Naukowcy z Chicago przeprowadzili ciekawe badania na temat braku snu i związanych z tym pojawiających się napadów głodu. Polskamowi.pl prześledziła te zależności.

Ważną informacją jest to, że podczas snu następuje uregulowanie hormonów apetytu. Wystarczy, że  źle  prześpimy kilka nocy  i poziom hormonu odpowiedzialnego za poczucie głodu rośnie. Tym hormonem jest grelina. Badania przeprowadzone w tym zakresie  wykazały, że poziom greliny u osób , które spały w nocy tylko pięć godzin był  wyższy o 15% niż u osób, które spały w nocy osiem godzin. Tak więc u osób śpiących zbyt mało występuje podwyższone ryzyko otyłości i wzrost wskaźnika masy ciała  BMI.

Z kolei badanie hormonu leptyny czyli tego, który wywołuje uczucie sytości wykazało, że uczestnicy badania, którzy spali pięć godzin mieli niższy poziom leptyny o ponad 15%.

Tak więc brak snu powoduje nie tylko głód, ale spowalnia również ten moment w którym czujemy się najedzeni. To decyduje  z kolei o tym, że  pochłaniamy większą ilość jedzenia, a tym samym większą  ilość kalorii, a  posiłki trwają dłużej.

Sen wzmacnia bowiem silną wolę oraz zdolność do oceny sytuacji. Kiedy wysypiamy się dobrze i odpowiednio długo mamy dużo energii i czujemy się znacznie lepiej. Energia pozwala nam na podejmowanie różnych wyzwań. Natomiast brak snu wpędza w zły nastrój i powoduje, że mamy ochotę na podjadanie, brakuje nam siły na odmówienie sobie herbatnika czy cukierka i czujemy się znacznie mniej odporni na pokusy. Cukier jest także pewnego rodzaju pocieszeniem dla organizmu po źle przespanej nocy. Badania wykazały też, że osobom, którym brakowało snu jadły nie zauważając tego około 300 kalorii więcej niż inne.

Te osoby też łatwiej się rozpraszały, miały obniżoną koncentrację i częściej przerywały wykonywane zajęcia sięgając po przekąski naszpikowane kaloriami.

Skomentuj