” – pierwsze w Polsce szerokoekranowe i stereofoniczne. Niewyobrażalnie długie kolejki ustawiały się pod kasami kina przed każdą premierą. Tak więc w epoce późnego Gomułki i wczesnego Gierka w Warszawie na dobre zapachniało Zachodem. Zabudowę Ściany Wschodniej od strony Alei Jerozolimskich dopełnił okrągły budynek – Rotunda. Znalazł tu siedzibę oddział Banku PKO BP. Patrząc na ten budynek, z góry, choćby z tarasu widokowego Pałacu Kultury i Nauki, zobaczyć można było czapkę generalską w pełnej krasie. Uważny obserwator dostrzegał nawet generalski wężyk, otaczający pofalowany dach budynku. Dlatego zyskała ona miano „czapki generalskiej”.

 Placówka banku zaczęła przyjmować klientów w 1966 roku. Z uwagi na deficyt okienek bankowych w stolicy, każdego dnia w Rotundzie panował duży ruch. Nie mniej ludzi kłębiło się na zewnątrz budynku. Jedni oczekiwali tu na znajomych, inni podążali do Domów „Centrum”, a jeszcze inni robili nielegalne interesy z „konikami”, handlującymi tam dolarami i bonami. 15 lutego 1979 roku w tym miejscu wydarzyła się największa w powojennej Warszawie katastrofa. W zimowy, mroźny dzień o godzinie 12:37 w Rotundzie doszło do silnej eksplozji. Stwierdzoną przyczyną wypadku był wybuch gazu ziemnego. Stało się to w porze wymiany personelu pierwszej i drugiej zmiany. W budynku przebywało wówczas około 170 pracowników i 300 klientów. W momencie wybuchu budynek uniósł się w powietrze i opadł. Jego dwie kondygnacje zapadły się do podziemi a na ulice posypały się tafle szyb z przeszklonych ścian budynku. Zginęło 49 osób, a ponad 100 zostało rannych. Te tragiczne wydarzenia upamiętnia tablica pamiątkowa, znajdująca się od północnej strony budynku.

 „Czapkę generalską” odbudowano błyskawicznie. Już w październiku tego samego roku Rotunda przyjmowała ponownie klientów.

Obecnie życie towarzyskie i kulturalne w stolicy przeniosło się do licznych centrów handlowych. Ściana Wschodnia straciła co nieco ze swego charakteru, jaki panował tam w latach PRL-u. Nie ma już kina „Relax”, Domy Towarowe „Centrum” także zmieniły swoje oblicze. Zniknął  „Sezam” i wysoki budynek „Uniwersalu”. Jeszcze tylko szkielet Rotundy trzyma się całkiem nieźle. Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku usiłowano wpisać ją do rejestru zabytków. Konserwator zabytków nie wyraził jednak na to zgody. Niedawno przystąpiono do rozbiórki okrągłego gmachu. Wówczas okazało się, że jego szkielet jest oryginalny i pochodzi sprzed wybuchu gazu. To powstrzymało decyzję o dalszej rozbiórce. Obecnie czekamy na nową opinię konserwatora zabytków. Przyszłość czapki generalskiej pozostaje więc nieznana.

          W każdym mieście jest takie miejsce, gdzie mieszkańcy umawiają się na spotkania. Gdańszczanie na przykład randkują pod Neptunem, poznaniacy pod pręgierzem na Rynku, wrocławianie umawiają się u stóp hrabiego Fredry stojącego na pomniku. W Warszawie bez wątpienia był to teren wokół Rotundy. Trzy pokolenia Warszawiaków umawiały się na randki właśnie tam. Ciekawe, ile tych spotkań przerodziło się w trwałe związki i gdzie teraz będziemy randkować?

Wysłuchała Anna Krzesińska

fot. Anna Krzesińska

anna.krzesinska@polskamowi.pl

Więcej ciekawych opowieści znajdziemy w Sekretach Warszawy.

Skomentuj